Nie ma powodów do zadowolenia - w pierwszym kwartale 2009 roku koszty podstawowej działalności operacyjnej górnictwa wyniosły 4 906,2 mln zł i były wyższe od poniesionych w pierwszym kwartale 2008 roku o 471,8 mln zł. Koszty nadal będą rosły - przewiduje portal wnp.pl.
Efektem tego był między innymi wzrost kosztu wyprodukowania jednej tony węgla, który w pierwszym kwartale tego roku wyniósł 250,23 zł i wzrósł w porównaniu do analogicznego okresu 2008 roku o 37,90 zł (nastąpił wzrost o 17,9 proc.).
Prognozy resortu gospodarki przewidują, że w 2020 roku zapotrzebowanie na węgiel kamienny na krajowym rynku wyniesie ok. 60,4 mln ton (wobec 76,5 mln ton w roku 2006), natomiast na węgiel brunatny 44,2 mln ton (wobec 59,4 mln ton w roku 2006).
- Na razie niestety nic się w górnictwie nie robi - ocenia Krzysztof Tchórzewski, były wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo i energetykę. - Nawet nie wyasygnowano środków na inwestycje początkowe w górnictwie. Taka sytuacja prowadzić będzie do katastrofy. Przy naszych zasobach import węgla do Polski w 2008 roku, w wysokości ponad 10 milionów ton, jest po prostu hańbą.
Górnictwo nie ma skąd brać środków na niezbędne inwestycje. Obecnie, przy ograniczonej dostępności pieniądza na rynku, banki z dużo większą nieufnością podchodzą do wielu branż, w tym właśnie i do górnictwa. Bankowcy wskazują, że górnictwo jest sektorem kiepsko zarządzanym, a ponadto podatnym na naciski związkowe.
Analitycy wskazują, że na lepsze traktowanie banków mogą raczej liczyć sektory użyteczności publicznej, zajmujące się dostawami wody czy gazu. Wydaje się bowiem, że najmniejsze ryzyko wiąże się bowiem z finansowaniem projektów z tych właśnie obszarów.
- Górnictwo potrzebuje długofalowych działań, które nie będą podlegać ciągłym zmianom - ocenia poseł PSL Janusz Piechociński. - Z górnictwem nie radzono sobie u nas również w czasie koniunktury gospodarczej.
To prawda - nawet, kiedy była koniunktura, to nie realizowano niezbędnych inwestycji. Te zaniechania inwestycyjne coraz mocniej będą dawały o sobie znać. Wydobycie będzie spadać i nawet kiedy wróci koniunktura, to polskie kopalnie nie będą w stanie z niej skorzystać.
Jerzy Dudała
wnp.pl (Jerzy Dudała)





























































