Rentowność niemieckich obligacji 30-letnich spadła do rekordowo niskiego poziomu 2,90%. Papiery 10-letnie przynoszą zaledwie 2,26% rocznego dochodu, czyli najmniej we współczesnej historii Niemiec. Rekordowo wysokie notowania niemieckich obligacji to efekt strachu inwestorów, którzy w obliczu ryzyka drugiej fali recesji i kryzysu finansowego preferują najbezpieczniejsze aktywa.
Inwestorzy boją się kolejnego uderzenia recesji w Stanach Zjednoczonych, bessy na rynkach akcji oraz kryzysu fiskalnego na południu kontynentu. Obawy o przyszłość koniunktury gospodarczej dodatkowo podgrzał dziś prezes Bundesbanku. Axel Weber oznajmił, że EBC nie zrezygnuje z nadzwyczajnie ekspansywnej polityki pieniężnej przynajmniej do końca tego roku. To oznacza, że Europie grozi recesja lub kolejna odsłona kryzysu finansowego.
Tymczasem w piątek nie pojawiły się żadne nowe informacje, przestrzegające przed możliwością pogorszenia stanu gospodarki. A mimo to na giełdach trwała wyprzedaż akcji. We Frankfurcie DAX stracił 1,15%, paryski CAC40 obniżył się o 1,3%, zaś madrycki IBEX spadł o 1,4%. Najlepiej poradził sobie Londyn, gdzie FTSE100 obniżył się tylko o 0,3%.
Za to stawkę znów zamykały Ateny, gdzie indeks ASE zanurkował o 3,5%. Ton zniżce nadawał sektor bankowy: kurs EFG Eurobank spadł o blisko 6%, zaś walory National Bank of Greece przeceniono o 3,6%. To efekt komentarza z Komisji Europejskiej, według której greckie banki muszą „bezzwłocznie” zapewnić sobie płynność i stabilność finansową.
„Kiepskie dane makroekonomiczne z USA zwiększają obawy związane z koniunkturą gospodarczą (…) Obroty na rynku są minimalne, więc łatwo o przesadne zmiany cen akcji” – uważa Joshua Raymond z firmy City Index.
K.K.


























































