2010-08-20 18:19 Źródło: Bankier.pl
Giełdy dołują, kanclerz Merkel się cieszy
W piątek przez europejskie giełdy przetoczyła się kolejna fala spadków. Drożały za to niemieckie papiery skarbowe, dzięki czemu rząd kanclerz Angeli Merkel może pożyczać pieniądze taniej niż kiedykolwiek.
Rentowność niemieckich obligacji 30-letnich spadła do rekordowo niskiego poziomu 2,90%. Papiery 10-letnie przynoszą zaledwie 2,26% rocznego dochodu, czyli najmniej we współczesnej historii Niemiec. Rekordowo wysokie notowania niemieckich obligacji to efekt strachu inwestorów, którzy w obliczu ryzyka drugiej fali recesji i kryzysu finansowego preferują najbezpieczniejsze aktywa.
Inwestorzy boją się kolejnego uderzenia recesji w Stanach Zjednoczonych, bessy na rynkach akcji oraz kryzysu fiskalnego na południu kontynentu. Obawy o przyszłość koniunktury gospodarczej dodatkowo podgrzał dziś prezes Bundesbanku. Axel Weber oznajmił, że EBC nie zrezygnuje z nadzwyczajnie ekspansywnej polityki pieniężnej przynajmniej do końca tego roku. To oznacza, że Europie grozi recesja lub kolejna odsłona kryzysu finansowego.
Tymczasem w piątek nie pojawiły się żadne nowe informacje, przestrzegające przed możliwością pogorszenia stanu gospodarki. A mimo to na giełdach trwała wyprzedaż akcji. We Frankfurcie DAX stracił 1,15%, paryski CAC40 obniżył się o 1,3%, zaś madrycki IBEX spadł o 1,4%. Najlepiej poradził sobie Londyn, gdzie FTSE100 obniżył się tylko o 0,3%.
Za to stawkę znów zamykały Ateny, gdzie indeks ASE zanurkował o 3,5%. Ton zniżce nadawał sektor bankowy: kurs EFG Eurobank spadł o blisko 6%, zaś walory National Bank of Greece przeceniono o 3,6%. To efekt komentarza z Komisji Europejskiej, według której greckie banki muszą „bezzwłocznie” zapewnić sobie płynność i stabilność finansową.
„Kiepskie dane makroekonomiczne z USA zwiększają obawy związane z koniunkturą gospodarczą (…) Obroty na rynku są minimalne, więc łatwo o przesadne zmiany cen akcji” – uważa Joshua Raymond z firmy City Index.
K.K.
Rentowność niemieckich obligacji 30-letnich spadła do rekordowo niskiego poziomu 2,90%. Papiery 10-letnie przynoszą zaledwie 2,26% rocznego dochodu, czyli najmniej we współczesnej historii Niemiec. Rekordowo wysokie notowania niemieckich obligacji to efekt strachu inwestorów, którzy w obliczu ryzyka drugiej fali recesji i kryzysu finansowego preferują najbezpieczniejsze aktywa.
Inwestorzy boją się kolejnego uderzenia recesji w Stanach Zjednoczonych, bessy na rynkach akcji oraz kryzysu fiskalnego na południu kontynentu. Obawy o przyszłość koniunktury gospodarczej dodatkowo podgrzał dziś prezes Bundesbanku. Axel Weber oznajmił, że EBC nie zrezygnuje z nadzwyczajnie ekspansywnej polityki pieniężnej przynajmniej do końca tego roku. To oznacza, że Europie grozi recesja lub kolejna odsłona kryzysu finansowego.
Tymczasem w piątek nie pojawiły się żadne nowe informacje, przestrzegające przed możliwością pogorszenia stanu gospodarki. A mimo to na giełdach trwała wyprzedaż akcji. We Frankfurcie DAX stracił 1,15%, paryski CAC40 obniżył się o 1,3%, zaś madrycki IBEX spadł o 1,4%. Najlepiej poradził sobie Londyn, gdzie FTSE100 obniżył się tylko o 0,3%.
Za to stawkę znów zamykały Ateny, gdzie indeks ASE zanurkował o 3,5%. Ton zniżce nadawał sektor bankowy: kurs EFG Eurobank spadł o blisko 6%, zaś walory National Bank of Greece przeceniono o 3,6%. To efekt komentarza z Komisji Europejskiej, według której greckie banki muszą „bezzwłocznie” zapewnić sobie płynność i stabilność finansową.
„Kiepskie dane makroekonomiczne z USA zwiększają obawy związane z koniunkturą gospodarczą (…) Obroty na rynku są minimalne, więc łatwo o przesadne zmiany cen akcji” – uważa Joshua Raymond z firmy City Index.
K.K.



Dodaj komentarz