2009-01-15 01:33 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
Fikcyjne biuro posła Łyżwińskiego
"Dziennik" pisze, że były poseł Samoobrony Stanisław Łyżwiński założył fikcyjne biuro poselskie, na którego rachunku mógł ukrywać przezd Urzędem Skarbowym i komornikami pokaźne sumy pieniędzy. Kancelaria Sejmu bezskutecznie próbuje teraz odzyskać utracone 270 tysięcy złotych - dodaje gazeta.
Biuro istniało jedynie na papierze. Znajdowało się w Piotrkowie Trybunalskim, pod adresem prywatnej osoby, która nie miała o tym pojęcia. Prawdziwe było natomiast konto biura, na które poseł mógł przelewać znaczne kwoty i swobodnie nimi dysponować. "Dziennik" wyjaśnia, że komornik może zająć prywatne konto posła, na które przelewane są diety poselskie, ale już nie konta biura, bo na nie trafiają pieniądze Kancelarii Sejmu.
Gazeta ustaliła, w jaki sposób Stanisław Łyżwiński korzystał z konta w fikcyjnym biurze. Na przykład po wyborach w październiku 2005 roku Kancelaria Sejmu zasiliła pieniędzmi jego legalne konto, czyli biura w Tomaszowie. Stamtąd poseł przelewał gotówkę dalej. Z konta w fikcyjnym biurze przekazał 100 tysięcy złotych synowi, który za te pieniądze kupił ziemię i leśniczówkę pod Grójcem.
Sprawa przypadkiem wyszła na jaw rok temu. Kancelaria Sejmu zażądała od Łyżwińskiego zwrotu ponad 270 tysięcy złotych i złożyła przeciwko niemu cywilny pozew. Jednak - jak pisze "Dziennik" - szanse na odzyskanie pieniędzy są niewielkie, bo wszystkie inne długi byłego posła wynoszą prawie 6 milionów złotych.
Dz/MagM/to/
Biuro istniało jedynie na papierze. Znajdowało się w Piotrkowie Trybunalskim, pod adresem prywatnej osoby, która nie miała o tym pojęcia. Prawdziwe było natomiast konto biura, na które poseł mógł przelewać znaczne kwoty i swobodnie nimi dysponować. "Dziennik" wyjaśnia, że komornik może zająć prywatne konto posła, na które przelewane są diety poselskie, ale już nie konta biura, bo na nie trafiają pieniądze Kancelarii Sejmu.
Gazeta ustaliła, w jaki sposób Stanisław Łyżwiński korzystał z konta w fikcyjnym biurze. Na przykład po wyborach w październiku 2005 roku Kancelaria Sejmu zasiliła pieniędzmi jego legalne konto, czyli biura w Tomaszowie. Stamtąd poseł przelewał gotówkę dalej. Z konta w fikcyjnym biurze przekazał 100 tysięcy złotych synowi, który za te pieniądze kupił ziemię i leśniczówkę pod Grójcem.
Sprawa przypadkiem wyszła na jaw rok temu. Kancelaria Sejmu zażądała od Łyżwińskiego zwrotu ponad 270 tysięcy złotych i złożyła przeciwko niemu cywilny pozew. Jednak - jak pisze "Dziennik" - szanse na odzyskanie pieniędzy są niewielkie, bo wszystkie inne długi byłego posła wynoszą prawie 6 milionów złotych.
Dz/MagM/to/
Gorące tematy
Najnowsze
- 2012-05-28
-
- 19:36
- ZWZ Copernicus Securities zdecydowało o wypłacie 3 zł dywidendy na jedną akcję za 11' [PAP]
- 19:25
- 6,5 mln samochodów przez 20 lat istnienia Fiat Auto Poland [PAP]
- 19:21
- Chińczycy planują ryzykowne zwiększenie mocy reaktorów atomowych [PAP]
- 19:14
- Rolnicy przełożyli blokadę Bydgoszczy z powodu meczu Euro 2012 [PAP]
- 19:09
- Przewozy Regionalne: od czerwca pociągi wakacyjne i na Euro [PAP]

Dodaj komentarz