Złoto będzie jednym z głównych beneficjentów wstrzymania się przez Fed z dalszymi podwyżkami stóp procentowych, zapowiada bank Stifel.
W kończącym się roku złoto należało do słabiej spisujących się aktywów. Jednak teraz ten rynek może szykować się do zwyżek, a powinna w tym pomóc przerwa w zaostrzaniu polityki przez amerykański bank centralny, zapowiada Barry Bannister, analityk Stifela. Jego zdaniem już po podwyżce na posiedzeniu kończącym się 19 grudnia Fed zrezygnuje z kolejnych, bo inaczej groziłoby to głęboką bessą na giełdzie nowojorskiej. Na tym zyskają amerykańskie długoterminowe obligacje skarbowe, a to da paliwo do zwyżek złotu.


„Fed musi wstrzymać się z dalszymi podwyżkami, bo inaczej groziło będzie odwrócenie krzywej rentowności i recesja [odwrócenie krzywej rentowności, czyli wyjście rentowności obligacji o krótkich zapadalnościach powyżej dochodowości papierów o długich okresach do wykupu, to sygnał tradycyjnie uważany za zapowiedź recesji – red.]” – zapowiada Barry Bannister w raporcie.
Wśród czynników prowadzących do spadku rentowności obligacji 10-letnich USA wymienił nie tylko zmianę w polityce Fedu, ale też oczekiwane spowalnianie amerykańskiej gospodarki. Spadek rentowności oznaczałby wzrost cen obligacji – nieprzypadkowo papiery te uważane są za jedno z najlepszych bezpiecznych schronień na czas spowolnienia gospodarczego. Tymczasem skutkiem umocnienia obligacji powinno być umocnienia złota. Kruszec nie oferuje odsetek (a jedynie zabezpieczenie przed inflacją), więc im niższe realne rentowności (rentowności pomniejszone o oczekiwania inflacyjne) oferują obligacje skarbowe, tym niższy koszt alternatywny lokowania w złoto, tłumaczy Barry Bannister.
MWIE





























































