Wzrostowe otwarcie tygodnia zostało niejako wymuszone zakończeniem piątkowej sesji w Nowym Jorku. Gdy Europejczycy wybierali się na weekend, spadki w Ameryce sięgały 1,5%. Lecz ostatecznie zostały w większości zniwelowane, co rynki europejskie mogły zdyskontować dopiero dziś rano.
W obrazie sytuacji gospodarczej niewiele zmieniły publikacje najnowszych odczytów PMI. Sierpniowy odczyt dla sektora usług strefy euro okazał się zgodny z prognozami i nieznacznie słabszy niż miesiąc temu. Rozczarował za to głębszy od konsensusu regres koniunktury w przemyśle. Niemniej jednak wciąż są to wyniki wyraźnie przekraczające 50 punktów, więc o kłopotach z kontynuacją obecnego ożywienia w Europie nie ma na razie być mowy.
Rynek dalej szedł w górę napędzany informacjami z frontu fuzji i przejęć. Górniczy potentat BHP Billiton zgłosił ofertę wrogiego przejęcia największego na świecie producenta potażu i wycenił kanadyjską firmę Potash Corp. na niespełna 40 miliardów dolarów. Za akwizycjami rozgląda się także niemiecka sieć telewizyjna Sky Deutschland, południowoafrykański producent piwa SAB Miller oraz technologiczny Hewlett-Packard.
Takie wiadomości podnoszą wyceny spółek w całym sektorze i przypominają inwestorom, że globalne korporacje dysponują obecnie ogromną masą wolnej gotówki, z którą chyba nie bardzo maja co zrobić.
Jednakże nastroje w Europie uległy ochłodzeniu po spadkowym początku sesji w USA. Niemiecki DAX ograniczył skalę zwyżki do zaledwie 0,1%. Lepiej było w Paryżu i Londynie, gdzie FTSE100 oraz CAC40 zyskały po 0,8%.
K.K.






























































