We wtorek rano kurs euro po raz pierwszy od połowy października przekroczył poziom 4,30 zł. Polskiej walucie mogą ciążyć obawy o postępujące spowolnienie wzrostu gospodarczego.


Rano kurs euro sięgnął w porywach 4,3038 zł, tym samym osiągając najwyższą wartość od 14 października. Do 11:25 kurs EUR/PLN obniżył się do 4,3006 zł, cofając się do bariery, która powstrzymywała wzrosty przez ostatnie kilka dni.
– Opór techniczny na poziomie 4,30 na wykresie EUR/PLN po raz kolejny okazał się skuteczną barierą ograniczającą osłabienie złotego. PLN prawdopodobnie pozostanie jednak pod presją, jeśli dolar będzie dalej się umacniał na szerokim rynku. Nie wykluczamy, iż wkrótce może dojść do przebicia tego poziomu i kontynuacji ruchu w stronę 4,31/EUR – stwierdzili ekonomiści Banku Pekao.
Mimo wszystko fakt, że złoty traci na wartości, podczas gdy rynkowy sentyment jest znakomity (S&P500 i Nasdaq biją rekordy wszech czasów), może sugerować, że przyczyny słabości polskiej waluty są wewnętrzne. Tempo wzrostu gospodarczego w Polsce w ostatnich miesiącach wyraźnie zmalało, a najnowsze dane z budownictwa i przemysłu zapowiadają dalsze spowolnienie.
- Na EUR/PLN wciąż nie dzieje się nic, ten pozostaje stabilny w okolicach 4,29. (…) EUR/PLN jest niewzruszony na krajowe dane (co akurat nie dziwi, bo wczorajsza sprzedaż detaliczna blisko konsensusu) – może się to zmienić dopiero z piątkową publikacją inflacji i PKB. Do tego czasu EUR/PLN powinien pozostawać stosunkowo stabilny – napisali ekonomiści mBanku.
Półroczne maksimum osiągnęły notowania brytyjskiego funta, za którego we wtorek rano płacono ponad 5,02 zł. Wcześniej para funt-złoty była kwotowana nawet po blisko 5,0369 zł. Stabilna pozostawała cena dolara amerykańskiego, za którego płacono ponad 3,90 zł. Franka szwajcarskiego wyceniano na ponad 3,91 zł.
KK/PAP
































































