2008-03-19 07:31 Źródło: POLSKA Gazeta Wrocławska
Etykiety z Wrocławia podbijają świat
Zinowia Protiuc jest Mołdawianką, a jej mąż Igor, Ukrainiec, z pochodzenia
Polakiem. Dziesięć lat temu założyli drukarnię etykiet w Kluczborku. Potem
przenieśli się do Wrocławia. Teraz wybierają się na giełdowy rynek New
Connect. Ich etykiety zdobią butelki z winem i wódką na całym świecie - od
Chile i Argentyny, poprzez Europę Zachodnią, aż po rynki wschodnie.
- W tej branży działamy od dawna - opowiada Zinowia Protiuc. - Najpierw
produkowaliśmy etykiety na rynek mołdawski. Dziesięć lat temu mąż
przyjechał do Polski. Przekonał się, że warunki do prowadzenia biznesu są
bardzo dobre i osiedliliśmy się tutaj.
Wtedy poligrafia w Polsce stała na dość wysokim poziomie, ale ich
drukarnia Color Press mogła jako pierwsza zaoferować na rynki wschodnie
etykiety samoprzylepne. Było z tym trochę kłopotów, ponieważ odbiorcy
musieli się do tego przygotować - m.in. zmienić maszyny do etykietowania.
Było to dla nich kosztowne, ale w sumie się opłaciło. Stosowanie etykiet
samoprzylepnych jest efektywne i estetyczne.
Realizują różne zamówienia. Najczęściej produkują niewielkie serie, dla
bardzo wymagających klientów. Nie trzeba tłumaczyć, czym dla eksluzywnego
wina jest dobra naklejka. To przecież ona świadczy, na pierwszy rzut oka,
o jakości i wykwintności trunku.
- To jest tak jak w modzie - tłumaczy Zinowia Protiuc. - Ciągle trzeba
wymyślać coś nowego. A to jest bardzo kosztowne, bo każdy taki nowy trend
wiąże się z zakupem nowych maszyn.
Tych maszyn dokupili już całkiem sporo. Drukują na papierze,
przeźroczystych foliach, stosują folie metalizowane, holograficze,
strukturalne. Dzięki temu osiągają znakomite efekty. Etykietka może być
poprzecinana, tworzyć nieregularne kształty, można imitować nadruk
bezpośrednio na butelce, osiągać efekt trójwymiarowy itp.
Ostatnim krzykiem mody było zastosowanie termodruku. Dzięki temu można było używać do naklejek lakieru brella, dającego efekt wypukłości liter. W tej technologii stosuje się też lakier brokatowy z mieniącymi się metalicznymi drobinkami oraz lakier kameleon. Ten ostatni zmienia barwę w zależności od kąta padania światła. Te udoskonalenia sporo kosztują. Dla przykładu, stosowanie zadrukowanych butelek, kosztuje nawet 10 razy drożej od standardowej etykiety na przeźroczystych foliach, imitujących druk na butelce. Igor i Zinowia Proutic chcą z giełdy pozyskać około 10 milionów złotych. Będą one przeznaczone na dalszy rozwój firmy, m.in. na tworzenie etykiet dla przemysłu kosmetycznego.
Rosja na topie Największe wymagania pod względem jakości etykiet mają Rosjanie. Moda na alkoholowe naklejki zmienia się tam co 3-4 miesiące. Dla firm jest to bardzo kosztowne, ponieważ ciągle trzeba kupować nowe maszyny. Jednak rosyjskie firmy z tej branży są bogate i stać je na tak wielkie wydatki.
POLSKA Gazeta Wrocławska
Ryszard Żabiński
Ostatnim krzykiem mody było zastosowanie termodruku. Dzięki temu można było używać do naklejek lakieru brella, dającego efekt wypukłości liter. W tej technologii stosuje się też lakier brokatowy z mieniącymi się metalicznymi drobinkami oraz lakier kameleon. Ten ostatni zmienia barwę w zależności od kąta padania światła. Te udoskonalenia sporo kosztują. Dla przykładu, stosowanie zadrukowanych butelek, kosztuje nawet 10 razy drożej od standardowej etykiety na przeźroczystych foliach, imitujących druk na butelce. Igor i Zinowia Proutic chcą z giełdy pozyskać około 10 milionów złotych. Będą one przeznaczone na dalszy rozwój firmy, m.in. na tworzenie etykiet dla przemysłu kosmetycznego.
Rosja na topie Największe wymagania pod względem jakości etykiet mają Rosjanie. Moda na alkoholowe naklejki zmienia się tam co 3-4 miesiące. Dla firm jest to bardzo kosztowne, ponieważ ciągle trzeba kupować nowe maszyny. Jednak rosyjskie firmy z tej branży są bogate i stać je na tak wielkie wydatki.
POLSKA Gazeta Wrocławska
Ryszard Żabiński








Dodaj komentarz