Zdaniem Mirosława Barszcza, byłego wiceministra finansów, eksperta Instytutu Sobieskiego, administracja jest niewydolna i wymaga zmian strukturalnych. "W tej chwili pracę, którą normalnie wykonują 3 osoby może wykonywać jedna" - dodaje.
urzędnicy to chyba nie punkt informacyjny. Przedsiębiorca powinien znać otoczenie prawne swojej działalności, a jak nie wie, to niech idzie do prawnika. Nie wymagajmy cudów, żeby ktoś, kto zarabia 1000 zł. w urzędzie był równie dobry jak prawnik zarabiający 10x tyle.
Ja będąc urzędnikiem ponad 2 lata za nieco powyżej min. wynagrodzenia (ukończone studia zagraniczne, nie w ZSRR!) wykonywałem sumiennie swe obowiązki w przeciwieństwie do np. informatyka zatrudnionego na 5,5 etatu! (bratanek dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy, posiadał po 0.5 etatu w podległych RUP) - z niego był informatyk jak Ja będąc urzędnikiem ponad 2 lata za nieco powyżej min. wynagrodzenia (ukończone studia zagraniczne, nie w ZSRR!) wykonywałem sumiennie swe obowiązki w przeciwieństwie do np. informatyka zatrudnionego na 5,5 etatu! (bratanek dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy, posiadał po 0.5 etatu w podległych RUP) - z niego był informatyk jak z koziej dupy trąba - po marnym ogólniaku (być może zaocznym). Dziwne, że moja wiedza przerasta wielu urzędników zajmujących się na co dzień tymi sprawami - tak mi się wydaje, że poza () starcza odrobina czasu na zajmmowanie się sprawami służbowymi i podnoszeniem kwalifikacji. Ja powinienem znać się głównie na swej pracy i to bardzo dobrze, bo z podatków utrzymuję/opłacam wielu urzedników sam!
Prawda leży pośrodku, ponieważ urzędnicy powinni znać stany prawne sprawy i kontroli firmy, którą kontrolują więc tutaj sti nie masz racji, a to że mało zarabiają to ich sprawa i porażka, nie walczyli o pensję wyższą lub jak widać mają małą wiedzę do pracy w urzędzie! To nie są ludzie tylko do uwalania Do sti i wlasciciela:
Prawda leży pośrodku, ponieważ urzędnicy powinni znać stany prawne sprawy i kontroli firmy, którą kontrolują więc tutaj sti nie masz racji, a to że mało zarabiają to ich sprawa i porażka, nie walczyli o pensję wyższą lub jak widać mają małą wiedzę do pracy w urzędzie! To nie są ludzie tylko do uwalania firm!
Prawnicy znają prawo bo to ich zawód i dlatego biorą za to pieniądze a to oni nie są punktem informacyjnym.
To tak jak ze służbą zdrowia i prywatnymi gabinetami! Płacimy podatki i wymagamy przynajmniej minimum podstawowej opieki a jak coś więcej to prywatnie i tutaj jest to samo, jak jest kontrola to niech kontrolujący urzędnicy mają o niej pojęcie a nie traktują specyficznej branży jak jakiegoś sklepu spożywczego i nakładają kary gdzie nie mają pojęcia o jakie usługi chodzi lub jaki towar się sprzedaje.
Do właściciel: Niestety w wielu przypadkach w urzędach dostają się osoby "po ciotkach" itp. Nie zawsze tak jest ale w wielu przypadkach tak, lub są to osoby pracujące w nich od wielunastu lat i nie poszerzają/uaktualniają swojej wiedzy prawnej a to powinno być ich obowiązkiem podobnie jak każą kierowcy czytać co chwilę nowy kodeks drogowy bo w kółko coś w nim zmieniają.
Znam kilku urzędników państwowych i zdarzyło mi się wykonywać zlecenia dla niektórych instytucji państwowych (US, ZUS, itp.) i są ludzie i "pozerzy". Często jeden pracuje na pięciu a reszta sobie siedzi i o "Dupie Maryni" a inni muszą harować i dlatego powinna być selekcja do zwolnień.
10 lat temu byłem urzednikiem administracji państwowej - brzmi może dumnie, ale nie ma to żadnego związku z realiami. Wnioskowałem wtedy redukcję zatrudnienia dokładnie o 2/3 personelu, bo jedni drugim przeszkadzają w pracy. Bez efektu! A oto realia: miałem kontrolę z US. Wydawać by się mogło, że te 2 Panie bynajmniej na wycinku,10 lat temu byłem urzednikiem administracji państwowej - brzmi może dumnie, ale nie ma to żadnego związku z realiami. Wnioskowałem wtedy redukcję zatrudnienia dokładnie o 2/3 personelu, bo jedni drugim przeszkadzają w pracy. Bez efektu! A oto realia: miałem kontrolę z US. Wydawać by się mogło, że te 2 Panie bynajmniej na wycinku, na którym prowadzą kontrolę mają przepisy w paluszku. Oczywiście po kilkunastu minutach wzajemnych i telefonicznych konsultacji przyznają mi rację (swojego błędu). Wczorajszy przypadek z ZUS (pracownik na L-4 pierwszy raz po 5 latach pracy, ja zdrów jak ryba 10 lat): aby upewnić się o naliczeniu zasiłku chorobowego musiałem wykonać 5 telefonów, bo jedna Pani wie tylko jak naliczyć część dla ZUS (za czas choroby), druga wie za czas pracy, a wcześniejsze, z którymi mnie próbowano połaczyć nie mogły mi za bardzo pomóc. Wczoraj premier użył słowa "hołota" - nie wiem, czy miał na myśli swój rząd, a może ogólnie urzędników. Szkoda, że polikwidowano PGR, bo zabrakłoby byków, by je mogła paść kadra urzędnicza opłacana z naszych podatków