REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Eksperci: rząd jest w stanie bronić złotego

2009-02-19 06:19
publikacja
2009-02-19 06:19
Dodaj Bankier.pl w Google
Analitycy są zgodni, że kwota, jaką dysponuje Rada Ministrów, jest znaczna jak na obecne warunki rynkowe. Ich zdaniem działania rady ministrów mogą pomóc polskiej walucie.

Złoty zaczął zyskiwać już rano, gdy na rynek trafiła porcja pozytywnych informacji. Pierwszym impulsem była deklaracja szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego (potwierdzona potem przez premiera), że rząd wprowadzi złotego do korytarza ERM2 bez zmiany konstytucji, a rozmowy w tej sprawie z Europejskim Bankiem Centralnym już trwają. Do tego doszły informacje, że Polska nie będzie objęta procedurą nadmiernego deficytu, choć jest ryzyko, że jej deficyt przekroczy wartość referencyjną na poziomie 3 proc. PKB. Na dodatek Komisja Europejska pozytywnie oceniła polski program konwergencji, uznając, że rząd planuje adekwatne środki fiskalne, by stabilizować gospodarkę.

– Korekta została wywołana doniesieniami agencyjnymi. Do tego doszły informacje, że sam EBC jest zaniepokojony wahaniami kursów walut państw członkowskich spoza strefy euro i werbalna interwencja czeskiego banku centralnego, który zapowiada koniec obniżek stóp – mówi Andrzej Dziewięcki, analityk firmy doradczej Credos.

Krótko po tych wydarzeniach złoty umocnił się do euro o prawie 12 groszy. W ciągu całego dnia – o prawie 14 groszy. Kurs przebił psychologiczną barierę 4,80 zł za euro. Analitycy są pewni: umocnienie pogłębiło się, gdy do gry wkroczył rząd. Choć mógł to zrobić wcześniej, zaraz na pierwszej fali zainteresowania złotym.

– Gdyby rano rząd zaczął sprzedawać euro na rynku, to zapewne wywołałby uruchomienie zleceń typu stop-loss – mówi Jan Koprowski, diler walutowy z BNP Paribas.

BGK zaczął działać na rynku po południu. Początkowo nie potwierdzał plotek, które zaczęły krążyć wśród dilerów. Pierwszy raz na rynek BGK wszedł około 14.00. Drugi raz – godzinę później.

Analitycy walutowi liczą na to, że po środowych wydarzeniach złoty – przynajmniej na jakiś czas – ustabilizuje się. – Najważniejsze byłoby to, że złoty mógłby się ustabilizować na wyższych niż obecne poziomach, co pozwoliłoby nam przeczekać najgorszy okres. Nasza waluta po jakimś czasie zyskiwałaby ze względu na czynniki fundamentalne – mówi Jan Koprowski.

Eksperci są zgodni, że kwota, jaką dysponuje Rada Ministrów, jest znaczna jak na obecne warunki rynkowe. Według informacji, jakie GP uzyskała w Ministerstwie Finansów, na rachunkach w NBP jest obecnie ponad 3,1 mld euro na obsługę funduszy unijnych. W najbliższych dniach MF spodziewa się wpłaty zaliczki na jeden z programów operacyjnych w wysokości ponad 8,5 mld euro.

– Kwota 3 mld euro to wystarczająco dużo, by przy poziomach powyżej 4,9 zł za euro ruszyć rynkiem. Nie wiem nawet, czy jest akurat aż tak duży apetyt na osłabienie złotego, by rynek mógł łatwo wchłonąć takie pieniądze – mówi Koprowski.

Rozmówcy GP dodają, że Ministerstwo Finansów nie musi angażować dziś dużych sum, by osiągnąć cel. – Kiedy kilka lat temu resort wymieniał środki na rynku, wartość poszczególnych kroków nie była duża, a kurs znacząco się zmieniał. Dziś 100–200 mln euro to jest poważna suma. Do tego ważne jest, kto i w jakich okolicznościach rzuca to na rynek – mówi Andrzej Dziewięcki. Według Jana Koprowskiego obecnie średnie obroty dzienne na rynku to 1–1,5 mld euro. Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku, mówi, że w normalnych warunkach wynosiły one 3–4 mld euro.

– Nie ma żadnych dokładnych raportów na temat obrotów na rynku walutowym. Dziś są one z pewnością mniejsze niż kilka miesięcy temu, zapewne o kilkadziesiąt procent. Jest mniejsza chęć do brania ryzyka, więc relatywnie małe kwoty – rzędu 200 mln euro – mogą przesunąć złotego o kilkanaście groszy – mówi Jacek Wiśniewski. Eksperci dodają jednak, że rząd musi wykazać się dużym wyczuciem, sprzedając euro na rynku.

– Rosjanie wydali 200 mld dol. na obronę rubla i niewiele to dało. Interwencja interwencji nie równa. W naszym przypadku ważne może być to, że rząd czy bank centralny pokażą swoją aktywność, co może zniechęcić spekulantów do gry przeciwko złotemu – mówi Andrzej Dziewięcki.

Według Jacka Wiśniewskiego kluczowa obecnie jest odpowiedź na pytanie, czy zakończył się ten etap, w którym na rynku walutowym obecna była tylko jedna strona, czyli zwiększony popyt na waluty.

– Nawet 3 mld euro kiedyś się skończy. Nie wiemy do końca, jaki jest obecnie bilans popytu i podaży. Do tej pory popyt na waluty przeważał – mówi ekonomista Raiffeisen Banku.

Marek Chądzyński

Gazeta Prawna 19.02.2009 (35) – forsal.pl - str. A10
Źródło:
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~Jacek w
Niepewna, moze okazac sie nieskuteczna w dluzszym okresie czasu, interwencja..
No i nie pozbawiona "poboznych zyczen" ., zeby zloty ustabilizowal sie na stosunko wysokim poziomie.etc. .
Moze byc gorzej ze zlotym, jak pierwsze uderzenie tejze interwencji minie i okaze sie, z krol jest nagi.

Wiec trzymajmy kciuki.
Niepewna, moze okazac sie nieskuteczna w dluzszym okresie czasu, interwencja..
No i nie pozbawiona "poboznych zyczen" ., zeby zloty ustabilizowal sie na stosunko wysokim poziomie.etc. .
Moze byc gorzej ze zlotym, jak pierwsze uderzenie tejze interwencji minie i okaze sie, z krol jest nagi.

Wiec trzymajmy kciuki.....

Dobrze, ze obie pomalu uprzytamniamy, ze nie jestesmy potega swiatowa z najmocniejsza waluta...- to juz postep..i nie jestesmy wyspe szczescia na polu mizerii..
Twarde realia wymagaja zdecydowanych, przemyslanych, wspolnych dzialan.

pozdr
jacek wiscicki
londyn


~inka
Bronic zlotego bylo kilka lat temu... przygotowujac sie do EURO. Teraz by nie bylo klopotu.
PIS-owi i Samoobronie "podziekowac" za zmarnowane lata.
~Normalny_Polak odpowiada ~inka
Bronic rozsadnie zlotego i przygotowywac sie do wymiany, jak na Slowacji.
~allach
zakonczyła się 3 fala z 5 i naturalna jest korekta,ale jak sie gra w pokera i blefuje(tu i pis ipo to fajansiarze) to 5zlp na euro jest pewne chociaż by po to ,żeby sprawdzić
~Tomek
Bańka mydlana i tyle.
Szkoda pieniędzy na takie interwencje, pakiety z jakimi spekulanci wchodzą na rynek to 50-100 mln euro per zlecenie.
W Londynie już dobrze pilnują tego, żeby zarobić, a nasz rząd jak dziecko w klapkach na śniegu...
Mówi się ciągle o fundamentach, że dobre itd, guzik z pętelką, fundamenty słabe bo jak
Bańka mydlana i tyle.
Szkoda pieniędzy na takie interwencje, pakiety z jakimi spekulanci wchodzą na rynek to 50-100 mln euro per zlecenie.
W Londynie już dobrze pilnują tego, żeby zarobić, a nasz rząd jak dziecko w klapkach na śniegu...
Mówi się ciągle o fundamentach, że dobre itd, guzik z pętelką, fundamenty słabe bo jak widać przedsiembiorcy mają tylko wybór w postaci zwolnień lub zamknięcia biznesu.

Brawo Panowie politycy za utrzymanie tak wysokich kosztów pracy, utrzymania Sejmu, Senatu, Agencji rządowych, bóg wie czego jeszcze!

Nie zrobiono nic żeby dać właśnie podstawy dla fundamentów, wszystko jechało na dobrej koniunkturze i pieniądzach, np. z Londynu, jak tego zabrakło to widać gdzie są nasze fundamenty.
Głęboko pod śniegiem, w dziurze w ziemi.
~ps
Seilor, pismaki nie muszą pisać, wszyscy wiemy kto nas okrada i za czyim pozwoleniem
~Radek
Przy dziennych obrotach na rynku walutowym powyżej 5mld Euro rzeczywiście kwota 5 - 10 mld Euro, którą dysponuje rząd jest znaczna ;-) Akurat starczy na tydzień, aby zapewnić spekulantom zakup Euro po gwarantowanej cenie poniżej 5 zł. A za dwa tygodnie jazda zacznie się od nowa, z tą różnicą, że MF już nie będzie mial waluty.

Podejrzewam,
Przy dziennych obrotach na rynku walutowym powyżej 5mld Euro rzeczywiście kwota 5 - 10 mld Euro, którą dysponuje rząd jest znaczna ;-) Akurat starczy na tydzień, aby zapewnić spekulantom zakup Euro po gwarantowanej cenie poniżej 5 zł. A za dwa tygodnie jazda zacznie się od nowa, z tą różnicą, że MF już nie będzie mial waluty.

Podejrzewam, że artykuł pisali ci sami analitycy, którzy przez ostatni rok pisali o korzyściach z zaciągania kredytu mieszkaniowego w CHF, a teraz piszą, że w sumie nic takiego się nie stało i ze raty tak dramatycznie nie wzrosły. Zapominając rzecz jasna o tym drobiazgu, ze jakieś 80- 100tys osób ma teraz zobowiązania przewyższające znacznie zabezpieczenie, a zapewne i cały ich majątek, czyli spełnia podstawową przesłankę bankructwa.
~sailor
jesteśmy płytkim grajdołkiem , a do rozliczenia opcji jeszcze ponad miesiąc więc nawet jak odpuszczą 50 groszy to i tak polskie firmy padną , tu potrzeba jest dużo większa , tak np zlotówkę na euro i 80 groszy na dolcu w dół , wtedy jest szansa na obronę polskiej gospodarki , dlaczego wszystkie pismaki skrobią tylko o toksycznych jesteśmy płytkim grajdołkiem , a do rozliczenia opcji jeszcze ponad miesiąc więc nawet jak odpuszczą 50 groszy to i tak polskie firmy padną , tu potrzeba jest dużo większa , tak np zlotówkę na euro i 80 groszy na dolcu w dół , wtedy jest szansa na obronę polskiej gospodarki , dlaczego wszystkie pismaki skrobią tylko o toksycznych opcjach a ani jeden nie napisze kto jest wystawcą opcji i komu zależy na słabości złotego ,przecież takich trzeba napiętnować (JPM) , Polak powinien wiedzieć kto drenuje naszą gospodarkę !!!

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki