REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

ETF-y – nowy instrument wchodzi na GPW

Krzysztof Kolany2010-05-27 12:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2010-05-27 12:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Na warszawskiej giełdzie niedługo zadebiutują pierwsze jednostki typu ETF. Dla niektórych polskich inwestorów to już dobrze znany instrument, powszechnie występujący na wielu zagranicznych rynkach. Lecz dla większości z nas będzie to zupełna nowość.

ETF jest skrótem od angielskich słów „exchange-traded fund” i oznacza fundusz, którego jednostki uczestnictwa notowane są na giełdowych parkietach na takich samych zasadach jak akcje. ETF-y tym jednak różnią się od występujących na GPW certyfikatów inwestycyjnych, że 100% gotówki klientów inwestują w jeden konkretny instrument finansowy. Działa to w ten sposób, że zarządzający na bazie zakupionych instrumentów finansowych emituje jednostki uczestnictwa, którymi następnie handluje się na giełdzie w taki sam sposób jak akcjami. W związku z tym cena jednostki uczestnictwa powinna być zbliżona do wartości przypisanych do niej aktywów i zmieniać się wielokrotnie w ciągu dnia. Różnicę pomiędzy notowaniami jednostek ETF a instrumentem bazowym dodatkowo niwelują działania arbitrażystów, którzy zarabiają na powstaniu ewentualnych rozbieżności.

W przeciwieństwie do znanych w Polsce jednostek uczestnictwa Otwartych Funduszy Inwestycyjnych ETF-y są zarządzane pasywnie. Oznacza to, że zarządzający nie ma wpływu na wyniki inwestycyjne - cała jego praca polega na wiernym odtworzeniu instrumentu bazowego.

Co można opakować ETF-em

ETF może opiewać na dowolne aktywa finansowe, które cechuje wystarczająca płynność i dostępność. Najczęściej występują fundusze indeksowe, których skład wiernie odzwierciedla strukturę wybranego indeksu (giełdowego, surowcowego, obligacyjnego). Popularne są też ETF-y shortujące giełdowe indeksy (np. Short MSCI Emerging Markets), pozwalające zarabiać na spadkach bez wykorzystania dźwigni finansowej oferowanej przez kontrakty terminowe czy opcje. Do tego dochodzi cała gama ETF-ów surowcowych, umożliwiających stosunkowo niskim kosztem zainwestować w trudno dostępny w detalu towar. Specyficzną odmianą tych funduszy są ETF-y inwestujące w metale szlachetne, kupujące i magazynujące fizyczne złoto, srebro, pallad czy platynę. Niektóre z nich dają inwestorowi prawo do odbioru realnie istniejących sztabek. Ostatnimi nowościami są zaś fundusze odzwierciedlające kursy walut lub stopy procentowe (np. Sterling Money Market ETF).

Statystyka i historia

Pierwszy ETF pojawił się na giełdach amerykańskich już w pierwszej połowie lat 90. XX wieku i pochodził w prostej linii od indeksowych jednostek udziałowych, takich jak polski miniWIG20. Kolejne lata przyniosły wzrost popularności tych instrumentów. Głównymi miejscami handlu ETF-ami oprócz Nowego Jorku stały się Frankfurt, Paryż, Mediolan, Londyn i Toronto. W kwietniu 2009 roku wartość obrotu na przeszło 4,3 tysiącu ETF-ów przekroczyła pół biliona dolarów.



Co nam dają ETF-y

Instrumenty typu ETF oferują indywidualnemu inwestorowi (zwłaszcza w Polsce) zupełnie nowe możliwości. Ich fundamentalną zaletą jest łatwość dywersyfikacji aktywów. Gdyby na przykład inwestor chciał zbudować portfel wiernie odwzorowujący indeks S&P500, to musiałby zbudować portfel akcji 500 spółek i następnie co jakiś czas modyfikować jego strukturę oraz reinwestować otrzymywane dywidendy. Prowizje maklerski zapewne byłyby wówczas rujnujące. Tymczasem sprawę załatwia kupno jednostek uczestnictwa odpowiedniego ETF-u.

Kolejną zaletą tego wynalazku są stosunkowo niskie koszty. Ponieważ fundusze te są zarządzane pasywnie, nie ma potrzeby wynajmowania całych zespołów analitycznych i sztabów profesjonalnych (i dobrze opłacanych) zarządzających. Dzięki temu przeciętna opłata za zarządzanie waha się w przedziale 0,1%-0,3% rocznie wobec średnio 2-4% w przypadku polskich funduszy akcyjnych. Zamiast często kilkuprocentowej „opłaty dystrybucyjnej” pobieranej przez TFI jedynym kosztem zakupu jednostki ETF jest prowizja maklerska oraz różnice pomiędzy kursem kupna a sprzedaży (tzw. spread).

Dla bardziej doświadczonych inwestorów nieocenioną zaletą jest też przejrzystość. Inwestując w ETF, zawsze wiemy, co mamy w portfelu. Obojętnie, czy jest to indeks giełdowy, branżowy czy surowcowy, struktura posiadanych aktywów jest znana. Tymczasem w przypadku TFI tak naprawdę nie wiemy, co dokładnie posiada nasz fundusz. Stanowi to tajemnicę zarządzającego i jest ujawniane tylko raz na kwartał. Wiemy więc, że nasz fundusz inwestuje tylko w akcje notowane na GPW, ale nie mamy pojęcia czy w danym momencie posiada na przykład walory KGHM-u. W przypadku ETF-ów mamy więc pełną kontrolę nad własnym portfelem inwestycyjnym.

Jednostki ETF, podobnie jak akcje czy jednostki uczestnictwa w FI, są też przydatne w strategii „kup i trzymaj”. W przeciwieństwie do kontraktów terminowych czy kontraktów CFD zazwyczaj nie mamy do czynienia z dźwignią finansową, która potrafi wykończyć finansowo długoterminowego inwestora. Ważna jest też elastyczność – jednostki ETF-ów można zbyć lub nabyć w każdym momencie trwania sesji. Natomiast operacja umorzenia jednostek zwykłego funduszu trwa zwykle kilka dni. W polskich warunkach (praktyczny brak krótkiej sprzedaży akcji) przydatne mogą się okazać ETF-y pozwalające zarabiać na spadkach wybranych walorów, umożliwiając zastosowanie strategii zabezpieczających. Na rozwiniętych rynkach cieszą się one często nie mniejszym powodzeniem niż tradycyjne fundusze indeksowe.

ETF-y nie są jednakże pozbawione wad. W przypadku debiutu na GPW najpoważniejszym ryzykiem może się okazać słaba płynność. Brak dostatecznej liczby ofert kupna i sprzedaży nie pozwoli na wyjście z inwestycji w odpowiednio krótkim czasie i po satysfakcjonującej cenie - zwłaszcza gdybyśmy chcieli zaangażować większy kapitał. Niska płynność przekłada się też na wysoki spread pomiędzy ofertami kupna i sprzedaży, co stanowi dodatkowy koszt dla inwestora. Ostrzeżeniem może być sytuacja w Wiedniu, Dublinie czy Atenach, gdzie w sumie kilkadziesiąt notowanych tam ETF-ów notuje śladowe obroty. W tym roku było to średnio około miliona euro dziennie na wszystkich 38 instrumentach tego typu.

Niewiadomą pozostaje też poziom prowizji maklerskich. Rodzi się pytanie, czy polscy brokerzy będą wobec ETF-ów stosować standardowe prowizje jak w przypadku akcji, czy też postanowią dodatkowo zarobić na spragnionych nowości inwestorach. W przypadku jednostek ETF odwzorowujących instrumenty notowane na zagranicznych rynkach powstaje też ryzyko walutowe, przed którym drobny inwestor nie bardzo ma się jak zabezpieczyć.

Dla kogo ETF-y?

Produkty typu ETF są przeznaczone głównie dla indywidualnych inwestorów, którzy mają już pewne doświadczenie na rynku i wiedzą, co chcą osiągnąć. Raczej nie jest to oferta dla ludzi, którzy dopiero rozpoczęli swoją przygodę z rynkiem kapitałowym. ETF-y to przede wszystkim alternatywa dla drogich i aktywnie zarządzanych funduszy akcyjnych i surowcowych, a przede wszystkim dla funduszy operujących na rynkach zagranicznych. Konkurentami ETF-ów będą także oferowane przez polskie produkty strukturyzowane. Te ostatnie zazwyczaj gwarantują większe bezpieczeństwo, lecz są pozbawione elastyczności notowanych na giełdzie jednostek typu ETF. Ale przede wszystkim ETF-y mogą stać się podstawową metodą dywersyfikacji portfela inwestycyjnego, uniezależniającą od przejściowych fluktuacji nadwiślańskiego parkietu.

Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl
k.kolany@firma.bankier.pl
Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~Robert
ETF-y są rewlelacyjnym instrumentem, gdyż oferują dostęp do rynków trudno dostępnych jak np. Azji, Indonezjii, rejony Pacifiku, nowych rynków wschodzących itd.
Dif Broker oferuję bardzo wiele możliwości w tym zakresie.
~artkozi
siedze wlasnie w Paryzu i leje deszcz wiec wpadlem tu obejrzec rynek i stare dobre czasy sfiwtowych oszustow sie przypominaja....

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki