REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Dyrektywa unijna groźna dla firm chemicznych

2008-06-17 16:00
publikacja
2008-06-17 16:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Polskie władze, w tym Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, przeznaczyły olbrzymie pieniądze, kilkaset milionów złotych, na telewizyjne reklamy, dotyczące sektorowych programów operacyjnych odnośnie transportu – budowy szybkich autostrad, czystych kolei czy stadionów na Euro 2012. Zapomniano natomiast poinformować polskich przedsiębiorców oraz skutecznie ich wyedukować i wyszkolić w zakresie rozpoczynającej swój żywot, z dniem 1 czerwca 2008 r., nowej unijnej dyrektywy REACH.

Rozporządzenie REACH Nr 1907/2006 WE Parlamentu Europejskiego i Rady Europy w sprawie rejestracji oceny udzielania zezwoleń oraz stosowanych ograniczeń w zakresie chemikaliów i utworzenia Europejskiej Agencji Chemikaliów, nakazuje rejestrację praktycznie wszystkich stosowanych w UE i używanych w niej substancji chemicznych. Jest to tzw. rejestracja wstępna. Przedsiębiorstwa mają na nią czas tylko do 1 grudnia 2008 r. Później będzie rzeź niewiniątek. Żeby było jeszcze groźniej wiele polskich małych, a nawet średnich firm, nie wie nawet o tym obowiązku. Ci, którzy wiedzą, odkładają sprawę, jak zwykle, na później.

Czas goni

Jeśli przedsiębiorca zapomni o tym obowiązku i nie zarejestruje się przed 1 grudnia 2008 r., będzie musiał od razu dokonać pełnej i to płatnej rejestracji. Koszty mogą być znaczące. Od kilkuset euro do kilkunastu, czy kilkudziesięciu tysięcy euro w przypadku większych przedsiębiorstw. REACH – od angielskiego „rejestracja i autoryzacja chemikaliów” – to niezwykle biurokratyczny, uciążliwy dla przedsiębiorców system rejestracji chemikaliów oraz badania ich wpływu na człowieka i na środowisko. Wystarczy, że przedsiębiorca wprowadza na rynek unijny tonę takich substancji i zostaje objęty całym systemem rejestracyjnym. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że mamy w Polsce kłopoty z uruchomieniem internetowego systemu rejestracji, tzw. REACH-IT. Nie wiemy również, jak sprawne będzie funkcjonowanie rejestracji on-line w tym zakresie.

Dotyczy wszystkich

REACH obejmie bardzo wielu polskich importerów wszystkiego, co zawiera substancje chemiczne od flamastrów, przez farby, lakiery, kosmetyki, środki piorąco-czyszczące, substancje grzybo- i owadobójcze, świece, zapachy, kleje itd. W Polsce jest ok. 5 tys. takich produktów i substancji. Godzina zero praktycznie wybiła. Celem unijnej biurokracji była nie tylko dbałość o zdrowie i życie unijnych obywateli i bezpieczeństwo dla środowiska stosowanych chemikaliów. Chodziło też o wzmocnienie dużych producentów i importerów unijnych, ich konkurencyjności i odsunięcie zagrożenia ze strony dalekowschodnich potentatów. Dla małych producentów, importerów, a tacy w Polsce przeważają (z samych tylko Chin importuje 30 tys. podmiotów w Polsce) to będzie poważne wyzwanie i organizacyjne, finansowe. Liczący blisko tysiąc stron dokument REACH ma ambicje uregulowania produkcji i obrotu ponad 30 tys. substancji chemicznych.

Skrywana prawda

Na jaw może wyjść, że wiele renomowanych firm, czy znanych importerów stosuje i wprowadza niezwykle niebezpieczne substancje chemiczne, do których wolałoby się nie przyznawać. Bogate firmy mają możliwość ukrycia takiego procederu, mogą one skorzystać z usług tzw. strony trzeciej, czyli ustanowić pełnomocnika, który może zastrzec anonimowość producenta czy importera w ramach rejestracji wstępnej. Substancje niebezpieczne dla zdrowia ludzi i otoczenia też mogą być zarejestrowane pod warunkiem, że nie istnieje bezpieczny zamiennik, po drugie gdy korzyści społeczne są większe niż ewentualne szkody zdrowotne i po trzecie, że wywołane ryzyka są w pełni kontrolowane. To wszystko jednocześnie spełnione powoduje, że jest możliwa rejestracja na okres przejściowy.

Poważne koszty

Przeciwko wysokorestrykcyjnym zapisom i kosztom REACH wielokrotnie protestowały liczne kraje, w tym również Polska, a sektor chemiczny w Polsce to ok. 100 tys. pracowników. Wielkość wydatków, jakie mogą ponosić polskie firmy szacuje się na kwoty od 600 do 800 mln euro. Ale najgorsze, że większość kosztów obciąży małe i średnie przedsiębiorstwa. Całość REACH ma kosztować firmy unijne aż 25 mld euro. Dodatkową trudnością, dla małych polskich przedsiębiorstw może być niska skala wiedzy w tym zakresie, ze strony właścicieli oraz bardzo mała i słaba dostępność laboratoriów, które szybko i sprawnie, a przede wszystkim tanio mogłyby przebadać substancje chemiczne. Jedyne laboratorium w Puławach nie poprawi sytuacji. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego skąpi środków z dotacji unijnych na budowę nowych laboratoriów, np. w ramach Programu Innowacyjna Gospodarka.

Brak wiedzy

Substancje niezarejestrowane będą uznane za produkowane i importowane nielegalnie, a to będzie oznaczać drakońskie kary finansowe, aż po likwidację firmy. Miejmy nadzieję, że w Europejskiej Agencji Chemikaliów w Helsinkach nie zapchają się łącza, gdy napłynie do niej 200 – 250 tys. zgłoszeń rejestracyjnych. Rejestracji będzie można dokonać teoretycznie przez stronę internetową European Chemicals Agency (ECHA), ale to tylko pozór prostoty działań w tym zakresie. Prawdziwie trudna będzie tzw. rejestracja właściwa, gdzie trzeba będzie dużej wiedzy i fachowości, bowiem trzeba będzie bardzo szczegółowo opisać daną substancję chemiczną, legitymować się wynikami badań w tym zakresie, często laboratoryjnymi z opisem wpływu substancji na środowisko naturalne. Wiele małych i średnich polskich przedsiębiorstw może nie udźwignąć kosztów i logistyki z tym związanej. Problem dotyczy różnych branż od przemysłu chemicznego, spożywczego, energetycznego, farmaceutycznego, budowlanego, kosmetycznego, obuwniczego, czy nawet mieszkaniowego.

Czas zacząć działać

Rozporządzenie REACH jest wspólnotowym aktem prawnym, niewymagającym implementacji przez przepisy krajowe. Oznacza to, że dla jego obowiązywania w polskim porządku prawnym nie jest konieczne wydanie żadnych aktów prawa krajowego. W przypadku konfliktu pomiędzy treścią rozporządzenia, a treścią przepisów krajowych pierwszeństwo ma treść rozporządzenia REACH. Ponieważ nie wchodzi w życie żaden nowy, polski akt prawny zarówno przedsiębiorcy, jak i władze stosunkowo luźno, żeby nie powiedzieć z pewnym lekceważeniem, traktują problem, choć konsekwencje mogą być bardzo groźne.

Trudne procedury

Przedsiębiorcy, których dotyczy rozporządzenie, mający jakikolwiek kontakt ze związkami chemicznymi umieszczonymi na liście, powinni niezwłocznie wdrożyć aplikację IUCLID 5, stanowiącą podstawowe narzędzie transferu kwalifikowanej informacji i zdalnej komunikacji z bazą danych REACH obsługiwaną przez Europejską Agencję Chemikaliów, z siedzibą w Helsinkach. Art. 6 Rozporządzenia nakłada na producentów i importerów substancji chemicznych ogólny obowiązek rejestracji substancji w postaci własnej lub jako składnika preparatu, jeśli wytwarzane są lub importowane w ilości większej niż jedna tona rocznie.

Nowe miejsca pracy

Aplikacja IUCLID 5 jest udostępniana nieodpłatnie, jednak jej wdrożenie szczególnie w środowisku sieciowym nastręcza licznych trudności. Kwestia ta jest ściśle powiązana z aspektem biznesowym każdego przedsiębiorstwa, którego dotyczy obowiązek rejestracji w bazie danych. Niejednokrotnie w związku z realizacją rozporządzenia konieczne są zmiany reorganizacyjne w przedsiębiorstwie. Proces nie kończy się na samej rejestracji, ale obejmuje cykliczne sporządzanie i wysyłanie raportów, a więc wiąże się z koniecznością albo zatrudniania nowych pracowników, albo tworzenia nowych miejsc pracy.

Fachowa pomoc

Bardzo istotny jest również aspekt prawny tego przedsięwzięcia, gdyż wspomniane rozporządzenie zawiera szereg zapisów, których interpretacja nie jest do końca jednoznaczna. Na polskim rynku są już co prawda obecne podmioty, które nabyły pewnych kompetencji do wdrożenia aplikacji IUCLID 5, w tym także wprowadzenia właściwej organizacji w przedsiębiorstwie do uruchomienia tego projektu. Informacja ze strony rządu i odpowiednich instytucji w tym zakresie jest fatalna. Dlatego przedsiębiorcy, którzy zobowiązani są do spełnienia wymogów unijnych, dokonania wstępnej rejestracji REACH powinni rozważyć zasadność i opłacalność tworzenia w swojej organizacji nowych funkcji do realizacji rozporządzenia, czy też jednak zdać się na specjalistów i zlecić wyspecjalizowanej w tym zakresie firmie działania, które zapewnią sprawną rejestrację i udzielą niezbędnego wsparcia prawnego. Nie jest łatwo dotrzeć do tego typu podmiotów, zabrakło o nich informacji ze strony odpowiedzialnych instytucji, nie ma reklamy w mediach, choć nie żałowano setek milionów złotych na reklamy autostrad.

Ostatni dzwonek

Wstępna rejestracja jest niezwykle ważna. Przedsiębiorcy objęci rozporządzeniem powinni podjąć działania mające na celu sprostanie wymogom unijnym, co w konsekwencji umożliwi im prowadzenie działalności. Być może bardziej opłacalne będzie więc korzystanie z usług specjalistów. Jak dotąd przedsiębiorcy wydają się nie przywiązywać szczególnej wagi do rozporządzenia i jego znaczenia dla prowadzonej przez nich działalności. Dotychczasowa polska praktyka pokazuje, że problem zacznie się dla nich przed upływem terminu rejestracji wstępnej, to jest przed 1 grudnia 2008 r. Wtedy na wdrożenie aplikacji może być już za późno. Zaczną się bowiem przysłowiowe kolejki do okienka. W Europie, gdzie ten system już funkcjonuje, zdarzały się przypadki częściowego wstrzymania produkcji z powodu nieprzestrzegania rozporządzenia.

Mądrzy po szkodzie?

Niewiele do tej pory mówiło się i pisało na ten temat, nie przeprowadzono zakrojonej na szeroką skalę akcji edukacyjnej, informacyjnej, czy szkoleniowej. W zakresie tematyki REACH odbywały się bardzo nieliczne konferencje naukowe. Najbliższa ważna konferencja odbędzie się 10 czerwca 2008 r. w Sopocie

w Hotelu Haffner, będzie poświęcona rejestracji substancji chemicznych, zgodnej z rozporządzeniem REACH i informatycznemu wsparciu procesów wdrożenia dyrektywy. Oby nie sprawdziły się słowa Jana Kochanowskiego, że „Polak i przed szkodą i po szkodzie głupi”. W innych krajach UE zadbano o swoich przedsiębiorców, u nas pozostawiono ich praktycznie samych sobie.

Autor jest niezależnym analitykiem ekonomicznym

Janusz Szewczak
Źródło:
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~REACHman
Podstawowy błąd: REACH nie jest dyrektywą, tylko unijnym rozporządzeniem, które nie musi być implementowane do polskiego prawodawstwa, ale niejako z góry wchodzi w życie i przedsiębiorstwa muszą się dostosować do wymogów, jakie stawia REACH.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki