Niedawno, na pytanie, kto z obu rosyjskich liderów będzie kandydował w przyszłych wyborach prezydenckich Putin odpowiedział: „Usiądziemy i umówimy się, co będzie w roku 2012”. Wypowiedź ta zbulwersowała wielu polityków na Zachodzie. Jak tłumaczy Miedwiediew, odpowiedź rosyjskiego premiera nie sugeruje, że prezydent z premierem określą kto zostanie przyszłym prezydentem.
„Jeżeli w momencie przyszłych wyborów prezydenckich Władimir Putin i Dmitrij Miedwiediew będą dla obywateli wciąż popularnymi graczami politycznymi, to wówczas my z nim usiądziemy i omówimy, kto z nas weźmie udział w wyborach, tak żebyśmy nie przeszkadzali jeden drugiemu” - tak według rosyjskiego prezydenta należy rozumieć wypowiedź Putina.
Rosyjski prezydent również dodał: „Nie chciałbym, żeby nas w pewnym momencie odbierano jak starzejących się kierowników Biura Politycznego KC KPZR, chodzących w jednakowych płaszczach i czapkach do Mauzoleum Lenina, kiedy nie sposób było określić kto z nich jest Leonidem Iljiczem, a kto Michaiłem Andrejewiczem” – mając tym samym na myśli I sekretarza ówczesnej partii komunistycznej Breżniewa i jego najbliższego współpracownika Susłowa.
Podczas wywiadu dla niemieckiego tygodnika Miedwiediew podkreślił także, iż wbrew niektórym prognozom, sugerującym, że prezydent i premier prędzej czy później pokłócą się, jego współpraca z rosyjskim premierem wciąż przebiega pozytywnie.
Na podstawie: polit.ru, gazeta.ru
Iana Pencina
Portal Spraw Zagranicznych psz.pl





























































