Mikołaj Dowgielewicz
21.10.2009 r.
Cezary Szymanek : Gościem radia PiN jest Mikołaj Dowgielewicz - sekretarz stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej. Dzień dobry panie ministrze.
Mikołaj Dowgielewicz: Dzień dobry. Dzień dobry państwu.
CS: Panie ministrze, Janusz Lewandowski będzie komisarzem w Komisji Europejskiej?
MD: Myślę, że jest na to duża szansa.
CS: A duża, to znaczy jak duża?
MD: Oczywiście decyzje o tym jaki komisarz z Polski będzie w Komisji Europejskiej, to będzie zależało od przewodniczącego Komisji, bo rząd wystawi kandydata, komisja sejmowa miejmy nadzieję tego kandydata zaakceptuje. Następnie premier tę kandydaturę wysyła do Brukseli i wszystko zależy od Jose Manuela Barroso czy tego kandydata zaakceptuje.
CS: Najczęściej też mówi się o tece komisarza do spraw budżetu.
MD: Mogę tyle powiedzieć, a propos pana Janusza Lewandowskiego, że po rozmowie pana premiera Tuska z przewodniczącym Barroso w poniedziałek , w Brukseli mogę powiedzieć tyle, że szanse Janusza Lewandowskiego na poważną tekę są duże.
CS: A to duże, to jest na przykład, nie wiem dziewięćdziesiąt procent?
MD: Nie wiem. Nie chcę wchodzić w spekulacje, ale…
CS: Dobrze to inaczej - poważna teka to jest która?
MD: Nas interesuje teka, która będzie dawała polskiemu komisarzowi duży wpływ na pracę Komisji Europejskiej na następne pięć lat, w strategicznych obszarach, w tych obszarach, które dla nas się będą bardzo liczyły.
CS: Komisarz do spraw budżetu?
MD: Dzisiaj nie chcę wchodzić w spekulacje jak to może być teka, chociażby także z powodów formalnych, ponieważ to szef komisji zaproponuje jakie teki będą, a oczywiste jest, że w radiu trudno mówić bez nazwiska i mówić coś, spekulować potajemnie, więc wstrzymam się od takich spekulacji.
CS: Nikt nas nie widzi panie ministrze, ale pozostając przy komisarzach - kolejne nasze starania, to powołanie specjalnego komisarza do spraw partnerstwa wschodniego - jest szansa?
MD: Myślę, że w tej chwili jest przede wszystkim decyzja, w najbliższych tygodniach czy to zadanie związane z prowadzeniem partnerstwa wschodniego będzie bardziej w Radzie Unii Europejskiej czy bardziej w Komisji Europejskiej.
CS: Bo rozumiem, że my byśmy chcieli, żeby to było w Komisji.
MD: Chcielibyśmy, żeby to było w Komisji, ponieważ to będzie przypominało trochę sytuację polityki rozszerzenia Unii Europejskiej, takiej polityki, która tak naprawdę nie jest polityką zagraniczną, ale bardziej jest polityką, która się zajmuje tym, żeby te kraje dostosować do europejskich standardów. Myślę, że to jest nasz cel strategiczny w najbliższych tygodniach. Myślę, że w Komisji europejskiej jest duża życzliwość. Pan premier Tusk w tej sprawie rozmawiał także z Barroso i myślę, że jest szansa na to, że nasz plan uda się zrealizować.
CS: Tak samo duża jak to, że Janusz Lewandowski dostanie poważną tekę?
MD: Nie wiem, nie chcę porównywać tych dwóch spraw dlatego, bo to są dwie kategorie spraw.
CS: A jeżeli będzie taki komisarz, to wtedy będzie nim Polak, bądź Polka?
MD: Nie. Myślę, że wtedy dobrze by było żeby Komisja wystawiła czy komisarz, który będzie się tym zajmował, żeby to była osoba po pierwsze poważna, po drugie taka, której będzie zależało żeby partnerstwo wschodnie się udało i po trzecie osoba, która będzie rozumiała też strategiczny interes Unii Europejskiej, aby rozwijać partnerstwo wschodnie i partnerstwo z tymi krajami na wschodzie.
CS: Ma pan jakieś przecieki kiedy Vaclav Klaus podpisze Traktat Lizboński?
MD: Nie mam przecieków, chociaż faktem jest, że kiedy rozmawiam z kolegami w Pradze, w rządzie czeskim rozumiem, że jestem jednym z wielu rozmówców, ponieważ ciągle do nich wydzwania cała Europa. Natomiast w tej chwili czekamy na propozycję jeśli chodzi o ten tekst deklaracji, która miała być przyjęta na szczycie Unii Europejskiej.
CS: A szczyt już przyszłym tygodniu.
MD: Tak. Dla nas ta deklaracja jest też ważna, bo zawartość tej deklaracji musi być bardzo precyzyjna. To jest bardzo delikatna materia i też nie chcemy, żeby ta deklaracja wywoływała jakieś dalsze spory interpretacyjne.
CS: A jak pan patrzy na to, co rzeczywiście dzieje się w Czechach, dzwoni pan do Pragi i dowiaduje się jaka jest sytuacja, to jesteśmy bliżej podpisania traktatu przez Vaclava Klausa czy też dalej?
MD: Powiem dwie rzeczy - po pierwsze jest bardzo duży deficyt zaufania do tego co może zrobić prezydent Klaus w Unii Europejskiej. Po drugie wszyscy tak naprawdę znamy te same wiadomości, bo wszyscy czytają prasę i w oparciu o analizę prasy, wywiadów, na przykład prezydenta Klausa analizują sytuację. Ja myślę, że jest w tej chwili przede wszystkim zrozumienie w Czechach, że Czechy nie chcą być w takim narożniku Unii Europejskiej, chcą sytuację załatwić w swoim interesie. W interesie Czech i w interesie Unii Europejskiej jest, żeby prezydent Klaus podpisał ten traktat. Ja myślę, że tak się stanie.
CS: Nie bez powodu zacząłem wątek o podpisaniu traktatu lizbońskiego przez Vaclava Klausa, bo w prostej linii zmierzamy do naszego stanowiska dotyczącego doprecyzowania zapisów traktatu lizbońskiego, przede wszystkim dotyczącego powołania, mówiąc umownie szefa unijnej dyplomacji. Traktat lizboński nie precyzuje, dokładnie co będzie mógł bądź też czego nie będzie mógł ów nowy minister spraw zagranicznych Unii Europejskiej. My to chcemy zrobić i jak mówią komentatorzy działamy trochę wbrew sobie, bo chcemy osłabić rolę owego ministra spraw zagranicznych. Chcemy?
MD: Nie, to jest pewne uproszczenie jeśli mógłbym tak powiedzieć, skrót intelektualny taki jest termin czasami używany w polityce dlatego, że Polska akurat jest zainteresowana tym, żeby ten wysoki przedstawiciel do polityki zagranicznej był realnym szefem dyplomacji. Chodzi nam tylko o dwie rzeczy - po pierwsze żeby niektóre obszary, które wcale nie należą do polityki zagranicznej i żeby budżet był na partnerstwo wschodnie w kompetencji Unii Europejskiej, bo tam gdzie są pieniądze, tam jest realne działanie i dlatego to jest jeden z naszych celów. Natomiast oczywiście są takie obszary, które chcielibyśmy, żeby były włączone. Jesteśmy na przykład za tym, żeby polityka obrony i bezpieczeństwa była jak najbardziej w kompetencji wysokiego przedstawiciela. Jeśli chodzi tak naprawdę o tę dyskusję na temat tej służby zagranicznej, unijnej, to my jesteśmy w największej chyba grupie państw członkowskich, jesteśmy mniej w środku tej stawki, jeśli chodzi o rozdźwięk poglądów czy mniej Europy czy więcej Europy.
CS: Ale podsumowując, to bardziej nam zależy na szefie unijnej dyplomacji, który byłby administratorem niż strategiem łamane przez decydenta?
MD: Nie. Zależy nam na tym, że ten wysoki przedstawiciel był decyzyjny, żeby to był naprawdę topowy polityk, z pierwszej ligi europejskiej, żeby to był ktoś kto tej polityce zagranicznej nada dużą dynamikę. Natomiast rzeczywiście jest tak, że w przypadku drugiej nominacji czyli drugiego stanowiska nowego, przewodniczącego Rady Europejskiej chcemy, żeby to była taka osoba…
CS: Czyli mówimy o tak zwanym prezydencie Unii Europejskiej.
MD: No, tak zwanym, bardzo proszę tutaj podwójny cudzysłów włożyć dlatego, że nie ma takiej instytucji jak prezydent Unii Europejskiej. Dlatego, chcemy, żeby ta osoba z kolei była takim dyplomatą, który będzie cicho i na co dzień wypracowywał kompromisy pomiędzy państwami członkowskimi, który będzie wspierał prezydencję rotacyjną. Przypominam, że Polska będzie miała prezydencję w Unii Europejskiej za dwa lata, czyli chcielibyśmy żeby raczej ta osoba pełniła taką funkcję moderatora a nie prezydenta Europy.
CS: To nasze stanowisko zostało rozesłane już czy dopiero zostanie rozesłane do pozostałych krajów członkowskich?
MD: To stanowisko premier Tusk przekazał przewodniczącemu Barroso w poniedziałek i dzisiaj myślę, że zostanie rozesłany do krajów członkowskich i zostanie też udostępnione mediom i opinii publicznej w najbliższych dniach.
CS: Jak pan ocenia z tych wstępnych, nieoficjalnych rozmów skalę poparcia dla naszego stanowiska?
MD: Jest bardzo duża.
CS: Dwadzieścia siedem krajów mamy.
MD: Na dwadzieścia siedem krajów oceniam tak, że nasze stanowisko jest bliskie dwudziestu dwóm, albo dwudziestu trzem krajom. Tu nie mamy się co obawiać, że nasza wizja jest jakoś wyjątkowo abstrakcyjna, wręcz przeciwnie nasza wizja jest głęboko przedyskutowana, w detalach, z wieloma krajami członkowskimi. Ja dwa tygodnie temu z Grupą Wyszehradzką ustalałem też pewne szczegóły, prezentowałem to co chcemy przekazać w Brukseli. Prezentowaliśmy także to naszym innym partnerom. Dzisiaj na przykład do mnie przyjeżdża koleżanka z Łotwy. Też będziemy z nią o tym rozmawiać. Tak naprawdę nasze stanowisko jest jednym z takich, które w tej chwili kształtuje opinie w Brukseli. Przypominam, że oprócz naszego stanowiska jest na stole także papier krajów Beneluksu i to są tak naprawdę dwa dokumenty, zresztą dosyć zbieżne, które w te chwili kształtują opinie w tych dyskusjach.
CS: Personalia też już omówione?
MD: No tutaj giełda nazwisk trwa od dłuższego czasu, jak wiemy.
CS: Kto jest na czele, pana zdaniem?
MD: To może poza anteną panu redaktorowi powiem.
CS: Ale to wie pan jak mi pan powie, to ja później też powiem.
MD: Trzeba pamiętać co się wydarzyło pięć lat temu, kiedy Barosso dostał nominację na szefa komisji. Nie był kandydatem na szefa komisji aż do dnia w którym został wybrany. W związku z tym trzeba tutaj wykazywać dużą dozę zimnej krwi, bo może się okazać, że te kandydatury, które tak bardzo się teraz omawia w mediach, a w ogóle nie będą omawiane, w dniu wyborów.
CS: W przyszłym tygodniu szczyt Unii Europejskiej, prezydent zapowiedział, że leci - będzie wojna o stołki, znowu?
MD: Nie jestem przekonany, że nie będzie wojny o stołki jak pan to powiedział.
CS: A dlaczego nie będzie? Będzie więcej krzeseł?
MD: Jeśli pan prezydent zdecyduje się polecieć, to myślę, ze po to aby wspierać Polskę czy wspierać nas w trudnych negocjacjach, które nas tam czekają.
CS: Ale już się zdecydował. Myśli pan, że nie pojedzie, ostatecznie?
MD: Nie wiem, bo jeśli chodzi o paski telewizyjne, które się tak zmieniają jak w kalejdoskopie, to zdaje mi się, że wczoraj wieczorem na pasku czytałem, że pan minister Stasiak mówił, że już niekoniecznie pan prezydent leci. Więc ja nie wiem jaki jest stan obecny. Natomiast mówię, na pewno nie będzie żadnej wojny. Najważniejsze jest meritum na tym szczycie, najważniejsze jest to, żebyśmy zabezpieczyli swoje interesy, w takich sprawach jak polityka klimatyczna, polityka energetyczna i nadzór finansowy, bo to będą tematy, którymi się będzie szczyt zajmował.
CS: A do tych tematów będziemy wracać w przyszłym tygodniu. Mikołaj Dowgielewicz - sekretarz stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Unii Europejskiej. Dziękuję bardzo panie ministrze.
MD: Dziękuję.




























































