REKLAMA
TYLKO U NAS

Dobry kapitalista Ebenezer Scrooge

Michał Żuławiński2013-12-24 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2013-12-24 06:00

Wydana 170 lat temu "Opowieść wigilijna" Charlesa Dickensa to jeden z kanonów literatury świątecznej. Poza budowaniem atmosfery, opowiadanie to niesie jeszcze jedno przesłanie - kreśli archetyp skąpca-kapitalisty w osobie Ebenezera Scrooge'a. I - niestety - czyni to w niezbyt fortunny sposób.

Ebenezer Scrooge jest ze wszech miar negatywnym bohaterem. Dickens nie owija w bawełnę i oprócz grubo ciosanej "wskazówki" zawartej w nazwisku (oznaczające po angielsku skąpca, sknerę lub kutwę) już na pierwszych stronach opowiadania jasno wykłada nam, co powinniśmy myśleć o Ebenezerze:

(...) Ten pan Scrooge, stary grzesznik; był to skąpiec nad skąpce,umiał on wyrwać, wykręcić, wydusić, a nigdy nie wypuścił, co raz dostał w swoje pazury. Twardy i ostry, jak krzemień, był przytem milczący i zamknięty w sobie.

Lodowaty chłód serca skurczył mu oblicze, ścisnął spiczasty nos, pomarszczył czoło, zapalił oczy zimnym blaskiem stali, zacisnął mocno wąskie, sine usta. Sztywna postawa, głos suchy i skrzypiący, białawy szron na głowie, brwi i podbródek spiczasty, czyniły go podobnym do ostrego gwoździa. Wszędzie wnosił z sobą lodowatą atmosferę, studził swą obecnością nawet kantor podczas upałów*.

Taki wstęp nie pozostawia wątpliwości - Ebenezer Scrooge z pierwszych stron opowiadania to persona co najmniej nieprzyjemna. Jego wygląd i powierzchowność należy jednak oddzielić od jego czynów. Dopiero wówczas można we właściwy sposób ocenić tę postać.

Jaka praca taka płaca

Podstawowym zarzutem wobec niego przewijającym się w wielu fragmentach opowieści jest to, że zbyt mało płacił swojemu pracownikowi - buchalterowi Bobowi Cratchitowi.


»Jak zostać kapitalistą, czyli poradnik przyszłego milionera

Dlaczego Scrooge płacił swojemu pracownikowi 15 szylingów, czyli kwotę, która zdaniem Dickensa była o wiele za niska? Odpowiedź jest prosta - bo na tyle pracę buchaltera wyceniał rynek. Gdyby usługi Boba Cratchita były warte więcej, znalazłby się jakiś inny przedsiębiorca, który zapłaciłby mu bardziej atrakcyjną stawkę. Skoro nikt taki w "Opowieści wigilijnej" nie występuje, musi to oznaczać, że Cratchit otrzymywał dokładnie tyle, ile była warta jego praca.

Sam buchalter również nie był przykuty do biurka łańcuchem - nie szukał innej, lepiej płatnej pracy, bo a) po prostu nie chciał b) nie wierzył w możliwość jej znalezienia c) nie miał oszczędności, które pozwoliłyby mu przetrwać okres poszukiwania pracy d) nie chciał się uczyć, żeby wzmocnić swoją pozycję na rynku. Za żadną z tych ewentualności nie odpowiada Scrooge. Wręcz przeciwnie - może warto się zastanowić, dlaczego osoba, która przez lata uważa, że jest zbyt nisko opłacana, a dodatkowo ma na utrzymaniu chore dziecko (Małego Tomaszka) nie potrafi wykrzesać w sobie motywacji, by odmienić swój los.

Dobroczyńca, choć z przymusu

Czy to nie ma więzień, przytułków i domów zarobkowych? - odpowiedział Scrooge dwóm mężczyznom, którzy przyszli do niego z prośbą o datek na biednych. To zdanie również często stanowi argument oskarżycielski przeciwko Ebenezerowi. Warto jednak doczytać dalej, Scrooge bowiem stwierdza: Płacę podatki, przyczyniam się więc do utrzymania zakładów, o których mówiłem. Kosztują one bardzo dużo, a ci, którym tam jest niedogodnie, niech sobie szukają gdzie indziej przytułku.

Widzimy więc, że nasz czarny bohater łoży na rzecz najbiedniejszych, choć jest do tego przymuszony przez państwo. Jako człowiek majętny, Scrooge zapewne oddaje niemało - niewykluczone, że więcej niż Ci, którzy obnoszą się ze swoją dobroczynnością. Czy więc to, że odmówił przekazania jeszcze większej kwoty czyni z niego tak strasznego człowieka?

Na tę sprawę można popatrzeć też z innej strony. Być może gdyby fiskus nie nakładał podatków, a samo państwo nie zajmowało się biednymi, Ebenezer - i inni jemu podobni ludzie - mieliby większą motywację i możliwości do dawania jałmużny. Zwróćmy uwagę, że Scrooge nie podnosi żadnego innego argumentu przeciwko przekazaniu datku, aniżeli to, że już zapłacił na te cele w formie podatku. Być może jego "dobroczynny próg bólu" jest więc równy kwocie, którą zabrał mu fiskus. Tym bardziej, że Scrooge był zdolny do ustępstw - przecież zgodził się by jego księgowy wziął w dzień Bożego Narodzenia płatny, jednodniowy urlop, pod warunkiem, że następnego dnia przyjdzie do pracy wcześniej.

Skąpstwo to nie grzech

Kolejnym argumentem często wytaczanym przeciwko Scrooge'owi jest to, że był on jednocześnie bogaty i skąpy. Zacznijmy od tego, w jaki sposób Scrooge dorobił się majątku. Otóż był przedsiębiorcą - nie złodziejem, oszustem czy politykiem. Do fortuny doszedł dzięki własnym talentom, pracy - jako dziecko czytał Robinsona Cruzoe zamiast się bawić, jako młodzieniec pracował w sklepie - oraz owocnej współpracy ze wspólnikiem Marleyem. Oszczędny tryb życia był częścią jego natury - to prawda, że pokój jego pracownika był słabo ogrzany, ale i sam Scrooge siedział przy ledwo tlącym się ogniu (z przymrużeniem oka można dodać, że dzięki temu ograniczał emisję CO2).


Źródło: Photos.com/Thinkstock

Wszystko wskazuje na to, że przedmiotem działalności Scroogea było udzielanie pożyczek. Dickens nie wspomina nic a nic o tym, by Ebenezer funkcjonował w ramach rezerwy częściowej, manipulował stopą LIBOR czy angażował się w "shadow banking" kupując derywaty dzięki darmowemu kredytowi z banku centralnego. Musimy więc przyjąć, że pożyczał własne pieniądze (a więc złoto i srebro, które w XIX w. były w powszechnym użyciu) osobom, które miały pomysł na ich produktywne spożytkowanie.

Innymi słowy, dzięki swoim oszczędnościom, które zgromadził powstrzymując się od konsumpcji, Scrooge finansował rewolucję przemysłową, która w niewyobrażalny sposób poprawiła warunki życia milionów ludzi. Doprawdy trudno to nazwać zbrodnią, nawet jeżeli - chcąc prowadzić dochodową działalność - Scrooge domagał się od pożyczkobiorców regulowania swoich zobowiązań. O tym natomiast, że w gospodarce rynkowej egoizm jednostki może być produktywny i przysparzać korzyści wszystkim dookoła poczytać można u już Adama Smitha.

Co więcej, nawet gdyby Scrooge - niczym wzorowany na nim Sknerus McKwacz - kąpał się w złotych monetach zamiast wpuszczać je w obieg, to i tak nie byłoby to działanie zasługujące na krytykę. Wycofując część pieniędzy z rynku, Ebenezer podniósłby siłę nabywczą pieniędzy będących w posiadaniu innych osób, również tych biednych. Mało tego, wiodąc skromne życie sam nie generował popytu na dobra konsumpcyjne, więc więcej zasobów zostawało dla innych.

Bohater pozytywny

Jak przystało na opowiadanie z morałem, pod koniec "Opowieści wigilijnej" Ebenezer - za sprawą Duchów Dawnych, Obecnych i Przyszłych Świąt - doznaje przemiany i zaczyna kochać Boże Narodzenie na tyle, że swojemu pracownikowi podwaja pensje i funduje mu gigantycznego indyka na świąteczny obiad. Zmiana zachowania to oczywiście przywilej przysługujący każdemu - tym bardziej, że odmieniony Scrooge nadal wydaje własne pieniądze.

Warto jednak pamiętać, że i przed przemianą ten oschły i zimny kapitalista czynił wiele dobra dzięki ciężkiej pracy oraz sprawnemu prowadzeniu biznesu. Trzeba mu to oddać nawet mimo jego odpychającego sposobu bycia. Kto wie, co zobaczyłby czytelnik, gdyby nocna zjawa zabrała go w podróż i przedstawiła wizję świata, w którym nikt nie oszczędza, nie inwestuje i nie prowadzi kalkulacji ekonomicznej, a cały majątek jest rozdawany na potrzeby biednych. Być może po powrocie z tej podróży, ocena powszechnie wystawiana Ebenezerowi Scrooge'owi byłaby zgoła inna.

* Z cyklu "Opowieści wigilijne" Przekład C. N. (Cecylia Niewiadomska), tekst niniejszy w języku polskim został opublikowany w 1909 r.).

Michał Żuławiński
Bankier.pl

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (35)

dodaj komentarz
arfeneusz
"Skoro nikt taki w "Opowieści wigilijnej" nie występuje, musi to oznaczać, że Cratchit otrzymywał dokładnie tyle, ile była warta jego praca"
Przy założeniu, że nie było zmów, bo dzisiaj panują takie zmowy - pracodawcy stwierdzają, że na danym stanowisku nie płaci się więcej niż i nikt praktycznie nie zarobi
"Skoro nikt taki w "Opowieści wigilijnej" nie występuje, musi to oznaczać, że Cratchit otrzymywał dokładnie tyle, ile była warta jego praca"
Przy założeniu, że nie było zmów, bo dzisiaj panują takie zmowy - pracodawcy stwierdzają, że na danym stanowisku nie płaci się więcej niż i nikt praktycznie nie zarobi więcej to taki mix komunizmu i feudalizmu, gdzie lepszy nie zarabia więcej, no chyba, że w sporcie, a i tam sterydy rządzą. A żeby się dopchać do rynku to trzeba całą gałąź gospodarki ukraść. Chciałem obracać butami w internecie, poszedłem do firmy produkującej buty, stwierdzili, że chętnie, ale mają umowy z siecią sklepów i nie mogą sprzedawać takim osobom jak ja. Ot "wolny" rynek.
Czyli, żeby mieć sklep internetowy z butami trzeba otworzyć własną sieć sklepów stacjonarnych, produkcję obuwia, zapewne pewnie garbarnie i szkołę dla szewców. Powodzenia, nikt nie broni :D.
Co do reszty się zgadzam. Człowiek odejmował sobie od pyska i inwestował, pomnażał pieniądze, komuszki tego nie rozumieją, wolą wydać i wołać by dali wincyj
karbinadel
Jest bogaty, a więc dorobił się na krzywdzie innych (względnie nakradł). Bogaci powinni się dzielić (wtedy wszyscy byliby biedni - i po kłopocie), a jeśli nie zechcą się dzielić - należy im zabrać. Brzmi znajomo, prawda?
open_mind
Demokracja - większe podatki nierozsądne wydatki na świadczenia dla znygusiałego i koteryjnego elektoratu w myśl (wszystko się wszystkim należy) zawsze prowadzi do komuny. Czyli ostatecznie zdesperowanemu narodowi pozostaje „szturm na pałac w zimowy w naszym wypadku w Brukseli” Zapamiętaj raz na zawsze ludu prosty że demokracja Demokracja - większe podatki nierozsądne wydatki na świadczenia dla znygusiałego i koteryjnego elektoratu w myśl (wszystko się wszystkim należy) zawsze prowadzi do komuny. Czyli ostatecznie zdesperowanemu narodowi pozostaje „szturm na pałac w zimowy w naszym wypadku w Brukseli” Zapamiętaj raz na zawsze ludu prosty że demokracja lepiej wypełnia swe zadanie od dyktatury. Ponieważ wszystkie bzdurne przepisy, wynaturzenia, idiotyczne ograniczenia, zboczenia, korupcje, upadek moralności itd. Stają się legalne, i egzekwowane przez system.
~fundman
i inni oszuści żyją nie z oszczędzania i dobrego prowadzenia firm a OSZUSTWA I ZŁODZIEJSTWA które zapewnia im bananowa giełda.
~Hthbbhb
Dnia 2013-12-24 o godz. 22:23 ~fundman napisał(a):
> i inni oszuści żyją nie z oszczędzania i dobrego
> prowadzenia firm a OSZUSTWA I ZŁODZIEJSTWA które zapewnia
> im bananowa giełda.
~Bhb
Będziesz siedział fundam za te brednie
~czuowiek
Nieprawdą jest że Ebenezer Scrooge był przed przemianą postacią pozytywną. Już 170 lat temu został uznany za takiego, któremu przygotowano ciężkie łańcuchy. Wystarczy poczytać Ewangelię zamiast neoliberalnej sieczki: Będzie można znależć "Kto ma diwe koszule niech się podzieli", "Popatrzcie na lilie". Ale dla Nieprawdą jest że Ebenezer Scrooge był przed przemianą postacią pozytywną. Już 170 lat temu został uznany za takiego, któremu przygotowano ciężkie łańcuchy. Wystarczy poczytać Ewangelię zamiast neoliberalnej sieczki: Będzie można znależć "Kto ma diwe koszule niech się podzieli", "Popatrzcie na lilie". Ale dla niektórych, fałszywi prorocy neoliberalizmu tacy jak JKM ważniejsi są od Chrystusa.
linspace
No cóż, co do JKM-a przynajmniej mamy pewność, że istniał i że faktycznie zrobił większość rzeczy, które mu się przypisuje ;) .
arfeneusz odpowiada linspace
masz na myśli jego liczne potomstwo? :P

Powiązane: O tym mówią ludzie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki