Najbardziej pamiętne zdjęcia to zwarte szeregi futbolowej chuliganerii na trybunach stadionu w Doniecku, unoszące ręce w faszystowskim geście. Inna symptomatycza scena to brutalny atak na trybunach na grupę studentów z Indii, kibicujących zresztą tej samej drużynie co bijący ich pseudokibice. Trzecia - to sekwencja w obozie szkoleniowym, w którym adepci ukraińskiego faszyzmu stadionowego ćwiczą obronę i atak na pięści i z drewnianymi nożami.
"The Guardian" uważa, że ten program BBC to najgorszy możliwy PR dla Kijowa i Doniecka, a Polska - prymus Unii Europejskiej - mimo swoich przewin, wypada przy Ukrainie wręcz różowo. Nic dziwnego, że reprezentacja Anglii, która ma rozgrywać spotkania w Kijowie i Doniecku, wybrała na swoją bazę Kraków.
Dziennik zasięgnął języka w angielskiej federacji futbolowej FA i pisze, że z winy obaw przed przemocą i zamachami bombowymi - ale też z winy ukraińskich hotelarzy, którym uderzyła do głowy woda sodowa - do Doniecka i Kijowa pojedzie tylko 5 tysięcy angielskich kibiców. W 2006 na Mundial w Niemczech wybrało się 100 tysięcy.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Grzegorz Drymer/Londyn/dabr
Źródło:IAR






























































