Za podstawę badania wzięto następujące parametry:
· ilość płatności podatkowych w ciągu roku,
· czas konieczny na wypełnienie wszelkich formalności podatkowych,
· całkowita wysokość obciążeń podatkowych.
Powyższe parametry zastosowano w odniesieniu do firm. Przy uwzględnieniu pierwszego z wymienionych parametrów, Polska zajęła 122 miejsce – nasz przedsiębiorca ma 41 płatności podatkowych w ciągu roku. Gdy chodzi o czas potrzebny do wypełnienia wszelkich formalności podatkowych, wypadliśmy jeszcze gorzej, zajmując 146 miejsce. Prowadzący przedsiębiorstwo powinien poświęcić aż 418 godzin na wypełnianie licznych deklaracji oraz zapłacenie podatku.
Trzeci z parametrów sytuuje Polskę na 67 miejscu, co oznacza, że łączna wysokość obciążeń podatkowych wynosi 38,4%. Według raportu, najlepiej mają się podatnicy na Malediwach, w Singapurze, Hongkongu, Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz w Omanie. Państwo, do którego emigruje wielu Polaków w poszukiwaniu lepszych zarobków – Irlandia, zajmuje pozycję szóstą, trzynasta jest Wielka Brytania, siedemnasta Dania, dwudziesta Łotwa.
Z krajów unijnych wyprzedziliśmy jedynie Węgry i Rumunię. Nie mamy zatem powodów do zadowolenia z obowiązującego systemu podatkowego. Zresztą i bez wyników raportu wiemy, jak się rzeczy mają. Raport jedynie uświadamia, jak wielka przepaść dzieli nas od krajów będących ścisłą czołówką. To system, na który składają się poszczególne rozwiązania, w tym podatek liniowy, znacznie go upraszczający.
Z początkiem przyszłego roku Czesi będą płacić podatek według jednolitej, 15% stawki. Dopiero co, bułgarski parlament przyjął ustawę o wprowadzeniu podatku liniowego od stycznia 2008 r., w najniższej, czyli 10% stawce. Bułgaria, która weszła do grona Unii Europejskiej z początkiem bieżącego roku, stała się krajem o najniższym podatku dochodowym w Unii Europejskiej. Wraz z nim zniesiono ulgi podatkowe dla rodzin z dziećmi do osiemnastu lat i nieopodatkowany próg w wysokości około 110 euro miesięcznie.
Sąsiadujemy z krajami, w których – za wyjątkiem Białorusi i Niemiec – obowiązuje podatek liniowy. Dla przypomnienia – w Rosji obowiązuje podatek w wysokości 13%, na Litwie w wysokości 27%, na Ukrainie 13%, w Słowacji 19%, w Czechach – 15%. A w Polsce? W Polsce jest to żelazny temat dyskusji politycznych, toczonych najczęściej przy okazji wyborów do parlamentu, jak również wśród podatników – przedsiębiorców.
|
Najnowsze informacje ze sfer polityczno – rządowych świadczą o tym, że … sprawa jest aktualna i jest oczkiem w głowie rządzących. Podatek liniowy wciąż jest kontrowersyjny, choć dyskusje na jego temat mają kilkunastoletnią historię, a to zapewne dopiero jej początek. Nie mam wykształcenia ekonomicznego i nie do końca rozumiem zawiłości systemu podatkowego, jestem natomiast przekonany o tym, że wszystkie nici są wyłącznie w rękach polityków, i że o tym, czy wprowadzić, czy też nie podatek liniowy, decydują w przeważającej mierze względy ideologiczne.
Jego zasadność potwierdzają przykłady państw, w których podatek obowiązuje. Ten fakt potwierdził również były premier Jerzy Buzek w telewizyjnej audycji stacji TVN24 w minioną sobotę, podając za przykład Słowację (swoją drogą, dlaczego sam, jako urzędujący premier, jedyny o pełnej, czteroletniej kadencji podatku nie wprowadził?).
Podobno większość Polaków jest za podatkami sprawiedliwymi, jeśli one w ogóle mogą być sprawiedliwe. Można z tego wnioskować, że obecny system podatkowy spełnia ich oczekiwania. Jednakże blisko 1/3 chętniej widziałaby podatek liniowy ze stawką 18 – 19%, przy jednoczesnym zniesieniu wszelkich ulg (uproszczenie systemu). Mniej więcej 30% wierzy w związek podatku z lepszymi wynikami gospodarczymi kraju, około 40% jest zdania przeciwnego.
Stąd przekonanie, że można go wprowadzić dopiero wówczas, gdy sytuacja gospodarcza kraju będzie lepsza (czyli kiedy? – wydaje się, że lepiej już było), co może znaczyć, że podatek liniowy powinien być nie tyle środkiem, co konsekwencją osiągania wzrostu gospodarczego. Tylko kilkanaście procent obywateli uważa, że podatek ten nigdy nie powinien być wprowadzony.
To dane z sondażu jednego z ośrodków badań społecznych sprzed trzech lat. Zapewne są już mocno nieaktualne, wszak Polacy głosując w ostatnich wyborach, głównie młodzi, często pracujący poza granicami kraju, głosowali za zmianami również w tym obszarze, w tym autor niniejszej publikacji (niemłody już). Myślimy stereotypowo. Nie potrafimy powiązać skutków wprowadzenia podatku ze wzrostem gospodarczym.
Uważamy, że podatek ten oznacza dodawanie bogatym i odbieranie biednym. Ten punkt widzenia zdaje się utwierdziła miniona ekipa rządząca, która za jednego z wrogów uczyniła właśnie podatek liniowy (lewicowa prawica?). Chyba całkiem skutecznie, skoro nowa ekipa unika sprawy, jak diabeł wody święconej, oddalając załatwienie sprawy do bliżej nieokreślonego terminu. Społeczeństwo, w dużej części, nie potrafi, nie rozumie istoty podatku liniowego, natomiast otwarcie przyjmuje poglądy o lewicowej proweniencji o sprawiedliwości społecznej.
|
Łatwiej jest mu przyjąć argumenty populistyczne, liberalne wydają się zbyt skomplikowane. Nawet nie wypada. Po wielokroć używany liberalizm w konotacjach minionej partii, oznaczał coś wyjątkowo nieprzystojnego, haniebnego, bardzo, bardzo haniebnego, co nie przystoi prawdziwemu Polakowi. Nie rozumiemy istoty podatku liniowego. Powszechne jest przekonanie, że i biedni, i bogaci będą płacili podatek w tej samej wysokości.
Podobnie, że podatek ten spowoduje cięcia wydatków na cele socjalne albo że obniży dochody budżetu państwa i spowoduje cięcia w wydatkach. Jest pewnie wiele innych powodów, dla których bliżej nieokreślona grupa Polaków jest za i taka sama przeciw podatkowi. Sądzę, że u podstaw leży brak wiedzy.
W Polsce powszechne jest określenie „podatek liniowy”, w literaturze anglosaskiej używa się pojęcia „flat tax”, czyli podatek płaski. Obydwa określenia oznaczają nieco odmienne systemy podatkowe. Podatek płaski ma jednolitą stawkę oraz system ulg, który powoduje, że stawka realna jest niższa i rośnie stopniowo w miarę wzrastania dochodów. Podatnicy w rzeczywistości płacą stawkę zróżnicowaną, przy czym nigdy nieprzekraczającą stawki maksymalnej (np. 26%).
Ekonomiści są zdania, że to właśnie górna stawka podatkowa wpływa w sposób zasadniczy na zachowania podatników. Gdy przyrost dochodu nie jest karany wyższą stawką podatkową, są naturalnie zachęcani do aktywności i osiągania wyższych dochodów. Prosta ekonomia oraz psychologia. Ta konstrukcja okazuje się być wystarczająco zachęcająca do inwestycji zagranicznych i sprzyjająca wzrostowi gospodarczemu (przykład Słowacji, krajów bałtyckich).
Podatek liniowy, jaki obowiązuje np. w Rosji czy na Ukrainie, nie przewiduje kwoty wolnej od podatku, zaś zakres ulg jest minimalny. Skutki wprowadzenia podatku „płaskiego” bądź liniowego za każdym razem były wyjątkowo dobre. Wystarczy prześledzić dane na temat wzrostu gospodarczego państw, które wprowadziły podatek. Z mojej pozycji laika, nie wymagają większego komentarza. Ale cóż, jestem laikiem, jak większość współobywateli. Kieruję się raczej wynikami, niż ideami.
Ideą podatku liniowego jest równe opodatkowanie obywateli wedle tej samej skali podatkowej (np. 13%), bez ulg i zwolnień. Obecnie obowiązuje u nas zarówno progresywny podatek dochodowy, według stawek 19, 30 oraz 40%, jak również 19% podatek liniowy od dochodów z pozarolniczej działalności gospodarczej. Decyzja o wyborze podatku liniowego uniemożliwia podatnikowi korzystanie z kwoty wolnej od podatku, wspólnego opodatkowania się z małżonkiem, preferencji dla osób samotnie wychowujących dzieci oraz ulg i zwolnień.
Takie rozwiązanie jest najbardziej korzystne dla osób płacących wysokie podatki. Dotyczy również wielu agentów ubezpieczeniowych. Nieprawdą jest, że w jego ramach wszyscy zapłacą taki sam podatek. Natomiast prawdą jest, ze każdy podatnik zapłaci podatek obliczany wg tej samej stawki procentowej, zaś jego faktyczna wysokość będzie uzależniona od wielkości dochodu. Zarabiający dwa razy więcej, zapłaci dwukrotnie wyższy podatek. Dla fiskusa oznacza to, że podatnik płaci zawsze tę samą część jego dochodu.
Podatek ten nie dyskryminuje żadnego podatnika i nie zniechęca do uzyskania dodatkowego przychodu. Jest co prawda podatkiem mniejszościowym (obowiązuje również w rozwiniętych państwach – Stany Zjednoczone, Niemcy), są to jednak głównie względy historyczne, ale również bardziej konkurencyjnym w stosunku do podatku progresywnego.
Korzyści, jakie stwarza podatek liniowy są następujące:
· neutralność – nie zniekształca decyzji ekonomicznych płatnika podatku, nie angażuje niepotrzebnie organów państwa (patrz: ostanie rozwiązania w sprawie samozatrudnienia),
· uproszczenie poboru podatku – może być egzekwowany u źródła, tzn. w momencie powstania dochodu (system fiskalny jest dzięki temu tańszy),
· prostota i przyjazność z punktu widzenia podatnika – eliminacja większości pytań w formularzu PIT, a także przesłanki do łącznego rozliczania dochodów małżonków oraz osób samotnie wychowujących dzieci, możliwość znacznego ograniczenia liczby podatników obowiązanych do składania rocznych zeznań podatkowych,
· wzrost dynamiki wzrostu gospodarczego – przykłady państw europejskich, które wprowadziły podatek potwierdzają wyższy wzrost w stosunku do państw, które utrzymują podatek progresywny,
· ograniczenie pola dla kolejnych ulg i zwolnień chętnie postulowanych przez różne partie polityczne, szczególnie w okresach przedwyborczych,
· ujawnienie w większej skali bazy podatkowej, czyli dochodów ujawnianych wobec fiskusa (krzywa Laffera),
· zwiększenie skłonności do oszczędzania, a poprzez to wzrost możliwości inwestowania oraz utrzymanie wzrostu gospodarczego w dłuższym czasie.
Tymczasem jednak, politycy miarkują, co im się opłaca z punktu widzenia interesów długofalowych, wszak krótkofalowe zostały już osiągnięte. Chciałoby się powiedzieć: za krótki wzrok dla daleko widzących. Jak stwierdziłem na wstępie – nie rozumiem zawiłości systemu podatkowego, kieruję się doświadczeniami tych, którzy wprowadzili – często wbrew kalkulacjom politycznym – podatek liniowy, a wybór ten potwierdzają wyniki gospodarcze i zachowania podatników.
Nowy rok tuż, tuż… Proponuję tym, którzy prowadzą pozarolniczą działalność gospodarczą, przy uwzględnieniu wszystkich za i przeciw, by skorzystali z możliwości, jakie stwarza im podatek liniowy. Poza wygodą, zagłosują za wyborem rozwiązania, które- moim zdaniem – ma wszelkie walory wyżej przytoczone.
Sławomir Dąblewski e-mail: esde@wp.pl





























































