Rząd szybko wydaje pieniądze
Jednakże słabe wyniki budżetu są na tyle niepokojące, że należy im się więcej uwagi. Rok i dwa lata temu po marcu wykonanie deficytu sięgało 43,5%. W kryzysowym roku 2009 było to 61,7% - czyli mniej niż obecnie. W marcu 2008 roku budżet państwa odnotował 1,8 mld zł nadwyżki.
Rządowi urzędnicy nie mieli najmniejszych problemów z wydawaniem pieniędzy. Po trzech miesiącach roku wydatki zrealizowano w 26,3%. Szczególnie sprawnie szło przekazywanie pieniędzy zagranicznym inwestorom - koszty obsługi długu zagranicznego sięgnęły niemal 5 mld złotych, czyli 45,8% tegorocznego planu. W podobnym stopniu wykonano plan rozliczeń z budżetem Unii Europejskiej, na co wydano 7,1 mld zł. Dziura bez dna zwana Funduszem Ubezpieczeń Społecznych w trzy miesiące pochłonęła 12,9 mld zł dotacji, czyli aż 32,3% tegorocznego planu.
Jeszcze bardziej wyraziste są liczby bezwzględne. W trzy miesiące rząd wydał 86,5 mld złotych, czyli o 6,4 mld zł (o 8%) więcej niż rok wcześniej. Deficyt wyniósł 22,96 mld zł wobec 17,5 mld zł rok temu, 22,7 mld zł dwa lata temu i 11,2 mld zł w 2009 roku.
Kłopoty z podatkami
Początek roku przynosi kumulację niektórych wydatków państwa, co często przekłada się na szybki przyrost deficytu w miesiącach zimowych. Jednakże tym razem sprawa jest poważniejsza, ponieważ wyraźne braki widać po stronie dochodów. Mimo podwyżek podatków (akcyza, składka rentowa, a od kwietnia także podatek miedziowy), wysokiej inflacji i wyższej płacy minimalnej do końca marca wykonano tylko 22,3% planu wpływów podatkowych. To mniej niż w poprzednich dwóch latach i prawie tyle samo co w fatalnym, pierwszym kwartale roku 2009.
O ile jeszcze pobór podatku od dochodów osobistych (PIT) mieści się w normie, to zaskakuje kiepska realizacja wpływów z VAT-u i przede wszystkim podatku od przedsiębiorstw (CIT). Z tego ostatniego źródła do kasy państwa wpłynęło tylko 20,1% tegorocznego planu wobec 28,5% przed rokiem i 23,8% trzy lata temu.
Słabe wpływy podatkowe świadczą o postępującym spowolnieniu wzrostu gospodarczego w Polsce. Firmy są mniej rentowne, a wysoka inflacja i najwyższe od pięciu lat bezrobocie ograniczają konsumpcję. Taki sam efekt mają podwyżki akcyzy na olej napędowy i tytoń. Idę o zakład, że przedsiębiorczy Polacy już znaleźli sposoby na uniknięcie coraz wyższych podatków.
Mimo to tegoroczny budżet zapewne uda się zrealizować. W sukurs ministrowi finansów przyszedł Narodowy Bank Polski, który zasili kasę państwa przeszło 8 mld złotych z zeszłorocznego zysku. Tego wpływu nie zaplanowano w ustawie budżetowej i pozwoli on sfinansować aż 23,3% tegorocznego niedoboru. Jednakże zgodnie z zasadami obowiązującymi w Unii Europejskiej transfer ten nie obniży deficytu sektora finansów publicznych i na papierze deficyt pozostanie bez zmian.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
































































