2005-03-14 08:32 Źródło: Bankier.pl
Czy polskiej energetyce grozi cenowy szok?
Polsce grozi już za kilka lat poważny deficyt energii. Może do niego dojść, jeśli Polska będzie chciała spełnić zobowiązania wynikające z traktatu akcesyjnego. Przedstawiciele branży energetycznej już od roku próbują zainteresować rząd tym tematem. Jak na razie bez skutku – informuje „Puls Biznesu”.
Tymczasem traktatowe zapisy dotyczące ograniczenia emisji szkodliwych substancji są sprzeczne. Z jednej strony Unia europejska zgodziła się na opóźnienie przez niektóre elektrownie we wdrażaniu zapisów unijnych dyrektyw, z drugiej strony Polska zobowiązała się do ostrzejszego ograniczenia emisji, niż wymagają tego dyrektywy.
— Faktem jest, że do tej pory nie podjęliśmy w rozmowach z Unią tego tematu — przyznaje na łamach „Pulsu Biznesu” Wojciech Jaworski, dyrektor departamentu instrumentów ochrony środowiska w Ministerstwie Środowiska.
Konsekwencją takiego stanu rzeczy, jeśli Polska zdecyduje się na ograniczenie emisji zgodnie z zapisami traktatu, będzie niedobór energii w kraju. — Szacujemy, że niedobór krajowych mocy wyniesie wówczas około 2 tys. MW — powiedział „Pulsowi Biznesu” Grzegorz Górski, prezes Electrabela Polska. Natomiast eksperci z Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej prognozują deficyt na poziomie 8,8 terawatogodzin. To spowoduje, że gwałtownie podskoczą ceny energii.
Wyjściem z sytuacji byłoby jak najszybsze podjecie rozmów z Unią Europejską na temat redukcji emisji. Może do tego służyć opracowany przed rokiem i dotychczas nie przyjęty przez rząd Krajowy Plan Redukcji Emisji, lub koncepcja produktowych limitów emisji, nad którą ma pracować Ministerstwo Środowiska. Innym pomysłem jest rozwój w Polsce energetyki atomowej. "Skoro nie możemy bazować tylko na węglu, to jedyną alternatywą jest energia jądrowa" – przekonuje Tomasz Podgajnik, sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, na łamach "Gazety Wyborczej".
M.D.
Źródło: „Puls Biznesu”
Tymczasem traktatowe zapisy dotyczące ograniczenia emisji szkodliwych substancji są sprzeczne. Z jednej strony Unia europejska zgodziła się na opóźnienie przez niektóre elektrownie we wdrażaniu zapisów unijnych dyrektyw, z drugiej strony Polska zobowiązała się do ostrzejszego ograniczenia emisji, niż wymagają tego dyrektywy.
— Faktem jest, że do tej pory nie podjęliśmy w rozmowach z Unią tego tematu — przyznaje na łamach „Pulsu Biznesu” Wojciech Jaworski, dyrektor departamentu instrumentów ochrony środowiska w Ministerstwie Środowiska.
Konsekwencją takiego stanu rzeczy, jeśli Polska zdecyduje się na ograniczenie emisji zgodnie z zapisami traktatu, będzie niedobór energii w kraju. — Szacujemy, że niedobór krajowych mocy wyniesie wówczas około 2 tys. MW — powiedział „Pulsowi Biznesu” Grzegorz Górski, prezes Electrabela Polska. Natomiast eksperci z Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej prognozują deficyt na poziomie 8,8 terawatogodzin. To spowoduje, że gwałtownie podskoczą ceny energii.
Wyjściem z sytuacji byłoby jak najszybsze podjecie rozmów z Unią Europejską na temat redukcji emisji. Może do tego służyć opracowany przed rokiem i dotychczas nie przyjęty przez rząd Krajowy Plan Redukcji Emisji, lub koncepcja produktowych limitów emisji, nad którą ma pracować Ministerstwo Środowiska. Innym pomysłem jest rozwój w Polsce energetyki atomowej. "Skoro nie możemy bazować tylko na węglu, to jedyną alternatywą jest energia jądrowa" – przekonuje Tomasz Podgajnik, sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, na łamach "Gazety Wyborczej".
M.D.
Źródło: „Puls Biznesu”








Dodaj komentarz