REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czy grozi nam kryzys na rynku mieszkaniowym?

2006-12-30 14:08
publikacja
2006-12-30 14:08
Dodaj Bankier.pl w Google
Czy grozi nam kryzys na rynku mieszkaniowym? Na razie nic na to nie wskazuje. Wręcz przeciwnie, wiele przemawia za tym, że powinno być lepiej. Jak długo jednak tak będzie?

W sierpniu br. w USA odnotowano, po raz pierwszy od 11 lat, spadek cen na rynku nieruchomości. Czy zatem panujący obecnie w Polsce trend wzrostowy może załamać się w ciągu kilku najbliższych lat? Czy opłacalność długookresowych inwestycji mieszkaniowych spadnie na tyle, że przestanie być zabezpieczeniem przed wzrostem ogólnego poziomu cen?

Impulsem dla kryzysu na rynku nieruchomości może być tzw. wstrząs podażowy lub popytowy silnie oddziałujący na gospodarkę. W jego wyniku zmniejsza się skokowo wartość przedsiębiorstw działających na rynku wewnętrznym – wszak ich kondycja uzależniona jest od zdyskontowanych przyszłych zysków. Podmioty zapożyczone do granic możliwości kredytowych nie mogą w takiej sytuacji zwiększyć zadłużenia, zmniejszają więc inwestycje – również te w nieruchomości – a także, chcąc poprawić swą płynność finansową, wycofują już zainwestowane pieniądze. Początkowo odczuwają to jedynie firmy developerskie i fundusze działające na rynku nieruchomości. Potem jednak także użytkownicy. Przy mało elastycznej podaży (związanej z długim okresem inwestycyjnym na tym rynku), dochodzi do spadku cen wynajmu nieruchomości i ich samych.

Nie tylko demografia

O obserwowanym w ostatnim okresie u nas wzroście popytu na nieruchomości decydują trzy czynniki: demograficzno-makroekonomiczne, regulacyjne oraz oszczędnościowo-spekulacyjne.

Zmniejsza się bezrobocie, co więcej – na rynek pracy trafia właśnie pokolenie wyżu demograficznego. Osoby te zakładają rodziny, potrzebują zatem mieszkań. Niskie stopy procentowe w kraju i za granicą (głównie w Szwajcarii i strefie euro) oraz systematyczne polepszanie statusu materialnego (połączone z przekonaniem o jego dalszym wzroście w przyszłości) skłania do zaciągania kredytów mieszkaniowych. Są to czynniki demograficzno-makroekonomiczne.

Do czynników regulacyjnych, oddziaływujących na zwiększenie popytu (dwa lata temu, rok temu i dziś) można zaliczyć: wygasłą z końcem 2004 r. dużą ulgę budowlaną, wygasłą z końcem 2005 r. ulgę remontową (warto przypomnieć, że wydatki na wykańczanie mieszkania można było odliczyć od podatku), wprowadzoną w 2000 r. ulgę odsetkową, która ma obowiązywać dla kredytów zaciągniętych do końca 2006 r., a także zapowiedzi wprowadzenia utrudnień w udzielaniu kredytów mieszkaniowych nominowanych w walutach obcych (obowiązująca od 1 lipca Rekomendacja S). Nie można też pomijać obawy przed wprowadzeniem 22 proc. stawki VAT na budownictwo mieszkaniowe w 2008 r. (dotychczasowa obowiązują do 31 grudnia 2007 r.). Co prawda wiele wskazuje na to, że rząd będzie chciał tego uniknąć i zapewne zdefiniuje do tego czasu pojęcie budownictwa społecznego, co pozwoliłoby utrzymać preferencyjną stawkę VAT. Opóźnianie tych decyzji rodzi jednak niepewność, a to stymuluje dodatkowy popyt.

Z kolei czynniki o charakterze oszczędnościowo-spekulacyjnym związane są z utrzymywaniem się wysokiej stopy zwrotu z inwestycji w nieruchomości. Wynika to z szybkiego wzrostu ich cen oraz utrzymujących się wysokich stawek za wynajem lokali. Taka sytuacja sprawia, że opłacalna jest budowa mieszkań na wynajem finansowana kredytem. Ponadto dzięki szybkiemu wzrostowi cen nieruchomości, zakup mieszkania staje się swoistą lokatą generującą wyższe przychody, niż tradycyjny depozyt w banku. Dodatkowym czynnikiem utwierdzającym inwestorów, zwłaszcza zagranicznych, w przekonaniu o dalszym wzroście cen na tym rynku jest duża różnica w cenach nieruchomości w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej. Wiadomo przy tym, że w dłuższym czasie dysproporcja ta musi się zmniejszyć.

Dariusz Winek

Zaprenumeruj BANK
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rektor UW chce zdobyć kapitał żelazny i emitować obligacje. „Na dobry początek przydałoby się 10 mld zł”
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~as
TAK grozi nam kryzys ! brygada kryzys ! PKB POLSKI za 10 lat osiagnie 2400 mld a to oznacza przy kursie 2.4 zlotego za USD 1000 mld USD a stopa inwestycji wynosi dzis okolo20 % PKB wiec na budowe wydamy z 200 mld jakies 40 % czyli 80 mld dolarow rocznie !!!!!!!!!! i to oznacza ,ze idzie w POLSCE TAK grozi nam kryzys ! brygada kryzys ! PKB POLSKI za 10 lat osiagnie 2400 mld a to oznacza przy kursie 2.4 zlotego za USD 1000 mld USD a stopa inwestycji wynosi dzis okolo20 % PKB wiec na budowe wydamy z 200 mld jakies 40 % czyli 80 mld dolarow rocznie !!!!!!!!!! i to oznacza ,ze idzie w POLSCE dla mlodego pokolenia taki czas ze nasz PKB na mieszkanca dorowna dzisiejszemu Hiszpanii a wiec dopiero wtedy za 10 12 lat staniemy na pewien poziom cywilizacyjny w ktorego istnienie jeszcze za PRL nikt nie mogl uwierzyc ale to bedzie prawie 30 35 lat nowej drogi !!!nie wszyscy sie na nowa POLSKA zalapia na dobrych pozycjach
~eeeTam:)
Wrożenie z fusów kolego (podobnie jak te symulacje) - wszystko zależy od sytuacji międzynarodowej, to juz nie te czasy, kiedy rozwijała się Hiszpania:-)
~jack
pamietajcie kochani ze kazdy towar jest wart tyle ile jest w stanie za niego dac klient
~GAS
Ceny nieruchomości w Polsce należą już do najwyższych w Europie, oczywiście nie w wartościach bezwzględnych, ale w możliwościach nabywczych Polaków (stosunek ceny m2 do średniej płacy). Większość zakupów jest dokonywana na granicy możliwości finansowych (100% kredytu, wykorzystanie maksymalnej zdolności kredytowej). Niewielka korekta Ceny nieruchomości w Polsce należą już do najwyższych w Europie, oczywiście nie w wartościach bezwzględnych, ale w możliwościach nabywczych Polaków (stosunek ceny m2 do średniej płacy). Większość zakupów jest dokonywana na granicy możliwości finansowych (100% kredytu, wykorzystanie maksymalnej zdolności kredytowej). Niewielka korekta cen, podwyższenie stóp procentowych, zmiana kursów wymiany może spowodować lawinę. Banki wypowiedzą umowy lub zarządają dodatkowego zabezpieczenia, nieruchomości zostaną wystawione na sprzedaż w ramach egzekucji, co spowoduje spadek cen, co spowoduje, że kolejne nieruchomości będą wystawione na sprzedaż itd. To efekt ekonomiczny, jest jeszcze efekt psychologiczny strach przed spadkami spowoduje, że nawet osoby o lepszej sytuacji majątkowej mogą chcieć się pozbyć nieruchomości. Zainwestowałem na tym rynku, w niektórych przypadkach mam zysk kilkaset procent, ale obecnie, jestem bardzo daleki od optymizmu i zastanawiam się nad wychodzeniem z moich inwestycji.
~Obserwator:-)
kryzys to nam nie grozi, najwyzej przegrzanie koniunktury...co prada podaż mieszkań nie nadąża za popytem, ale też w pewnym momencie skończą się zasoby finansowe Polaków. Ewentualnie Ci, którzy mieli grubsze portfele, już się nasycą...Ceny mieszkań i ziemi ,ogą wówczas przestać tak szybko rosnąć....

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki