REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czy ceny nieruchomości zanurkują?

2007-08-10 06:41
publikacja
2007-08-10 06:41
Dodaj Bankier.pl w Google
Z dnia na dzień pogarsza się sytuacja na międzynarodowych rynkach finansowych. Efekty widać również na naszej giełdzie. Optymizm inwestorów może za chwile prysnąć jak mydlana bańka. Czy w takiej sytuacji ucierpi tylko giełda? Czy też spadające indeksy pociągną za sobą w dół również ceny nieruchomości? Chociaż w rodzimych mediach wciąż pojawiają się uspokajające informacje, że ceny mieszkań muszą iść szybko w górę i nie ma najmniejszych szans na spadki, to może się jednak zdarzyć, że również na tym rynku będzie korekta. Jak na każdym innym. Dowodem na to są Stany Zjednoczone. Ale nie tylko.

W najnowszym raporcie opublikowanym przez Fitch Ratings, jedną z wiodących agencji ratingowych, można przeczytać, że Wielka Brytania jest jednym z trzech państw najbardziej narażonych na kryzys gospodarczy związany z załamaniem się rynku nieruchomości. Według analityków, ceny nieruchomości w Wielkiej Brytanii są przeszacowane o co najmniej o 20 proc. Z raportu wynika też, że Wielka Brytania nie jest na pierwszym miejscu, jeżeli chodzi o wysokość przeszacowania cen nieruchomości. Na pierwszym miejscu jest Francja, zaraz za Wielką Brytanią znajdują się zaś: Dania oraz Nowa Zelandia. Jeżeli natomiast chodzi o ryzyko wystąpienia kryzysu gospodarczego wywołanego przez kryzys na rynku nieruchomości to zdaniem Fitch największym tego typu ryzykiem obarczona jest gospodarka Nowej Zelandii, na drugim miejscu Danii, a na trzecim Wielka Brytania. Jeżeli więc w państwach tych ceny nieruchomości zaczną spadać, a stopy procentowe dalej będą rosły, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że kryzys na rynku nieruchomości przełoży się na gospodarki tych państw. Jak się okazuje, najmniej narażonymi na kryzys są natomiast Japonia, Niemcy oraz Włochy.

W Wielkiej Brytanii widać już pierwsze niepokojące sygnały. Z funduszy inwestujących w nieruchomości inwestorzy masowo wypłacają środki. O ile w pierwszym kwartale umorzono jednostki „tylko” za 324 miliony funtów, to w drugim było to już 641 milionów funtów. Po raz pierwszy od kilku lat takie fundusze zaczęły przynosić też swoim inwestorom straty! Z danych opublikowanych przez Halifax za czerwiec 2007 roku wynika, że średnia cena mieszkania w Wielkiej Brytanii wzrosła z 68 000 funtów w 1997 roku do 196 500 funtów (ok. 190 proc). Z danych The Office of National Statistics wynika natomiast, że średnie zarobki Brytyjczyków zwiększyły się z 16 700 w 1997 roku do 23 250 funtów w 2006 roku (ok. 40 proc). Wyraźnie zatem widać, że wzrost cen nieruchomości spowodowany był liberalnym podejściem banków do ryzyka kredytowego. Podobnie jak w Polsce, również w Wielkiej Brytanii i na innych światowych rynkach ceny szły do góry na kredyt. Efekt? Kryzys na rynku nieruchomości może mieć wpływ na całą gospodarkę.

Czy taka sytuacja jest możliwa w Polsce? Na całe szczęście ryzyko jest małe. Nie oznacza to jednak, że ceny mieszkań pozostaną na takim samym poziomie. Spójrzmy chociażby na ceny materiałów budowlanych. Z miesiąca na miesiąc nagle część z nich spadło o 20, a nawet 40%. Nie zatrzymały się na rekordowym poziomie, nie szły do góry o 5 – 10% rocznie, tylko właśnie spadły. Dlaczego zatem nie miałoby tak być z cenami nieruchomości?

Mimo wielu argumentów przeciwko takiemu rozwojowi sytuacji, należy pamiętać o jednej rzeczy. Zdecydowana większość kupujących mieszkanie, robi to na kredyt. Jakakolwiek pogorszenie warunków i możliwości zaciągnięcia kredytów może spowodować nie tylko zahamowanie cen, co również wędrówkę w drugą stronę. Niestety wszystko wskazuje na to, że w najbliższych kilku-kilkunastu miesiącach będziemy słyszeć informacje raczej wpływające negatywnie na możliwość zaciągania wyższych kredytów. A tylko w ten sposób ceny mogłyby iść szybko do góry. Niestety banki nic nie poradzą na to, że rosną stopy procentowe, a w międzyczasie pogarsza się również akceptacja wysokiego ryzyka przez inwestorów. Sytuacji nie poprawią również kupcy z zagranicy. Pogorszenie sytuacji gospodarczej i słabsze zachowanie rynków kapitałowych, przy stabilnych cenach nieruchomości, może ich skłonić do realizacji wysokich zysków. Podobnie mogą zachować się osoby, które kupiły mieszkanie na inwestycję, a także osoby, które kupowały mieszkania w systemie 10/90. Przy malejącej zdolności kredytowej Polaków dobrze będzie, jeśli ceny pozostaną na swoich wysokich poziomach. Co się jednak stanie, gdy na rynku zapanuje przekonanie, żeby na chwilę wstrzymać się z kupnem, bo za tydzień będzie taniej? Liberalne podejście banków do ryzyka kredytowego nie trwa wiecznie. Już w tym momencie banki amerykańskie podwyższają oprocentowanie klientom o dobrej historii kredytowej. Podobnie robią banki w Wielkiej Brytanii. Coraz częściej dochodzi też do odmowy udzielenia kredytów. Część mniejszych instytucji kredytowych w Stanach Zjednoczonych przestaje w ogóle udzielać kredytów, bo nie ma pewności, czy ktokolwiek kupi później od nich obligacje. A ich ceny lecą na łeb na szyję i sytuacja zaczyna przypominać grę w gorącego kartofla. Efekt? Wystarczy spojrzeć na to co się stało po informacji z największego francuskiego banku z BNP Paribas.

Polska wbrew pozorom nie jest zamkniętym rynkiem, który rządzi się swoimi prawami. Dowodem na to może być polityka kredytowa Pekao SA, ING BSK czy BZ WBK. Chociaż można było sporo zarobić, to banki konsekwentnie nie udzielały i nie udzielają kredytów walutowych. Bo taka jest polityka grupy i nikogo nie przekonywały argumenty, że polski rynek jest inny. Co by się stało, gdyby kilka największych banków na poziomie centrali stwierdziło, że zasady udzielania kredytów mieszkaniowych będą bardziej konserwatywne na wszystkich rynkach, na których działają? Jak zachowałby się wówczas polski rynek? Nawet jeśli się tutaj nic nie zmieni, trzeba pamiętać, że każda hossa się kiedyś kończy. Stara zasada głosi też, żeby nie grać na giełdzie za pożyczone pieniądze. Wydaje się, że działa to również na rynku nieruchomości. Dlatego kto myśli obecnie jeszcze o kupowaniu mieszkania na kredyt na inwestycje, powinien się poważnie nad tym zastanowić, czy taka operacja ma w tym momencie sens. USA są dobitnym dowodem, że ceny nieruchomości mogą jednak spadać. Nikt nie da gwarancji, że nie dojdzie do czegoś podobnego również w naszym kraju.

Michał Macierzyński, analityk Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Największy deficyt w Unii Europejskiej i presja, by obniżać podatki. MF skleja budżet na 2027 r.
Tematy

Komentarze (22)

dodaj komentarz
~gimli
biznesmen handlarz ale bzdury wypisujesz a nie słyszałeś że mieszkania w niemczech, hiszpani, USA tańsze są niż w Polsce więc kogo ty chcesz gonić z tymi cenami londyńskie city, paryż luksemburg??

jeszcze 5 miesięcy temu podobni tobie naganiacze porównywali Polskę z cenami nieruchomości do hiszpani, jak w Hiszpani walneło
biznesmen handlarz ale bzdury wypisujesz a nie słyszałeś że mieszkania w niemczech, hiszpani, USA tańsze są niż w Polsce więc kogo ty chcesz gonić z tymi cenami londyńskie city, paryż luksemburg??

jeszcze 5 miesięcy temu podobni tobie naganiacze porównywali Polskę z cenami nieruchomości do hiszpani, jak w Hiszpani walneło o 50% w dół to o hiszpani żaden naganiacz już nie mówi.
120 tyś euro 2 pokojowy apartament nad morzem w hiszpani
hektar ziemi we francji 3 tys euro,
w niemczech m2 mieszkania nowego około1200euro, handel wielką płytą tam stoi nikt takich mieszkań nie kupuje.
~Funt
Jak za około 5 lat połowa polaków wyjedzie to ciekawe kto będzie kupował te wasze lipne ziemie, bo ja w tej biedocie sie napewno nie usadowie. A w Polsce nie ma co kombinować z interesem bo wyjdzie się jak zabłocki na mydle.
~sowacz
Oczywiście, iż prędzej czy później wystąpi korekta na tym rynku, natomiast będzie zróżnicowana w kiepskich lokalizacjach z płytą ceny mogą spaść grupo poniżej 15-20%, natomiast jeżeli ktoś posiada lokum w dobrej lokalizacji to może być spokojny o płyność swojej inwestycji w dobrej cenie. Stara zasada mówi, iż o sukcesie inwestycji Oczywiście, iż prędzej czy później wystąpi korekta na tym rynku, natomiast będzie zróżnicowana w kiepskich lokalizacjach z płytą ceny mogą spaść grupo poniżej 15-20%, natomiast jeżeli ktoś posiada lokum w dobrej lokalizacji to może być spokojny o płyność swojej inwestycji w dobrej cenie. Stara zasada mówi, iż o sukcesie inwestycji w 99.9% decyduje lokalizacji i nie dotyczy to tylko punktów usługowych.
~ Biznesmen handlarz ziemią
Otóż mylicie sie co do spadków cen. Przez ostatnie 3 lata nieruchomości ostro rwą do góry
mieszkania zdrożały można powiedzieć o kika set procent a ziemia jeszcze bardziej ludzie po takiej rewolucji nigdy w życiu nie wpakują swojego kapitału w lokaty bankowe albo na konta jak państwu wiadomo na zwykłej lokacie bankowej można
Otóż mylicie sie co do spadków cen. Przez ostatnie 3 lata nieruchomości ostro rwą do góry
mieszkania zdrożały można powiedzieć o kika set procent a ziemia jeszcze bardziej ludzie po takiej rewolucji nigdy w życiu nie wpakują swojego kapitału w lokaty bankowe albo na konta jak państwu wiadomo na zwykłej lokacie bankowej można zarobić ok 5%.Musicie państwo wziąć pod uwagę że hossa na Warszawskiej giełdzie trwa już około 5 lat lada moment rozpocznie sie bessa.Przeciętna hossa trwa jakieś 6 lat u nas już naprawdę rynek papierów wartościowych jest już mocno przegrzany trwa to już u nas ponad pięć lat moim zdaniem hossa na warszawskiej giełdzie potrwa jeszcze najwyżej jakiś rok.W każdym bądź ranie w roku następnym będziemy mieć besse oile już jej teraz nie mamy sami państwo widzą jak sie zachowuje warszawska giełda a szczegulnie sektor małych i średnich spółek.Więc jak za jakiś powiedzmy rok rospocznie sie bessa jak już mówiłem jeżeli jej teraz już nie mamy to kapitał będzie uciekał z giełdy,a jak ludzie wycofają swoje środki to gdzie będą inwestować na pewno nie w lokaty bankowe.Wtedy wzrośnie zainteresowaniem gruntami na wsi ludzie będą lokować pieniądze w ziemie a może nawet w mieszkania nawet jak mieszkania będą rosły tylko 15% rocznie to zawsze jest to lepszy wynik niż 5% na lokacie i to jeszcze trzeba z tego opłacić podatek.Jednym słowem jak hossa sie skończy t pieniądze zaczną wypływać z giełdy ludzie nie będą chcieli zakładać lokat bo na nich zysk jest śmieszne mały więc rzucą sie na nieruchomości moim zdaniem na ziemie a w drugiej kolejności na mieszkania, a wiedz popyt czyli chętnych do kupna będzie więcej niż podaży czyli chętnych do sprzedaży będzie mniej.A więc wniosek z tego taki że będzie brakować towaru może nie mieszkań ale ziemi na pewno nawet na wsiach.Proponuje tak jak ktoś ma mieszkanie które mu zbywa niech go nie sprzedaje może jeszcze zdrożeć a jak ktoś ma pieniądze to nie radze inwestować w mieszkania lepiej kupić ziemi proponowane podwarszawskie przezemnie wsie to Skrzeszew Wieliszew i Olszewnica Stara cena do 140 zł to warta jest zapłaty ewentualnie Łajski do 180 zł będą po 500 zł za 5 lat
Moim zdaniem jak przejdziemy do strefy euro to mieszkania zdrożeją o jakieś 100-150%
domy jakieś 70-120%
a ziemia na wsi jakieś 200-300%
Osobiście robie tak mieszkań nie sprzedaje bo jeszcze wzrosną w cenie za jakieś 5 lat ale jak inwestuje to tylko w ziemie ponieważ zdrożeje ona najwięcej.Czyli jak ktoś ma mieszkanie proponuje wynająć i przeczekać z pozbyciem sie go
dziękuję za wypowiedz
pozdrawiam Handlarz
~studus
witam serdecznie,
moim zdaniem wszytsko zalezy od lokalizacji, dobra lokalizacja zawsze bedzie warta spor pieniadze bo i cena gruntu rosnie.
Macie Państwo rację ze bedzie korekta cen mieszkan, ale bardziej tyczyc sie to bedzie korekty wzrostów niz ceny metra.
biorac pod uwagę, że banki znizają swojamarże do poniżej 1% na
witam serdecznie,
moim zdaniem wszytsko zalezy od lokalizacji, dobra lokalizacja zawsze bedzie warta spor pieniadze bo i cena gruntu rosnie.
Macie Państwo rację ze bedzie korekta cen mieszkan, ale bardziej tyczyc sie to bedzie korekty wzrostów niz ceny metra.
biorac pod uwagę, że banki znizają swojamarże do poniżej 1% na dzien dobry a na 1 rok można dostać 0,4% to czemu nie w kolejnych latach?
cena gruntu rosnie, cena robocizny rosnie - taraz juz nikt nie chce pracowac nawet za 1300zł na reke - spjrzeć na inwestycje warszawksie jak zostały niedoszacowane koszty.
brak ludzi do pracy - przykładem moga byc remonty sieci tramwajowje i drug w warszawie (pisze o warszawie bo to moje rejony).
dodatkowo jest bardze parcie na pracodwacow o zwiekszenie pensji - bedzie musialo to nastapic agrumenty sa jasne - nie kasa ale co z nia mozna kupic.
zgadzam sie ze moga trafic sie dobre oferty - kogos sprzestaje byc stac na kredyt. :) na takie czekam :) ale czytajac ze brak jest mieszkan na ryknu - sama warszawa to kolo 1mnl mieszkań wiec... szacowany wzrost powinien byc okolo 10%.
m.
~ Biznesmen handlarz ziemią
Otusz mylicie sie co do spadków cen. Przez ostatnie 3 lata nieruchomości ostro rwą do góry
mieszkanai zdrożały można powiedzieć o kika set procent a niemia jeszcze bardziej ludzie po takiej rewolucji nigdy w życiu nie wpakują swojego kapitału w lokaty bankowe albo na konta jak państwu wiadomo na zwykłej lokacie bankowej można
Otusz mylicie sie co do spadków cen. Przez ostatnie 3 lata nieruchomości ostro rwą do góry
mieszkanai zdrożały można powiedzieć o kika set procent a niemia jeszcze bardziej ludzie po takiej rewolucji nigdy w życiu nie wpakują swojego kapitału w lokaty bankowe albo na konta jak państwu wiadomo na zwykłej lokacie bankowej można zarobic ok 5%.Musicie państwo wziąć pod uwage że hossa na Warszawskiej giełdzie trwa już około 5 lat lada moment rozpocznie sie bessa.Przeciętna hossa trwa jakieś 6 lat u nas już naprawdę rynek papierów wartościowych jest już mocno przegrzany trwa to już u nas ponad pięć lat moim zdaniem hiossa na warszawskiej giełdzie potrwa jeszcze najwyżej jakiś rok.W każdym bądz ranie w roku następnym będziemy mieć besse oile już jej teraz nie mamy sami państwo widzą jak sie zachowuje warszawska giełda a szczegulnie sektor małych i średnich spółek.Więc jak za jakiś powiedzmy rok rospocznie sie bessa jak już muwiłem jeeli jej teraz już niemamy to kapitał będzie uciekał z giełdy,a jak ludzie wycofają swoje środki to gdzie będą inwestować napewno nie w lokaty bankowe.Wtedy wzrośnie zaintersowaniem gruntami na wsi ludzie będą lokować pieniądze w ziemie a może nawet w mieszkania nawet jak mieszkania bedą rosły tylko 15% rocznie to zawsze jest to lepszy wynik niż 5% na lokacie i to jeszcze trzeba z tego opłacić podatek.Jednym słowem jak hossa sie skończy t pieniądze zaczną wypływać z giełdy ludzie nie będą chcieli zakładać lokat bo na nich zysk jest śmieszne mały więc rzucą sie na nieruchomości moim zdaniem na ziemie a w drugiej kolejności na mieszkania, a wiedz popyt czyli chętnych do kupna będzie więcej niż podaży czyli chętnych do sprzedaży będzie mniej.A więc wniosek z tego taki że będzie brakować towaru może nie mieszkań ale ziemi napewno nawet na wsiach.Proponuje tak jak ktoś ma mieszkanie które mu zbywa niech go nie sprzedaje może jeszcze zdrożeć a jak ktoś ma pieniądze to nie radze inwestować w mieszkania lepiej kupić ziemi proponowane podwarszawskie przezemnie wsie to Skrzeszew Wieliszew i Olszewnica Stara cena do 140 zł to warta jest zapłaty ewentualnie Łajski do 180 zł będą po 500 zł za 5 lat
Moim zdaniem jak przejdziemy do strefy euro to mieszkania zdrożeją o jakieś 100-150%
domy jakieś 70-120%
a ziemia na wsi jakieś 200-300%
Osobiście robie tak mieszkań nie sprzedaje bo jeszcze wzrosną w cenie za jakieś 5 lat ale jak inwestuje to tylko w ziemie ponieważ zdrożeje najwięcej.Czyli jak ktoś ma mieszkanie proponuje wynająć i przeczekać z pozbyciem sie go
dziękuję za wypowiedz
pozdrawiam Handlarz
~dot
bzdura totalna,wszystko jest uzaleznione globalnie od tego co dzieje sie w USA,jezeli recesja sie tam zacznie nie bedzie pracy wszedzie zeby splacac kredyty, na Zachodzie Europy tym bardziej.pierdniecie lekkie na gieldzie w Stanach-oznacza duzy grzmot u nas.
~Byn
Niepoprawny, chory optymizm Polaków (szczególnie nomych nabywców nieruchomości) , dla których korekta (koniec hossy) na rynku nieruchomości bardzo smuci. Zgadzam sie w 100% z autorem spadki są nieuniknione moze nie dzis i nie jutro ale w najbliższych kilku latach.
~Maklero
Za duzo jest chetnych na Polskie nieruchomości żeby ceny drastycznie spadły,możliwa jest 2-3 miesięczna stagnacja ale nie "nurkowanie cen" Całe rzesze ludzi pracujacych za granica kupuja nieruchomosci w polskich miastach,ceny sa wysokie ale i tak okazyjne porównujac do panstw EWG .Nie liczyłbym na jakies spore korekty..Za duzo jest chetnych na Polskie nieruchomości żeby ceny drastycznie spadły,możliwa jest 2-3 miesięczna stagnacja ale nie "nurkowanie cen" Całe rzesze ludzi pracujacych za granica kupuja nieruchomosci w polskich miastach,ceny sa wysokie ale i tak okazyjne porównujac do panstw EWG .Nie liczyłbym na jakies spore korekty...
co do giełdy to mysle że za 2-3 miesiące bedziemy mieli kolejne rekordy.Polska gospodarka jest zbyt mocna zeby sie załamać jest w trakcie rozwoju .państwa rozwiniete maja to juz za sobą dlatego odczuwaja korekte najmocniej...
nie ma co panikowac tylko cierpliwie czekac do wrzesnia..
pozdrawiam
~lapek
chociaż jeden głos rozsądku

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki