Dzisiaj w Europie mieliśmy „dzień cięcia stóp”. Zaczął szwedzki Riksbank, który ściął stopy procentowe o 175 pkt. bazowych (do 2,00%), a później Bank Anglii dokonał redukcji o 100 pb. (również do 2%). Zazwyczaj ostrożny i konserwatywny Europejski Bank Centralny obniżył koszty kredytu o 75 pb., sprowadzając cenę pieniądza do 2,50%.
Szef EBC Jean-Claude Trichet tłumaczył tą decyzję spadkiem presji inflacyjnej będącej skutkiem taniejących surowców oraz słabości popytu, co z kolei jest konsekwencją mniejszej aktywności gospodarczej. EBC prognozuje na przyszły rok spadek PKB Eurolandu oraz sprowadzenie inflacji do swojego statutowego celu. Trichet zalecił rządom państw strefy euro dyscyplinę budżetową jako najlepszy sposób na walkę z kryzysem.
Jednakże wieści nadchodzące z giełdowych spółek nie zachęcały do kupowania akcji. Holenderski Philips zapowiedział, że z powodu przeszacowania wartości niektórych aktywów w tym kwartale odnotuje stratę. Kurs spółki obniżył się o 1,9%.
Firma transportowa TNT zapowiedziała, że jej wyniki będą „trochę poniżej” wcześniej publikowanych prognoz. A bank Credit Suisse chce zwolnić 11% swojej załogi, czyli 5.300 ludzi – głównie z działu bankowości inwestycyjnej.
W rezultacie na koniec dnia większość europejskich giełd odnotowała niewielkie spadki. Londyński FTSE100 stracił 0,15%, schodząc do poziomu 4.164 pkt. Niemiecki DAX spadł o niecałe 0,1%, notując wynik 4.564 pkt. Paryski CAC40 zniżkował o 0,2%, osiągając wartość 3.161 pkt.
Na plusie dzień zakończyli inwestorzy z Zurychu (0,5%), Helsinek (0,8%), Dublina (0,9%) oraz Kopenhagi (0,3%).
K.K.




























































