REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czarne złoto czy przekleństwo rządu?

2009-09-18 06:00
publikacja
2009-09-18 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Patrząc z perspektywy obserwatora sceny politycznej, można dojść do wniosku, że obecny rząd nie ma kompletnie pomysłu, co zrobić z górnictwem węglowym w perspektywie dziesięciu czy dwudziestu lat.

Prywatyzacja górnictwa węglowego stała się ostatnio tematem bardzo medialnym. Koalicyjny rząd PO-PSL podejmując walkę z deficytem budżetowym, przedstawił jako alternatywę dla podniesienia podatków prywatyzację sektorów strategicznych, takich jak górnictwo węgla kamiennego, energetykę czy sektora paliwowego. Takie postawienie sprawy budzi wiele emocji oraz kontrowersji. Wypowiadają się politycy, ekonomiści oraz eksperci. Głos w dyskusji zabrał również prezydent RP. Sprywatyzować wszystko?

Poglądy polityków koalicji rządzącej, a w szczególności Platformy Obywatelskiej, dotyczące prywatyzacji górnictwa są powszechnie znane i z pewnością nie mogą napawać optymizmem górników ze Śląska. PO stoi na stanowisku, że należy sprywatyzować górnictwo węglowe w jak najkrótszym terminie, uzyskując „przyzwoitą” cenę, a środki ze sprzedaży udziałów w spółkach węglowych mogłyby posłużyć na zmniejszenie deficytu budżetowego, który według słów ministra finansów Jacka Rostowskiego wyniesie w przyszłym roku aż 52,2 mld zł. Koalicyjny partner PSL wydaje się nie zajmować jakiegoś konkretnego stanowiska w sprawie prywatyzacji górnictwa, zdając się raczej na PO i oddając jej inicjatywę w tej kwestii. Opozycja parlamentarna opowiada się zdecydowanie przeciwko prywatyzacji polskich kopalń, podobnie zresztą jak Prezydent RP, który nawołuje rząd do nie sprzedawania „pereł w koronie”, jak określa spółki węglowe.

Kampania wyborcza

Patrząc z perspektywy obserwatora sceny politycznej, można dojść do wniosku, że obecny rząd nie ma kompletnie pomysłu, co zrobić z górnictwem węglowym w perspektywie dziesięciu czy dwudziestu lat. Z punktu widzenia koalicji PO-PSL sprzedaż spółek węglowych jest rozwiązaniem najprostszym, gdyż można pozbyć się wszelkich społeczno-ekonomicznych problemów, jakie kryją się pod wyrażeniem „górnictwo węglowe”, a przy tym pozyskać pokaźne środki finansowe, które zasilą budżet państwa. A więc rząd chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Pytanie, czy rząd premiera Donalda Tuska postępuje w tej kwestii zgodnie z polską racją stanu, pozostawiam czytelnikom. Nie ma wątpliwości, że rząd chce poprawić sytuację finansów publicznych w każdy inny sposób niż podniesienie podatków, gdyż to miałoby fatalne skutki polityczne dla PO i PSL, szczególnie w kontekście przyszłorocznych wyborów prezydenckich i samorządowych.

Nieuzasadniona motywacja

Zdumiewające jest jednak to, że dla polityków PO-PSL interes wyborczy jest ważniejszy niż myślenie o zapewnieniu Polsce bezpieczeństwa energetycznego, dla którego sprzedaż węglowych aktywów jest najgorszym możliwym rozwiązaniem. Politycy PO często przywołują w swoich wypowiedziach przykład prywatyzacji kopalni „Bogdanka” jako wzoru do naśladowania dla innych polskich kopalń. Wskazują ją jako pierwszą polską spółkę, która podążyła nową i bezpieczną drogą ku przyszłości. Moim zdaniem porównywanie sytuacji „Bogdanki” – stosunkowo młodej, nowoczesnej, dobrze wyposażonej kopalni – do górnośląskich spółek węglowych kopalń jest nieuzasadnione i nie na miejscu. Nie ta charakterystyka, nie te parametry, nie te warunki złożowe. Ponadto propaganda sukcesu, jaką uprawia przy tej okazji rząd PO-PSL, jest zadziwiająca. Ciekawe jednak, czy cena jednostkowa uzyskana za akcję „Bogdanki” rzeczywiście odzwierciedla realną wartość, którą prezentuje ta kopalnia? Można szczerze powątpiewać, szczególnie mając na uwadze niedawny przykład sprzedaży stoczni szczecińskiej i gdyńskiej, gdzie cena transakcyjna zaoferowana przez katarski fundusz inwestycyjny okazała się w rezultacie niższa niż wartość samych gruntów, na których położone są obie stocznie.

Przenoszenie odpowiedzialności

Według szacunków ekspertów grozi nam deficyt energii w perspektywie następnych 5- -10 lat. Zatem jaki sens ma pozbywanie się stabilnych i do tego kontrolowanych przez państwo polskie zasobów węgla kamiennego, na których w ponad 55 proc. opiera się produkcja energii elektrycznej w Polsce? Podzielam w tym miejscu słowa Prezydenta RP, który stwierdził, że „absurdem są takie prywatyzacje, które oznaczają przeniesienie własności z państwa polskiego na inne”. A prywatyzacja polskiego górnictwa w wersji forsowanej przez koalicję PO-PSL nie przyniesie de facto niczego innego niż przeniesienie praw własności ze Skarbu Państwa na rzecz prywatnego inwestora. Nasuwa się przy tym następujące pytanie: czy prywatny inwestor kupi polskie kopalnie, by na tym stracić? Przeciwnie – będzie dążył do maksymalizacji stopy zwrotu z inwestycji najpewniej kosztem polskich podatników, gdyż polska gospodarka nastawiona na zużycie węgla i tak będzie musiała go kupować, gdyż przestawienie się przemysłu z dnia na dzień na inne surowce jest nierealne.

Szybkie zmiany

Rząd ogłosił niedawno ambitny, aczkolwiek kompletnie niewykonalny plan budowy dwóch elektrowni atomowych do końca 2020 r. Nie jestem przeciwnikiem energetyki jądrowej, ale uważam, że energetyka oparta na węglu oraz energetyka oparta na atomie mogłyby się wzajemnie uzupełniać. Na obecną chwilę posiadamy ogromne zasoby węgla kamiennego i to powinno być niejako „z urzędu” podstawowe źródło pozyskiwania energii elektrycznej na najbliższe dziesięciolecia. O ile krajowy węgiel z powodzeniem konkuruje cenowo z rosyjskim węglem w południowej części naszego kraju, o tyle na północy Polski krajowy węgiel jest droższy niż ten importowany z Rosji. Dlatego pojawienie się elektrowni atomowych w północnej Polsce byłoby doskonałym rozwiązaniem, gdyż pozyskalibyśmy dodatkowe megawaty energii, których bardzo brakuje w tej części kraju, a przy tym dalibyśmy odetchnąć krajowym producentom węgla, minimalizując import tego surowca z Rosji. Przedstawione rozwiązanie ma wiele zalet, jednak rząd PO-PSL wydaje się nie podzielać tych poglądów. Spotykamy się za to z intensywną promocją odnawialnych źródeł energii, które w bilansie energetycznym odgrywają marginalna rolę. A merytorycznej dyskusji o przyszłości polskiego górnictwa węglowego wciąż brak.

Polska węglem stoi

Czytając niedawną wypowiedź prof. Jana Winieckiego, notabene znamienitego „eksperta” od górnictwa, na temat przyszłości przemysłu wydobywczego w Polsce, pozwolę sobie na polemikę. Twierdzenie, że „łączenie przyszłości polskiej gospodarki z węglem jest bzdurą” świadczy o kompletnym braku znajomości realiów górniczych przez autora tych słów. Nie zawsze wypowiadanie opinii, które są zgodne z obecnym politycznym nurtem, jest słuszne, a na pewno nie w tym przypadku. Nie ma wątpliwości, że górnictwo węglowe będzie odgrywać dominującą rolę w polskiej energetyce przynajmniej do 2030 r. Przemyślana restrukturyzacja górnictwa i odbudowa potencjału polskich kopalni mogłyby być impulsem do rozwoju całej polskiej gospodarki. Stwierdzenie „Polska węglem stoi” nabiera w dzisiejszych czasach całkiem nowego wydźwięku i jest aktualne jak nigdy przedtem.

Miłosz Stanisławski
Autor jest doktorantem na WNEiZ Uniwersytetu Szczecińskiego oraz pracownikiem dydaktycznym SWSPiZ w Warszawie
Poglądy wyrażone w niniejszym artykule wyrażają osobiste stanowisko autora i nie odzwierciedlają stanowiska instytucji, z którą jest on związany zawodowo

Źródło:
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~K3
Autor w większości ma rację, no może poza wątpliwościami w cenę akcji Bogdanka. Możliwości wydobycia węgla na daną chwilę w tej kopalni są dużo większe, ogranicza je jedynie szybkość (maksymalna) z jaką pracuje szyb wydobywczy. Często zdaża się, że zatrzymywane są ściany z powodu pełnych zbiorników. Sytuacja się zmieni po otwarciu Autor w większości ma rację, no może poza wątpliwościami w cenę akcji Bogdanka. Możliwości wydobycia węgla na daną chwilę w tej kopalni są dużo większe, ogranicza je jedynie szybkość (maksymalna) z jaką pracuje szyb wydobywczy. Często zdaża się, że zatrzymywane są ściany z powodu pełnych zbiorników. Sytuacja się zmieni po otwarciu drugiego szybu wydobywczego w Stefanowie - większego i nowocześniejszego. Wtedy przekonamy się co do ceny akcji :> Nie mówiąc już o późniejszym okresie jak kopalnia zejdzie na niższe, dużo lepsze pokłady węgla.
Co do źródeł odnawialnych, to każdy bardziej zorientowany wie jak to jest z udziałem % energii ze źródeł odnawialnych. Na papierze to ładnie wygląda, a w rzeczywistości ... :(
~Ada
sadze Edek, ze sie powaznie mylisz oceniajac autora tak jak napisales. Autor jest naukowcem, dosc mlodym, i stara sie dotrzec do faktow i przyczyn. Moim zdaniem autor ma sporo racji, nie ma od wegla ucieczki przez najblizsze ~20 lat lub wiecej, wiec nalezy tak pomyslec i zorganizowac jego pozyskiwanie, aby bylo to sensowne i oplacalne.sadze Edek, ze sie powaznie mylisz oceniajac autora tak jak napisales. Autor jest naukowcem, dosc mlodym, i stara sie dotrzec do faktow i przyczyn. Moim zdaniem autor ma sporo racji, nie ma od wegla ucieczki przez najblizsze ~20 lat lub wiecej, wiec nalezy tak pomyslec i zorganizowac jego pozyskiwanie, aby bylo to sensowne i oplacalne. Sprzedaz, czyli wyzbycie sie kontroli nad sytuacja za jakies chwilowe pieniadze zamiast np. coroczne dywidendy od przeorganizowanej zyskownej i wciaz panstwowej branzy weglowej, nie musi byc dobrym wyjsciem. A nie sprzedawac czy likwidowac bezmyslnie - likwidowac chyba nikt nie chce wlasnie wiedzac, ze alternatywy nie widac na te jakiews 20 lat.

Jesli przyjdzie nowy inwestor i podniesie ceny wegla, to wez pod uwage ze sporo ludzi nie bedzie stac na opal, podrozeje prad (i tak pewnie podrozeje, bo elektrownie placa za wegiel strasznie malo i to jest przyczyna, ze do wegla panstwo musi doplacac) i podrozeje energia cieplna dla wszystkich. Czyli de facto panstwo doplaca do pradu i ciepla, tyle ze odbywa sie to jako doplaty do surowca, z ktorego prad jest uzyskiwany. Cala zlosc ludzi, ze doplacamy do energii - cieplnej i elektrytcznej, przenosi sie na branze weglowa, ktora widocznie w starcie z branza energetyczna jest sporo slabsza.

Czyli kazdy polski podatnik ma taki "wybor" - albo panstwo doplaca do wegla i podatnik malo placi za prad i cieplo, albo panstwo nie doplaca do wegla, a za to podatnik placi duzo za prad i cieplo. Decyzja co lepsze wcale nie jest latwa, moim zdaniem.

~edek
autor artykuł chyba się z choinki urwał i jest za bardzo zasłuchany w radio maryja.
skoro to takie nasze perły w koronie to czemu rok rocznie państwowe kopalnie przynoszą straty ?
każdy polski podatnik dokłada do tego niedochodowego interesu, a związki zawodowe chcą wciąż więcej i więcej. 'skupujemy' swój własny węgiel
autor artykuł chyba się z choinki urwał i jest za bardzo zasłuchany w radio maryja.
skoro to takie nasze perły w koronie to czemu rok rocznie państwowe kopalnie przynoszą straty ?
każdy polski podatnik dokłada do tego niedochodowego interesu, a związki zawodowe chcą wciąż więcej i więcej. 'skupujemy' swój własny węgiel z kopalni, bo to patriotyczne, a jakby nie był nasz, moglibyśmy rozejrzeć się za innymi źródłami w momencie nałożenia wysokich cen przez nowego inwestora.

owszem mamy pokłady węgla, ale na bardzo niskich poziomach i do wydobywania których trzeba coraz to nowszej technologii, a państwa polskiego nie stać na takie innowacje.

jedyną naszą przyszłością jest atom, tym bardziej, że wchodzą coraz to ostrzejsze ograniczenia na CO2 i taka energia będzie coraz mniej dochodowa.

sprzedać, oczywiście nie wszystkie kopalnie, ale trzeba sprzedać.
a autor tego artykuł jest jakimś ćwierć inteligentem i nie zna w ogóle polskich i europejskich realiów

Powiązane: Energetyka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki