W pierwszym kwartale chińska gospodarka rozwijała się w tempie 10,6% r/r, czyli nieco szybciej od oczekiwań analityków, lecz wolniej niż w poprzednim kwartale (11,2%). Przy tym spod kontroli wymknęła się inflacja, która w marcu wyniosła 8,3%. Jednak dla inwestujących w ropę najważniejsze były dane o imporcie paliw. Okazało się, że w marcu Chiny sprowadziły o 49% więcej oleju napędowego więcej niż rok wcześniej, a import nieprzetworzonej ropy wzrósł o 25%.
Na rynku pojawiła się też informacja, że koncern PetroChina w maju kupi o połowę więcej diesla niż w kwietniu, ponieważ w szybko rosnąca gospodarka zużywa coraz więcej paliwa.
Notowania ropy dostają też wsparcie od słabego dolara, którego kurs względem euro pozostaje w pobliżu historycznych minimów. Część inwestorów kupuje kontrakty na ropę jako zabezpieczenie przed deprecjacją amerykańskiej waluty i w ten sposób instrument ten zachowuje się podobnie jak złoto.
Tymczasem o godzinie 9:30 baryłkę ropy marki Brent można było kupić za 111,36 dolarów, czyli o 21 centów taniej niż wczoraj. Z kolei za baryłkę gatunku Light Crude trzeba było zapłacić 113,70$, czyli o 9 centów mniej niż we wtorek.
Dzisiaj rynek ropy będzie zapewne czekał na dane o amerykańskich zapasach paliw. Analitycy prognozują, że w ubiegłym tygodniu w USA przybyło 1,8 mln baryłek ropy i że o tyle samo zmniejszyły się rezerwy benzyny.
K.K.



























































