Zdaniem autorów raportu, zjawisko odkładania decyzji o zakupie w oczekiwaniu na spadek cen przynosi ograniczenie popytu, a w rezultacie spadek cen. I kwartał 2008 r. pokazał, że wtórny rynek nieruchomości uległ nasyceniu i ustabilizowały się na nim ceny. Nadal jednak są wysokie. Dodatkowo przed zakupem własnego M powstrzymują wysokie stopy procentowe, a co za tym idzie drożejące kredyty. Mimo spadków, ceny mieszkań w Sopocie cały czas pozostają najwyższe w kraju.
Pod koniec marca metr kwadratowy mieszkania kosztował tu średnio 10 595 zł. Dla porównania, w zajmującej drugie miejsce w zestawieniu najwyższych cen Warszawie metr kwadratowy kosztował w tym czasie średnio 8939 zł.
- Sopot jest kurortem, jeżeli powstają tu w ogóle nowe mieszkania, to są to przeważnie luksusowe apartamenty. Spowolnienie na rynku kredytowym, z którym mamy obecnie do czynienia, najbardziej wpływa właśnie na ceny takich lokali - tłumaczy Paweł Majtkowski, analityk Expander Advisors. - Co więcej, osoby sprzedające tego typu apartamenty są także bardziej skore do schodzenia z ceny. Pamiętać trzeba też o tym, że rynek w Sopocie jest stosunkowo mały, więc każda oferta może zmieniać średnią. Do wszystkiego dochodzi też czynnik psychologiczny. Wiele osób, które w mieszkania inwestowało, bojąc się dalszego spadku cen, decyduje się na sprzedaż lokali.
Dodatkowym czynnikiem jest ogólna sytuacja na rynku mieszkaniowym. Obecnie pojawia się na nim zdecydowanie więcej ofert niż jeszcze kilka miesięcy temu. Zdaniem ekspertów, oprócz wspomnianego czynnika psychologicznego, jedną z przyczyn jest fakt, iż zbliża się moment, w którym oddane do użytku zostaną mieszkania, które rozpoczęto budować w roku 2006, a za które płacono w systemie tzw. 10 proc. Kupujący wpłacali 10 proc. wartości mieszkania, czyli np. 30 tys. w wypadku lokalu wartego 300 tys. zł. Teraz, przy odbiorze, dopłacić mają resztę. Tymczasem dziś wartość tych mieszkań może sięgać już 400 tys. zł. Inwestując więc 30 tys., zyskać można było nawet około 100 tys. zł. Powyższa sytuacja widoczna jest nie tylko w Sopocie, ale też w Gdyni czy Gdańsku, gdzie od stycznia mieszkania również staniały. W obu miastach jednak spadek cen był niewielki, średnio o około 100 zł za metr kwadratowy. Trend ten prawdopodobnie nie potrwa jednak długo.
- W całym Trójmieście, a szczególnie w Sopocie, zbliżający się sezon letni może odwrócić tendencję spadkową. Przeważnie w wakacje rośnie zainteresowanie nieruchomościami. W wypadku Sopotu podaż jest bardzo ograniczona, więc ponowny wzrost cen jest raczej pewny - dodaje Majtkowski. W dół poszły też ceny wymajmu. Ci, którzy chcieli na tym zarobić, nie mają powodu do zadowolenia. We wszystkich większych miastach w Polsce nastąpił spadek. W Gdańsku np. wynajem kawalerki jest o 11 proc. tańszy niż na koniec poprzedniego roku - czytamy w raporcie.
Ceny w największych miastach Średnie ceny metra kwadratowego mieszkań w 2008 r.
Sopot - styczeń - 11 314 zł, marzec - 10 595 zł
Warszawa - styczeń - 9089 zł, marzec - 8939 zł
Kraków - styczeń - 7893 zł, marzec - 7854 zł
Wrocław - styczeń - 7153 zł, marzec - 7137 zł
Gdynia - styczeń - 6886 zł, marzec - 6763 zł
Gdańsk - styczeń - 6758 zł, marzec - 6645 zł
Szczecin - styczeń - 5080 zł, marzec - 4952 zł
Katowice - styczeń - 4473 zł, marzec - 4320 zł
Źródło raport Szybko.pl i Expander
POLSKA Dziennik Bałtycki
Piotr Weltrowski





























































