Przedsiębiorcy narzekają na przewlekłe i mocno rygorystyczne ich zdaniem procedury kredytowe w bankach. Ograniczenie czasu rozpatrywania wniosków kredytowych mogłoby poprawić wizerunek banków w oczach ich klientów oraz stanowić jeden z elementów przewagi konkurencyjnej na rynku. O ile jednak można wystandaryzować w maksymalny sposób proces decyzyjny przy kredytowaniu osób indywidualnych, to czy jest możliwe podejście w taki sam sposób do kredytowania podmiotów prowadzących działalność gospodarczą?
Centralizacja analiz kredytowych
Czynnikiem wpływającym na przyspieszenie procesu kredytowego jest centralizacja jednostek zarządzania ryzykiem i oceniających transakcje kredytowe. Taka struktura składa się z jednej jednostki, którą można nazwać umownie jednostką analityczną oraz n-liczby jednostek operacyjnych, odpowiedzialnych za kontakty z klientami i inicjujących procedurę kredytową, co w uproszczeniu zostało przedstawione na schemacie.
Analiza tradycyjna polega na tym, że pełna analiza sytuacji finansowej danego klienta i ocena ryzyka określonej transakcji kredytowej jest dokonywana w jednostkach operacyjnych banku. Rola jednostki analitycznej w centrali banku sprowadza się do weryfikacji analizy dokonanej przez jednostkę operacyjną i wystawienia stosownej rekomendacji kredytowej. W analizie scentralizowanej widoczne są znaczne zmiany polegające na przesunięciu pełnej analizy od jednostek operacyjnych do jednostki analitycznej. Jednostka analityczna przejmuje na siebie ciężar kompleksowej analizy klienta i transakcji. Wyeliminowana zostaje wówczas wtórna weryfikacja, jaka miała miejsce w analizie tradycyjnej. Rolą jednostek operacyjnych jest teraz zintensyfikowanie działań sprzedażowych oraz ekspansja rynkowa i pozyskiwanie klientów.
Główną przesłanką centralizacji analiz kredytowych jest skupienie ich w jednym miejscu, co z pewnością usprawnia zarządzanie. Prowadzi również do wyrównywania się poziomu dokonywanej analizy, a także, w miarę upływu czasu i doskonalenia umiejętności, do jego zwiększania.
Powoduje to jednak zanik preselekcji klientów i transakcji kredytowych przez jednostki operacyjne, doprowadzając do ponoszenia w scentralizowanej jednostce analitycznej kosztów analizy transakcji, na pierwszy rzut oka kategorycznie nie nadających się do kredytowania.
Rezerwy osobowe - wąskie gardło w analizie
Banki w Polsce są na etapie racjonalizacji kosztów, przejawiającej się przede wszystkim w redukcji zatrudnienia. W omawianym zakresie redukcja zatrudnienia jest etapem następującym po centralizacji. Przy generalnie nie zmieniającej się liczbie analizowanych transakcji kredytowych, a nawet ich wzroście z uwagi na starania pozyskania nowych klientów i przedstawiony powyżej zanik preselekcji, zwiększa się liczba wykonywanych analiz przypadająca na jednego analityka kredytowego w danej jednostce czasu. Jest to prosty zabieg polegający na zmniejszeniu mianownika w tym wyrażeniu (redukcja zatrudnienia) i utrzymaniu „umownego czasu” na przygotowanie analizy. Niesie to za sobą pewną pułapkę. Otóż tak naprawdę jednostka analityczna nie posiada rezerw osobowych, aby w okresach wzmożonych analiz czy potrzeby naprawdę szybkiej transakcji sprawnie ją zanalizować i podjąć decyzję. W opinii autora liczba wniosków analizowanych w bankach ma kształt sinusoidy, a nie linii prostej wyznaczonej na podstawie średniej liczby wniosków w danym roku. Kształt sinusoidy oznacza, że występują okresy zwiększonego napływu wniosków kredytowych, wynikające z sezonowości (okres wiosenno-letni sprzyjający rozpoczynaniu inwestycji) oraz z rolowania kredytów krótkoterminowych (okres IV kwartału danego roku). Uwzględnienie tezy, że napływ liczby analizowanych transakcji ma kształt sinusoidy, może prowadzić do wniosku, że dokonywana redukcja zatrudnienia jest nadmierna i nie do końca dopasowana do potrzeb, jakie mogą wyniknąć w przyszłości. Powoduje to występowanie „wąskich gardeł” w procesie kredytowym.
Artur Sociński
Więcej w miesięvczniku BANK nr 07_08/2003



























































