2009-10-30 18:00 Źródło: Bankier.pl
Były sobie wzrosty – fatalne zakończenie tygodnia w Europie
Posiadacze akcji tylko przez kilkanaście godzin cieszyli się ze wzrostów. Dziś balon optymizmu pękł z głuchym hukiem, a giełdowe indeksy na Zachodzie bez konkretnej przyczyny pospadały po przeszło 2%.
Na światowych rynkach akcji robi się coraz bardziej nerwowo. Ceny akcji spadały przez pierwsze trzy dni tygodnia, by w czwartek pójść w górę o przeszło 2%. Ale inwestorzy nie świętowaliby wczorajszych wzrostów, gdyby wiedzieli, co stanie się dzisiaj.
W Europie po spokojnym otwarciu indeksy bardzo powoli podążały na południe. Żadnej reakcji nie budziły publikowane kolejne dane makroekonomiczne. Ani mniejsze bezrobocie w Japonii, ani wzrost tego wskaźnika w Europie (zresztą zgodny z oczekiwaniami), ani zgodny z prognozami spadek wydatków Amerykanów nie miały najmniejszego wpływu na rynki. Niepokoić może fakt, że nie było pozytywnej reakcji po zaskakująco dobrym odczycie indeksu Chicago PMI – po raz pierwszy od początku recesji wskaźnik ten pokazał poprawę koniunktury w regionie Wielkich Jezior.
Decydująca okazała się chyba postawa inwestorów z Wall Street, którzy po chwili zawahania zaczęli hurtowo pozbywać się akcji. W rezultacie, gdy kończyła się sesja w Europie, to w Nowym Jorku spadki sięgały 2%. Na Starym Kontynencie przecena była jeszcze głębsza. Niemiecki DAX zanurkował o 3,1%, paryski CAC40 spadł o 2,9%, zaś londyński FTSE100 obniżył się o 1,8%.
Giełdowym indeksom mocno ciążyły spółki surowcowe: akcje BHP Billiton przeceniono o 4,7%, kurs Cairn Energy spadł o 4,2%, zaś wycena Xstraty obniżyła się o 6,3%. Przyczyną była aprecjacja dolara, która doprowadziła do zdecydowanego spadku notowań towarów przemysłowych.
Jeszcze mocniej, bo aż o 11%, przeceniono walory francusko-amerykańskiej firmy Alcatel-Lucent. Ten producent sprzętu telekomunikacyjnego powiększył stratę netto do 182 mln euro wobec –40 mln ę rok temu. Spółka odnotowała też spadek sprzedaży o 9,3%.
K.K.
Na światowych rynkach akcji robi się coraz bardziej nerwowo. Ceny akcji spadały przez pierwsze trzy dni tygodnia, by w czwartek pójść w górę o przeszło 2%. Ale inwestorzy nie świętowaliby wczorajszych wzrostów, gdyby wiedzieli, co stanie się dzisiaj.
W Europie po spokojnym otwarciu indeksy bardzo powoli podążały na południe. Żadnej reakcji nie budziły publikowane kolejne dane makroekonomiczne. Ani mniejsze bezrobocie w Japonii, ani wzrost tego wskaźnika w Europie (zresztą zgodny z oczekiwaniami), ani zgodny z prognozami spadek wydatków Amerykanów nie miały najmniejszego wpływu na rynki. Niepokoić może fakt, że nie było pozytywnej reakcji po zaskakująco dobrym odczycie indeksu Chicago PMI – po raz pierwszy od początku recesji wskaźnik ten pokazał poprawę koniunktury w regionie Wielkich Jezior.
Decydująca okazała się chyba postawa inwestorów z Wall Street, którzy po chwili zawahania zaczęli hurtowo pozbywać się akcji. W rezultacie, gdy kończyła się sesja w Europie, to w Nowym Jorku spadki sięgały 2%. Na Starym Kontynencie przecena była jeszcze głębsza. Niemiecki DAX zanurkował o 3,1%, paryski CAC40 spadł o 2,9%, zaś londyński FTSE100 obniżył się o 1,8%.
Giełdowym indeksom mocno ciążyły spółki surowcowe: akcje BHP Billiton przeceniono o 4,7%, kurs Cairn Energy spadł o 4,2%, zaś wycena Xstraty obniżyła się o 6,3%. Przyczyną była aprecjacja dolara, która doprowadziła do zdecydowanego spadku notowań towarów przemysłowych.
Jeszcze mocniej, bo aż o 11%, przeceniono walory francusko-amerykańskiej firmy Alcatel-Lucent. Ten producent sprzętu telekomunikacyjnego powiększył stratę netto do 182 mln euro wobec –40 mln ę rok temu. Spółka odnotowała też spadek sprzedaży o 9,3%.
K.K.



Dodaj komentarz