REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Budżet znowelizowany. I etap walki z kryzysem za nami

2009-07-18 08:16
publikacja
2009-07-18 08:16
Dodaj Bankier.pl w Google
17.07. Warszawa (PAP) - Uchwalona w piątek wieczorem przez Sejm nowelizacja budżetu na 2009 r. to koniec pierwszego etapu walki polskiej gospodarki z kryzysem - powiedział w Sejmie dziennikarzom minister finansów Jacek Rostowski.

Jak dodał, nowelizacja "została przeprowadzona tak, że możemy być pewni, iż nie będzie potrzeby przeprowadzenia ponownej nowelizacji". Zaznaczył, że została przeprowadzona w momencie, w którym można było "bezpiecznie zwiększyć deficyt o 9 mld zł".

"Wcześniej, szczególnie w pierwszym kwartale, kiedy opozycja namawiała nas do takich zmian, miałoby to skutki absolutnie fatalne" - podkreślił minister.

"Doprowadziliśmy Polskę do pewnego (...) etapu, w którym możemy już w bardziej spokojny, zorganizowany sposób przygotowywać dalsze kroki w tej naszej walce z kryzysem światowym, największym i najgorszym kryzysem od 80 lat" - podsumował Rostowski.

W piątek wieczorem Sejm uchwalił nowelizację budżetu na 2009 r. Przewiduje ona wzrost deficytu w br. z 18,18 mld zł do 27,18 mld zł. Tegoroczne wpływy podatkowe będą mniejsze od zakładanych w obowiązującej ustawie o 46,6 mld zł. Niedobór ten resort finansów chce zrekompensować pieniędzmi z innych źródeł. W efekcie łączne wpływy do budżetu mają być niższe o 30,1 mld zł i wyniosą 272,9 mld zł, a nie ponad 303 mld zł, jak wcześniej planowano. Nowelizacja sankcjonuje także zaplanowane przez MF cięcia w wydatkach budżetowych na łączną kwotę ponad 21,13 mld zł. (PAP)

luo/ je/

Czytaj więcej:

Sejm znowelizował ustawę budżetową na 2009 r.

Sejm udzielił rządowi absolutorium za budżet 2008 r.

Donald Tusk: podnoszenie podatków czy składek to ostateczność

Chlebowski: wydatki społeczne to priorytet

SdPl: cięcia w budżecie zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polaków

Minister finansów: zarzuty opozycji ws. budżetu to propaganda
Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~przyprawa
Przyprawa ala Rostowski

Minister finansów nie potrafi liczyć potencjalnych wpływów podatkowych do budżetu. Do takiej tezy skłania nas jego parcie na pieniądze z PKO BP i NBP. Przypomnijmy, że przy obecnym wymogu rezerw obowiązkowych pozostawienie 3 mld złotych w PKO BP mogłoby przełożyć się na 30 mld złotych kredytów dla firm.
Przyprawa ala Rostowski

Minister finansów nie potrafi liczyć potencjalnych wpływów podatkowych do budżetu. Do takiej tezy skłania nas jego parcie na pieniądze z PKO BP i NBP. Przypomnijmy, że przy obecnym wymogu rezerw obowiązkowych pozostawienie 3 mld złotych w PKO BP mogłoby przełożyć się na 30 mld złotych kredytów dla firm. Pieniądze pozyskane z kredytów natychmiast zasiliłyby gospodarkę i poprzez zakupy inwestycyjne lub regulowanie zobowiązań, przyniosłyby tylko w pierwszym kroku prawie 6 mld złotych do budżetu w postaci podatku VAT. Tymczasem obecny minister na przekór wszelkiej logice postanowił przejeść zaliczki pochodzące z UE. Już wyprowadzenie funduszy infrastrukturalnych poza budżet zwiastowało kierunek poczynań rządu. Minister finansów, ktokolwiek nie znalazłby się na tym stanowisku, jako dwa priorytety powinien sobie postawić: wypracowanie sprawnego systemu gwarancji i poręczeń dla firm oraz usprawnienie przepływu środków unijnych do przedsiębiorstw, nie zaś w sposób bezmyślny drenować system finansowy.

Powiązane: Sejm

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki