2005-03-22 08:47 Źródło: Bankier.pl
Budowa dróg i autostrad: Same firmy torpedują przetargi
Żaden przetarg na budowę i modernizację dróg ogłoszony po 1 maja ubiegłego roku nie został do tej pory rozstrzygnięty. Wciąż pojawiają się kolejne opóźnienia spowodowane protestami firm składających oferty. Prawo o zamówieniach publicznych, obowiązujące prawie od roku, ułatwia takie protesty.
W tej chwili trwa osiem dużych przetargów, w których łączna wartość robót wynosi miliard złotych. Oprócz przetargów na budowę rozpatrywanych jest również kilkanaście mniejszych na nadzór i projektowanie. Od maja 2004 złożono wobec nich 30 protestów z czego 11 uwzględniono. Jeśli protesty wciąż będą powodować opóźnienia, możemy stracić pieniądze z unijnego Funduszu Spójności.
Problemy pojawiają się nawet jeszcze przed złożeniem ofert przetargowych. Inwestor musi najpierw udzielić odpowiedzi na liczne pytania, do których mają prawo firmy, które wykupiły specyfikacje. Każde takie pytanie opóźnia termin złożenia ofert. W omawianym okresie nie udało się jeszcze w żadnym przetargu dotrzymać pierwotnego terminu składania ofert, który zgodnie z przepisami upływa 52 dni po ogłoszeniu przetargu. Firmy świadomie wykorzystują możliwość zadawania pytań do przesunięcia terminu złożenia ofert.
Pojawiają się również protesty przeciw zbyt restrykcyjnym warunkom przetargu, które najczęściej dotyczą kwalifikacji pracowników, często zaś bywają dużo bardziej błahe.
Sporym problemem okazuje się jawność ofert. Zgodnie z nowym prawem konkurenci mogą przejrzeć całe oferty swoich rywali, a nie tylko ceny, jak to było wcześniej. Po przejrzeniu oferty konkurencji rozpoczyna się szukanie błędów w ofercie zwycięskiej, a pretekstem do zaskarżenia mogą być nawet źle postawione znaki interpunkcyjne. Wiadomo, że błędów nie sposób się ustrzec w ofertach, które mają po kilkaset stron.
Firmy często decydują się na zaskarżenie przetargu, a niska opłata skarbowa, jaką ponoszą, tylko ich zachęca. W efekcie tych wszystkich działań rozstrzygnięcie przetargu przeciąga się w nieskończoność. Nie tylko firmy startujące w przetargach są winne opóźnień, często wina leży po stronie Dyrekcji Dróg, która popełnia błędy w dokumentach przetargowych. Czasem nawet drobne pomyłki skutkują powtórzeniem przetargu.
Zdaniem ekspertów konieczna jest nowelizacja prawa zamówień publicznych. Obecne zapisy dają możliwość zablokowania niemal każdego konkursu, który po kilku miesiącach oprotestowywania jest ostatecznie unieważniany i rozpisywany na nowo.
K.D.
Źródło: Rzeczpospolita
W tej chwili trwa osiem dużych przetargów, w których łączna wartość robót wynosi miliard złotych. Oprócz przetargów na budowę rozpatrywanych jest również kilkanaście mniejszych na nadzór i projektowanie. Od maja 2004 złożono wobec nich 30 protestów z czego 11 uwzględniono. Jeśli protesty wciąż będą powodować opóźnienia, możemy stracić pieniądze z unijnego Funduszu Spójności.
Problemy pojawiają się nawet jeszcze przed złożeniem ofert przetargowych. Inwestor musi najpierw udzielić odpowiedzi na liczne pytania, do których mają prawo firmy, które wykupiły specyfikacje. Każde takie pytanie opóźnia termin złożenia ofert. W omawianym okresie nie udało się jeszcze w żadnym przetargu dotrzymać pierwotnego terminu składania ofert, który zgodnie z przepisami upływa 52 dni po ogłoszeniu przetargu. Firmy świadomie wykorzystują możliwość zadawania pytań do przesunięcia terminu złożenia ofert.
Pojawiają się również protesty przeciw zbyt restrykcyjnym warunkom przetargu, które najczęściej dotyczą kwalifikacji pracowników, często zaś bywają dużo bardziej błahe.
Sporym problemem okazuje się jawność ofert. Zgodnie z nowym prawem konkurenci mogą przejrzeć całe oferty swoich rywali, a nie tylko ceny, jak to było wcześniej. Po przejrzeniu oferty konkurencji rozpoczyna się szukanie błędów w ofercie zwycięskiej, a pretekstem do zaskarżenia mogą być nawet źle postawione znaki interpunkcyjne. Wiadomo, że błędów nie sposób się ustrzec w ofertach, które mają po kilkaset stron.
Firmy często decydują się na zaskarżenie przetargu, a niska opłata skarbowa, jaką ponoszą, tylko ich zachęca. W efekcie tych wszystkich działań rozstrzygnięcie przetargu przeciąga się w nieskończoność. Nie tylko firmy startujące w przetargach są winne opóźnień, często wina leży po stronie Dyrekcji Dróg, która popełnia błędy w dokumentach przetargowych. Czasem nawet drobne pomyłki skutkują powtórzeniem przetargu.
Zdaniem ekspertów konieczna jest nowelizacja prawa zamówień publicznych. Obecne zapisy dają możliwość zablokowania niemal każdego konkursu, który po kilku miesiącach oprotestowywania jest ostatecznie unieważniany i rozpisywany na nowo.
K.D.
Źródło: Rzeczpospolita



Dodaj komentarz
