2009-03-19 06:00 Źródło: Bankier.pl
Biznesowe zarażanie dobrocią
O organizacjach pożytku publicznego przypominamy sobie zwłaszcza w czasie corocznych rozliczeń z fiskusem, gdy wypełniamy zeznania podatkowe. I gdy przy okazji wybieramy organizacje, którym przekażemy jeden procent naszego podatku. Największe fundacje i stowarzyszenia kupują reklamy w mediach, drukują ulotki albo oferują bezpłatne programy do wypełniania PIT-ów W zamian oczekują od nas przekazania środków na funkcjonowanie projektów, które prowadzą. I choć takie działania promocyjne są kosztowne, opłacają się. Tylko w zeszłym roku z akcji „Jeden Procent” zebrano ponad 291 milionów złotych. Sama Caritas Polska razem z Caritas Diecezjalnymi zebrała ponad 5 milionów złotych, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ponad 3 miliony złotych, a Polska Akcja Humanitarna 657 tysięcy złotych. Przy okazji warto wspomnieć, że samo pozyskanie pieniędzy z „jednego procenta” jest jednym z najtańszych sposobów zdobywania środków na potrzeby realizacji projektów fundacyjnych. Jednak już organizowanie innych działań pomocowych i ogólna działalność stowarzyszeń i fundacji kosztuje. A im więcej prowadzonych projektów, tym pieniędzy potrzeba więcej.
- Porównywanie fundacji czy stowarzyszeń z firmami komercyjnymi jest jak najbardziej słuszne. W obu przypadkach mamy do czynienia z przychodami i wydatkami, z tym że należy rozpatrywać fundacje jako działające pod kątem wykonywania funkcji społecznych i równolegle funkcji biznesowej, jeśli prowadzą działalność gospodarczą. Przy czym działalność gospodarcza służy w tym wypadku nie pozyskiwaniu zysków dla właściciela firmy, lecz na realizację celów statutowych, najczęściej celów charytatywnych, służących pożytkowi publicznemu – mówi Stanisław Kowalski, prezes zarządu Fundacji Dzieciom „Zdążyć z pomocą”. I znakomicie to się udaje. Wystarczy przypomnieć, że fundacje na potrzeby własne wykorzystują nie więcej niż siedem procent zgromadzonych środków. Im większe zdolności menedżerskie prezesa, tym udzielanie pomocy jest tańsze.
Inni zwalniają, oni zatrudniają
Gdy komercyjne firmy mają dobrze opłacanych przedstawicieli handlowych, którzy zarabiają pieniądze dla firmy, fundacje bazują na wolontariuszach. To najczęściej oni zbierają pieniądze dla fundacji. Coraz częściej jednak zastępują ich dobrze wyszkoleni pracownicy etatowi. - Z punktu widzenia samej organizacji pracy, pewnych schematów zarządzania i konieczności przewidywania zdarzeń, fundacje są w pewnym sensie „firmami”, które produkują wartości dodane, choć niejednokrotnie bardzo kosztowne – dodaje Anna Krzysztofowicz, dyrektor fundacji Ewy Błaszczyk „Akogo?” Do tego są zewsząd kontrolowane. Z jednej strony przez urzędników, po drugie przez darczyńców. Nikt przecież nie zaufa organizacji, która nierzetelnie się rozlicza.
Kierowanie fundacją to też sztuka zarządzania ludźmi. W czasie kryzysu wiele branż redukuje zatrudnienie, fundacje tymczasem zwiększają rzesze wolontariuszy i pracowników. A pracownicy garną się do pracy u boku najbardziej charyzmatycznych przywódców. - W biznesie są pracownicy wynagradzani za swoją pracę, za co można stawiać im konkretne wymagania. U nas wszyscy są wolontariuszami, a ich zapłatą jest radość i uśmiech chorego dziecka. Pracują tyle ile mogą i w czasie, który mogą na swoją działalność poświęcić – mówi Ewa Stolarska z fundacji „Mam marzenie”. W wielu OPP inwestuje się w rozwój pracownika. Postawienie na specjalistów, podobnie jak w firmie, opłaca się. - Wolontariuszem można być sporadycznie lub cyklicznie, ale jednak w ograniczonym zakresie czasu. Profesjonalne działanie wymaga ludzi z wiedzą , pasją, pewnym doświadczeniem życiowym, którzy pracują w pełnym wymiarze – uzasadnia Anna Krzysztofowicz.
Nie bez znaczenia jest też osoba przywódcy. Im bardziej charyzmatyczny przywódca tym prężniej działająca organizacja. To on dobiera sobie fachowców, którzy pomogą zrealizować cele. Z drugiej strony przywódca bez wizji i umiejętności „zarażenia nią”, nawet z licznymi pracownikami, może niewiele osiągnąć. Jeśli jest osobą medialną, powszechnie lubianą i szanowaną, gdy cieszy się dużym autorytetem, zwiększa to wiarygodność fundacji. Jeśli jest mało znana, wtedy musi „nadrabiać” wyjątkowymi umiejętnościami menedżerskimi. - Wieloletnie prowadzenie fundacji pozwala wyrobić w zatrudnionej kadrze odpowiedzialność, sumienność, rzetelność i uczciwość. Kadra taka rozumie swoją społeczną misję w służbie pożytku publicznego – dodaje Stanisław Kowalski, z Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”.
Płacić za stały zespół
Szymon Ostrowski









Dodaj komentarz