Impulsem do dzisiejszych wzrostów były wieści z kilku dużych banków. Najpierw UBS wpisał w straty 19 mld dolarów zainwestowanych w papiery z subprime, co dla banku oznaczało stratę kwartalną rzędu 12 mld $. Równocześnie nowe kierownictwo UBS zapowiedziało emisję nowych akcji za kwotę 15 mld $ i rozpoczęcie restrukturyzacji firmy. Chwilę później o odpisach rzędu 2,5 mld euro poinformował Deusche Bank a Lehman Brothers chcąc uciszyć pogłoski o swoim bankructwie z powodzeniem sprzedał obligacje zamienne na akcje za kwotę 4 mld dolarów.
W ten sposób znane straty instytucji finansowych poniesione w segmencie ryzykownych kredytów hipotecznych osiągnęły wartość 232 mld dolarów i część inwestorów doszła do wniosku, że kwota ta zasadniczo wyczerpuje skalę zniszczeń w sektorze bankowym. Rozpoczęto więc skupowanie mocno w ostatnich miesiącach przecenionych akcji banków: kurs Citigroup wzrósł o 11,3%, walory Bank of America dały dziś zarobić 7,8%, a notowania JP Morgan Chase zwyżkowały o 9,4%. W tyle nie pozostawały wyceny firm inwestycyjnych: akcje Lehman Brothers dały dziś zarobić 17,8%, kurs Merrill Lynch wzrósł o prawie 13%, a notowania Goldman Sachs poszły w górę o zaledwie 6,9%.,
Jeszcze lepiej poradziły sobie spółki bezpośrednio zaangażowane w rynek kredytów hipotecznych: akcje Countrywide Financial zyskały dzisiaj 13,1%, a notowania Fannie Mae i Freddie Mac wzrosły odpowiednio o 19,7% i 15,4%.
Jednakże niektórzy analitycy studzą optymizm i mają poważne wątpliwości, czy kryzys finansowy można już uznać za zakończony. Przypominają oni, że jeszcze niedawno Ben Bernanke mówił, że straty instytucji finansowych mogą osiągnąć wartość 500 mld dolarów, a specjaliści z UBS szacowali je nawet na 600 mld.
Niemniej jednak we wtorek Dow Jones wzrósł o 3,19% i zakończył dzień wynikiem 12.654,36 pkt. Indeks S&P500 wystrzelił w górę o 3,59% i wspiął się na wysokość 1.370,18 pkt. Nasdaq zyskał 3,67%, osiągając wartość 2.362,75 pkt. Wśród spółek z indeksu S&P500 zaledwie 13 zakończyło dzień na minusie, a wśród blue chipów notowania tylko dwóch firm wzrosły o mniej niż 1%. Wszystko to działo się też na całkiem przyzwoitych obrotach.
Z kolei spółkom technologicznym pomogła nieoficjalna informacja, że Microsoft nie zamierza podwyższyć swojej złożonej dwa miesiące temu oferty przejęcia Yahoo Inc. W rezultacie akcje informatycznego giganta zyskały na wartości prawie 4%.
Drugi dzień z rzędu amerykańskim inwestorom pomagały też dane z gospodarki. Tym razem nieco lepiej od prognoz wypadł indeks ISM dla przemysłu, lecz podobnie jak marcowy wskaźnik Chicago PMI pokazał regres w sektorze wytwórczym.
K.K.






























































