2010-01-12 06:00 Źródło: Biuro Informacji Kredytowej
BIK: Kredyty mieszkaniowe mają się dobrze
Kryzys gospodarczy na świecie zaczął się w 2008 roku na rynku kredytów hipotecznych. W Stanach Zjednoczonych i w szeregu innych krajów na dużą skalę kredytobiorcy tracili zdolność obsługi zadłużenia, co zapoczątkowało reakcję łańcuchową kryzysów na rynkach finansowych, a później przeniosło się na całą gospodarkę. Świat do tej pory goi rany po tamtych wydarzeniach. Polska gospodarka radziła sobie w czasie światowego kryzysu relatywnie nieźle, ale rynek kredytów mieszkaniowych odczuł kryzys głównie w spadku ilości kredytów, ale tylko w niewielkim stopniu pogorszyła się jakość portfeli kredytów mieszkaniowych.
W 2008 roku do końca lata – momentu wybuchu kryzysu na rynkach finansowych – ilość nowych kredytów mieszkaniowych szybko rosła.
Źródło: bazy Biura Informacji Kredytowej
W szczycie koniunktury latem 2008 banki udzielały tych kredytów w ilości 30 tys. sztuk miesięcznie, o połowę więcej niż zimą kilka miesięcy wcześniej. Koniunktura napędzana była tanim kredytem we franku szwajcarskim, 99% kredytów walutowych udzielanych było w tej walucie, oraz liberalnym podejściem banków do oceny zabezpieczeń i zdolności kredytowej. Kryzys na świecie spowodował gwałtowne załamanie kredytów mieszkaniowych także na rynku polskim, akcja kredytowa zmalała do jednej trzeciej w porównaniu ze szczytem z lata 2008 r. Przyczyny załamania leżały głownie po stronie podaży – banki miały problemy z pozyskaniem finansowania, zwłaszcza walutowego, ale wynikały też z lęku przed powstaniem problemów z jakością portfeli udzielonych w fazie boomu. Na spadek ilości kredytów wpływ miały tez regulacje nadzorcze.
Tymczasem portfele, jak się okazało, pogorszyły się słabo, choć wyraźnie. Poniżej wykresy pokazujące jakość portfeli pochodzących z kolejnych lat mierzone w ciągu roku od września 2008 czyli od początku perturbacji rynkowych.
Źródło: bazy Biura Informacji Kredytowej
Średnio (linia czerwona) 1,5% rachunków kredytów nominowanych w PLN obsługiwanych jest przez kredytobiorców z opóźnieniem większym niż 30 dni, prawie tyle samo co rok wcześniej. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej poszczególnym rocznikom to widać, że „rocznik boomu” 2008 popsuł się o cały jeden punkt procentowy, znacznie szybciej niż poprzednie roczniki. Rocznik poprzedni `2007 we wrześniu 2008 notował 1% opóźnień, rocznik 2008 po roku ma 1,5%. Liberalizacja kryteriów udzielania kredytów będzie banki kosztować, ale przynajmniej na razie, koszt nie jest wielki, nieporównywalnie niższy od kosztów pogorszenia jakości portfela kredytów konsumenckich. Warto zwrócić uwagę, że wcześniejsze roczniki prawie nie odczuły skutków kryzysu. Może jest to potwierdzenie obserwacji czynionych na dojrzałych rynkach głoszącej, że portfele hipoteczne psują się w trzech pierwszych latach po udzieleniu, a później następuje stabilizacja? A może jest to skutek ostrzejszych, w poprzednich latach, kryteriów udzielania kredytów?
Kredyty walutowe wyglądają lepiej od złotowych. Tylko 1% tych kredytów obsługiwanych jest z opóźnieniem, ale średnio (linia czerwona) portfel ten się nieco pogorszył. Podobnie, ale wolniej, niż w przypadku kredytów złotowych, rocznik 2008 psuje się szybciej od jego poprzedników.
>
Źródło: bazy BIK
Jak wytłumaczyć wyraźnie lepszą kondycję portfela walutowego w porównaniu ze złotowym? Przecież portfel ten dla kredytobiorców niesie ryzyko kursowe i raty od tych kredytów ulegały istotnym fluktuacjom w ciągu ostatniego roku, ale słabnięcie złotego w niektórych miesiącach amortyzowane było spadkiem stóp frankowych. Wydaje się jednak, że zależność jest prostsza: tanie raty łatwiej się spłaca.
Kredyty mieszkaniowe znów rosną, choć daleko im do poziomu lata 2008. Jest to za sprawą kredytów złotowych. Walutowych banki udzielają obecnie około 3 tysięcy miesięcznie. Frank nie rządzi już niepodzielnie. W ostatnich miesiącach 2009 roku połowa kredytów walutowych nominowana była w euro, ale druga połowa ciągle we franku.
Andrzej Topinski
Główny Ekonomista
Biura Informacji Kredytowej
W 2008 roku do końca lata – momentu wybuchu kryzysu na rynkach finansowych – ilość nowych kredytów mieszkaniowych szybko rosła.
Źródło: bazy Biura Informacji Kredytowej W szczycie koniunktury latem 2008 banki udzielały tych kredytów w ilości 30 tys. sztuk miesięcznie, o połowę więcej niż zimą kilka miesięcy wcześniej. Koniunktura napędzana była tanim kredytem we franku szwajcarskim, 99% kredytów walutowych udzielanych było w tej walucie, oraz liberalnym podejściem banków do oceny zabezpieczeń i zdolności kredytowej. Kryzys na świecie spowodował gwałtowne załamanie kredytów mieszkaniowych także na rynku polskim, akcja kredytowa zmalała do jednej trzeciej w porównaniu ze szczytem z lata 2008 r. Przyczyny załamania leżały głownie po stronie podaży – banki miały problemy z pozyskaniem finansowania, zwłaszcza walutowego, ale wynikały też z lęku przed powstaniem problemów z jakością portfeli udzielonych w fazie boomu. Na spadek ilości kredytów wpływ miały tez regulacje nadzorcze.
Tymczasem portfele, jak się okazało, pogorszyły się słabo, choć wyraźnie. Poniżej wykresy pokazujące jakość portfeli pochodzących z kolejnych lat mierzone w ciągu roku od września 2008 czyli od początku perturbacji rynkowych.
Źródło: bazy Biura Informacji Kredytowej Średnio (linia czerwona) 1,5% rachunków kredytów nominowanych w PLN obsługiwanych jest przez kredytobiorców z opóźnieniem większym niż 30 dni, prawie tyle samo co rok wcześniej. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej poszczególnym rocznikom to widać, że „rocznik boomu” 2008 popsuł się o cały jeden punkt procentowy, znacznie szybciej niż poprzednie roczniki. Rocznik poprzedni `2007 we wrześniu 2008 notował 1% opóźnień, rocznik 2008 po roku ma 1,5%. Liberalizacja kryteriów udzielania kredytów będzie banki kosztować, ale przynajmniej na razie, koszt nie jest wielki, nieporównywalnie niższy od kosztów pogorszenia jakości portfela kredytów konsumenckich. Warto zwrócić uwagę, że wcześniejsze roczniki prawie nie odczuły skutków kryzysu. Może jest to potwierdzenie obserwacji czynionych na dojrzałych rynkach głoszącej, że portfele hipoteczne psują się w trzech pierwszych latach po udzieleniu, a później następuje stabilizacja? A może jest to skutek ostrzejszych, w poprzednich latach, kryteriów udzielania kredytów?
Kredyty walutowe wyglądają lepiej od złotowych. Tylko 1% tych kredytów obsługiwanych jest z opóźnieniem, ale średnio (linia czerwona) portfel ten się nieco pogorszył. Podobnie, ale wolniej, niż w przypadku kredytów złotowych, rocznik 2008 psuje się szybciej od jego poprzedników.
>
Źródło: bazy BIK Jak wytłumaczyć wyraźnie lepszą kondycję portfela walutowego w porównaniu ze złotowym? Przecież portfel ten dla kredytobiorców niesie ryzyko kursowe i raty od tych kredytów ulegały istotnym fluktuacjom w ciągu ostatniego roku, ale słabnięcie złotego w niektórych miesiącach amortyzowane było spadkiem stóp frankowych. Wydaje się jednak, że zależność jest prostsza: tanie raty łatwiej się spłaca.
Kredyty mieszkaniowe znów rosną, choć daleko im do poziomu lata 2008. Jest to za sprawą kredytów złotowych. Walutowych banki udzielają obecnie około 3 tysięcy miesięcznie. Frank nie rządzi już niepodzielnie. W ostatnich miesiącach 2009 roku połowa kredytów walutowych nominowana była w euro, ale druga połowa ciągle we franku.
Andrzej Topinski
Główny Ekonomista
Biura Informacji Kredytowej
- BIK: Kredyty mieszkaniowe mają się dobrze Autor: ~Caesar 2010-01-12 10:59
- Genialne, stare kredyty są lepiej spłacane! Po pierwsze te stare kredyty są (średnio) na mniejsze kwoty - bo ceny mieszkań były niższe. Po drugie są już w części spłacone więc kwoty rat w części są n (..)
- BIK: Kredyty mieszkaniowe mają się dobrze Autor: ~TT 2010-01-12 08:42
- http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7443196,Za_ile_lat_kupisz_M.html
- BIK: Kredyty mieszkaniowe mają się dobrze Autor: ~kupujący aktywa 2010-01-12 08:08
- Kredyty może się mają dobrze, ale kredytobiorcy niekoniecznie. Szczególnie w perpektywie rosnących stóp procentowych. http://www.bankier.pl/wiadomosc/Czeka-nas-koniec-niskich-stop-procentowych-207137 (..)


Dodaj komentarz