REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

BIEC: Presja inflacyjna ponownie wzrasta

2008-03-13 11:00
publikacja
2008-03-13 11:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem ruchy cen towarów i usług konsumpcyjnych – CPI, w marcu br. ponownie wzrósł. W gospodarce pojawiają się ponownie czynniki, które zagrażają stabilności cen. Silny trend do umacniania się polskiej waluty nie jest już w stanie rekompensować rosnących kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw zarówno tych związanych z drożejącymi surowcami, jak również tych związanych ze wzrostem wynagrodzeń.

Obecne symptomy nasilającej się inflacji są splotem tendencji o charakterze globalnym, związanych ze wzrostem cen surowców i żywności z tendencjami lokalnymi wynikającymi z przyspieszonego wzrostu gospodarczego ostatnich dwóch lat, który przełożył się na silny wzrost popytu krajowego, wzrost kredytów konsumpcyjnych oraz nasilenie się żądań płacowych tych grup społecznych, które uznały, że w niedostatecznym stopniu uczestniczyły w podziale owoców wzrostu gospodarczego.


Zdecydowana większość składowych wskaźnika przyczynia się do wzrostu inflacji w najbliższym czasie. Jedynie kurs złotego względem dolara i euro może działać w kierunku jej osłabienia. I choć ostatnie miesiące przyniosły dalsze umacnianie się polskiej waluty, to zarówno drożejące surowce jak i szerząca się na całym świecie agflacja (wzrost inflacji spowodowany wzrostem cen żywności) powodują, że wzrost cen stał się w ostatnim czasie zjawiskiem globalnym. I choć banki centralne na świecie dostrzegają groźbę inflacji, to w swej polityce monetarnej bardziej skupiają się na zagrożeniach wzrostu gospodarczego. Spowolnienie gospodarcze stało się już faktem a jego skutki zredukują z pewnością presję na wzrost cen. W kraju pomimo, że ostatnie dane wskazują na wolniejsze niż przed rokiem tempo wzrostu gospodarczego, utrzymuje się silna presja płacowa, zwłaszcza w sektorach budżetowych, nie słabną żądania socjalne, a podwyżki cen gazu i energii wprowadzane są w najgorszym z możliwych - z punktu widzenia inflacji – momencie.

Przedsiębiorstwa coraz bardziej odczuwają wzrost kosztów wytwarzania. Znajduje to swój wyraz we wzroście kosztów w przeliczeniu na jednostkę wyrobu jak i w przeliczeniu na jednego zatrudnionego. Co prawda koszty związane z zatrudnieniem od początku roku ustabilizowały się, jednak w drugiej połowie ubiegłego roku wzrastały systematycznie. Dość drastycznie w ostatnim czasie wzrosły koszty wytwarzania w przeliczeniu na jednostkę wyrobu. Rosnące koszty wytwarzania w firmach to zarówno efekt wzrostu wynagrodzeń, rosnących cen surowców jak i wzrostu oprocentowania kredytów.

Dodatkowych informacji na temat kosztów wytwarzania dostarczają dane na temat cen importu oraz cen usług magazynowania i transportu. Obydwie kategorie kosztów wykazują od jesieni ubiegłego roku umiarkowaną tendencję do wzrostu. Tempo umacniania się złotego nie było w stanie zrekompensować tempa coraz wyższych cen surowców i materiałów do produkcji pochodzących z importu. Zarówno ceny importu jak i ceny transportu i magazynowania wzrastają od września ubiegłego roku. Ostanie informacje z rynku na temat rekordowych cen ropy przekraczających 100 dolarów za baryłkę oraz zapowiadane podwyżki gazu na rynku krajowym będą działały w kierunku dalszego wzrostu tych cen.

W konsekwencji menedżerowie firm coraz częściej spodziewają się, że ich wyroby zdrożeją w perspektywie najbliższych miesięcy. Trzeba jednak przyznać, że oczekiwania te są dość umiarkowane w stosunku do skali wzrostu kosztów funkcjonowania ich przedsiębiorstw. Obawa przed słabnącym popytem i silna konkurencja importu działają stabilizująco, pomimo że przedsiębiorcy liczą się z tym, że zyski ich firm najprawdopodobniej się skurczą.

Od marca do października ubiegłego roku zadłużenie skarbu państwa w ujęciu realnym nie zwiększało się a nawet w pierwszej połowie roku uległo redukcji. W grudniu ponownie wzrosło. Słabnie natomiast tempo zadłużania się gospodarstw domowych z tytułu kredytów, choć ciągle dynamika zadłużania się konsumentów jest wysoka. W ciągu ostatniego roku zadłużenie to wzrosło o ponad 38%. W ostatnim czasie zmieniają się jednak proporcje kredytu typowo konsumpcyjnego i kredytu hipotecznego na rzecz większego udziału kredytów typowo konsumpcyjnych. Te ostatnie z punktu widzenia inflacji stanowią szczególne zagrożenie, gdyż bezpośrednio i w stosunkowo krótkim czasie przyczyniają się do wzrostu popytu, co może być dodatkowym inflacjogennym czynnikiem.

Maria Drozdowicz
www.biec.org
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki