REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

BIEC: Presja inflacyjna może pojawić się ponownie

2008-10-14 09:00
publikacja
2008-10-14 09:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem ruchy cen towarów i usług konsumpcyjnych – CPI, w październiku wzrósł po raz drugi z rzędu. Po kilku miesiącach dość silnego spadku, wskazującego na wygasanie presji inflacyjnej, pojawiły się ponownie sygnały zagrażające stabilności cen w przyszłości. W kolejnych miesiącach tego roku dynamika wzrostu cen powinna słabnąć, zaś ewentualne ponowne przyspieszenie tempa wzrostu cen może pojawić się w pierwszej połowie przyszłego roku. Spodziewane źródła presji inflacyjnej związane są głównie z rosnącymi kosztami wytwarzania oraz kontynuacją tendencji do deprecjacji złotego. Dodatkowym czynnikiem jest utrzymujące się podwyższone tempo zadłużania się gospodarstw domowych. Ten ostatni czynnik wydaje się jednak, iż będzie ulegał ograniczeniu w efekcie zaostrzania polityki kredytowej banków.

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI) - październik 2008
i wskaźnik cen CPI


We wrześniu i pierwszych dniach października złotówka uległa niewielkiemu osłabieniu, co przede wszystkim wynikało z umacniania się waluty amerykańskiej oraz powszechnej utraty zaufania na rynkach finansowych, co ograniczyło transakcje i zakup polskiej waluty. Ewentualna kontynuacja tej tendencji może negatywnie odbić się na imporcie podnosząc jego ceny. Będzie to również dla krajowych producentów pretekstem do podnoszenia cen.

Na razie jednak wśród menedżerów przedsiębiorstw produkcyjnych przeważają tendencje do obniżania cen. Tendencja ta jest dość wyraźna od marca br. Wydaje się, że dopóki trwa zagrożenie spowolnieniem gospodarki przedsiębiorcy pozostaną powściągliwi w podnoszeniu cen na produkowane w ich firmach wyroby.

Z drugiej jednak strony w ostatnim czasie znacznie wzrosły koszty produkcji. Związane to było zarówno z wysokimi cenami surowców, jak i znaczącym wzrostem wynagrodzeń. Od wiosny br. koszty produkcji w przeliczeniu na jednostkę produktu oraz jednostkowe koszty pracy wzrastają szybko. Wzrost kosztów w przeliczeniu na jednego zatrudnionego jest najszybszy od 1998r. Ogranicza to zyski przedsiębiorstw i stwarza silną presję na wzrost cen jeśli tylko wielkość popytu na to pozwoli. Popyt krajowy wykazuje pewne symptomy spowolnienia, co wyraża się przede wszystkim w nieco słabszej dynamice sprzedaży detalicznej w ostatnich miesiącach. Utrzymuje się jednak ciągle wysoka dynamika zadłużania się gospodarstw domowych z tytułu kredytów. Wydarzenia ostatnich tygodni skłaniające banki do zaostrzenia kryteriów ich przyznawania powinny tendencję tą nieco osłabić.

Ceny usług transportowych i magazynowania zachowują się na ogół stabilnie, a nawet w ostatnim czasie uległy niewielkiej redukcji. Decyzja o odroczeniu uwolnienia cen energii oddala wzrost tych cen w przyszłym roku.

Wartość zadłużenia skarbu państwa (dane za lipiec br.) nieco zmniejszyła się. Od początku ubiegłego roku zadłużenie w ujęciu realnym stopniowo spadało. Zawdzięczaliśmy to umacniającej się do niedawna złotówce oraz zmniejszeniu potrzeb pożyczkowych państwa w efekcie dobrej koniunktury gospodarczej. Ewentualny spadek wartości złotego oraz wyraźne symptomy spowolnienia gospodarczego mogą przyczynić się ponownego wzrostu długu w 2009 roku.

Maria Drozdowicz
www.biec.org
06.10.2008
Źródło:
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~Irek
Przestańcie pier@#$%ć, przeciez widać gołym okiem, że ceny nie rosną już tak szybko i to jest jest jedna z najważniejszych zalet tego "kryzysu" na świecie. Nie będzie w Polsce kryzysu i nie będzie wysokiej inflacji. Tej nagonki nie da się już trawić.
~salaganart
To jest kompetentna analiza w sensie klasycznym. Zaznaczam, rzetelna analiza. Co z tego? PLN i jego wartość, przesunięcia segmentowe, nie są bezpośrednio związane z rzeczywistymi tendencjami polskiego rynku - kapitałowego, indywidualnych wydatków... Ba, gdyby tylko niebezpośrednio. Reglamentacja wypływu PLN na zewnątrz - właśnie To jest kompetentna analiza w sensie klasycznym. Zaznaczam, rzetelna analiza. Co z tego? PLN i jego wartość, przesunięcia segmentowe, nie są bezpośrednio związane z rzeczywistymi tendencjami polskiego rynku - kapitałowego, indywidualnych wydatków... Ba, gdyby tylko niebezpośrednio. Reglamentacja wypływu PLN na zewnątrz - właśnie na rzeczywisty rynek, myślę tu tylko o polskim rynku - poddaje jakąkolwiek analizę w wątpliwość. Gdyby np. nie było "odgórnego" sterowania emisją PLN - to co innego. Na marginesie, tak to bywa, kiedy na system gospodarczy post-soviecki robi się nakładki kapitalistyczne. G...no też można opakować w "złotko" i wmuszać wszem i wobec, że to cukierek (czekoladowy, sic!).

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki