Spośród ośmiu komponentów wskaźnika wyprzedzającego sześć pogorszyło się, zaś dwa uległy poprawie. Pomimo, iż w stosunku do poprzedniego miesiąca przybyło składowych obniżających wartość wskaźnika, to pojawiają się pewne sygnały dające nadzieję że spowolnienie gospodarki nie musi dalej pogłębiać się.
Przede wszystkim pomimo, że już od dłuższego czasu, kurczy się portfel zamówień w przedsiębiorstwach produkcyjnych, to w ostatnich miesiącach nie ubywa ich tak szybko jak w końcu ubiegłego roku. Zdecydowanie szybciej spadają zamówienia eksportowe, co z pewnością związane jest z pogarszającą się konkurencyjnością polskiego eksportu wskutek systematycznie umacniającej się polskiej waluty. Kolejna przyczyna spadku zamówień od kontrahentów zagranicznych związana jest ze światowym spowolnieniem gospodarczym i słabszym popytem z zagranicy. Popyt krajowy w ostatnim czasie nie spada, o czym świadczy stabilizacja portfela zamówień pochodzących od firm krajowych. Dynamika wzrostu wynagrodzeń oraz nasilająca się presja płacowa pojawiająca się zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym, przy jednocześnie wzrastającym zatrudnieniu oraz ciągle wysokiej dynamice zaciągania przez gospodarstwa domowe kredytów konsumpcyjnych - przyczyniają się do wzrostu popytu krajowego. Nie ma jednak zbyt wielkich szans, aby wzrost popytu krajowego podtrzymywał wzrost gospodarczy w dłuższym okresie. Spełnienie żądań płacowych zagraża stabilności cen, co w krótkim czasie doprowadzi do spadku realnej siły nabywczej polskich konsumentów i ograniczy tempo rozwoju gospodarczego. Już obecnie widoczny jest wzrost kosztów wytwarzania w przedsiębiorstwach produkcyjnych, w tym zwłaszcza kosztów związanych z zatrudnieniem pracowników. Stąd też, pomimo, że w ostatnich miesiącach liczba zatrudnionych wzrastała, to nastroje przedsiębiorców co do dalszego zwiększania zatrudnienia w firmach są raczej powściągliwe. W najbliższych miesiącach należy raczej liczyć się ze stabilizacją wielkości zatrudnienia na poziomie zbliżonym do obecnego niż z dynamiczną kreacją nowych miejsc pracy.
Pogarszająca się sytuacja finansowa przedsiębiorstw oraz wzrost ceny kredytu nie pozostaną obojętne dla zamierzeń inwestycyjnych przedsiębiorstw, co może być kolejnym czynnikiem ograniczającym kreację nowych miejsc pracy zaś w dłuższym okresie nie będzie sprzyjać poprawie konkurencyjności naszych przedsiębiorstw.
Gorsze wyniki finansowe przedsiębiorstw obserwujemy od kwietnia ub. roku. W konsekwencji pogarszają się nastroje menedżerów na temat perspektyw rozwojowych całej gospodarki. Styczniowy spadek indeksów giełdowych wpłynął na pogorszenie się zdolności kredytowych spółek notowanych na giełdzie, co również miało wpływ na ocenę perspektyw rozwojowych.
W ostatnim miesiącu pogorszyła się nieco wydajność pracy w sektorze przedsiębiorstw produkcyjnych. Od początku ubiegłego roku tempo poprawy wydajności pracy uległo znacznemu ograniczeniu w stosunku do tego jakie obserwowano w drugiej połowie 2005r i w 2006 roku. Jego poprawa nastąpiła jedynie pod koniec ubiegłego roku.
W styczniu przybyło pieniądza w gospodarce wyrażonego agregatem pieniężnym M3. Do wzrostu ilości pieniądza przyczynił w dużej mierze wzrost depozytów bankowych. Załamanie na światowych giełdach, które nie ominęło warszawskiego parkietu spowodowało masowe wycofywanie pieniędzy z funduszy inwestycyjnych.
Ponownie wzrosła dynamika zaciągania kredytów konsumpcyjnych przez gospodarstwa domowe. Jednak nie jest już tak wysoka jak w drugiej połowie 2006r oraz w całym 2007 roku. Dość powszechną reguła jest, że w warunkach rosnących wynagrodzeń oraz zwiększonej pewności utrzymania dotychczasowego zatrudnienia, konsumenci chętniej sięgają po kredyt. Jednoczesny wzrost zatrudnienia, płac oraz kredytów stanowi krótkotrwały impuls dla podtrzymania aktywności gospodarczej ale jednocześnie zagraża stabilności cen. Nadmierny wzrost inflacji jest z kolei przyczyną wyhamowania tempa rozwoju gospodarczego.
Maria Drozdowicz
www.biec.org
21.02.2008



























































