REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ankieta ING: Kolejny boom mieszkaniowy?

2010-04-06 13:00
publikacja
2010-04-06 13:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Wyraźnie więcej klientów ING Banku Śląskiego uważa, że w ciągu najbliższego pół roku ceny nowych mieszkań w Polsce wzrosną niż że spadną - wynika z ankiety przeprowadzonej na stronie bankowości internetowej ING BankOnLine.


W ankiecie skierowanej do klientów ING Banku Śląskiego zadano pytanie: „Jak zmienią się ceny nowych mieszkań w perspektywie następnych sześciu miesięcy?". Uzyskano ponad 62 tysiące odpowiedzi. Możliwość dalszych spadków cen mieszkań widzi 27% respondentów, a 25% zakłada stabilizację w najbliższym półroczu. Wśród osób wskazujących na wzrosty cen, większość przewiduje ich zmiany o co najmniej 5%.

Po kryzysie banki centralne na całym świecie muszą przedefiniować reguły gry na rynkach kredytowych, żeby nie dopuścić do powstania nowych baniek spekulacyjnych. W końcu, w telegraficznym skrócie, wszystkiemu jest winne przegrzanie amerykańskiego rynku nieruchomości. Istnieje wrażenie, że jeśli efektem działań antykryzysowych będzie powrót do stanu sprzed kryzysu, to nie trzeba będzie długo czekać na kolejną bańkę na rynku nieruchomości. Inwestujący na nim mogą przecież dostrzec w obecnej sytuacji okazję do taniego kupna... i powrócić do starego sprawdzonego sposobu robienia biznesu. Żeby tak się nie stało, trzeba zmienić reguły gry. Bańka może się przecież dodatkowo żywić ambicjami „odbicia się" po stratach wynikających z załamania się giełdy i wartości złotego. A przecież spadki nie ominęły także cen mieszkań.

Nie ma przekonania co do tego, że odbicie na rynku nieruchomości będzie gwałtowne.
Przynajmniej biorąc pod uwagę stan polskiego rynku pracy - od kilku miesięcy wytłumiane są wzrosty stopy bezrobocia, ale to nie oznacza, że już za chwilę wszyscy odzyskają przedkryzysową zdolność kredytową i ambicję posiadania własnego mieszkania.

Z ankiety wynika, że dziś przeważa opinia o nadchodzących wzrostach cen mieszkań. Tak jak przewidywaniom spadków cen wskutek wstrzymywania zakupów towarzyszy faktyczny ich spadek, tak teraz może dojść spełnienia się oczekiwań. Mechanizm taki nie zadziała jednak symetrycznie w przypadku oczekiwań wzrostów cen. Wyrażanie przekonań o nadciągających wzrostach cen mieszkań może być jedynie wyrażeniem obaw o to, że reguły gry sprzed kryzysu będą utrzymane w mocy - zaraz pojawią się spekulanci i zepchną z rynku młode małżeństwa do wynajmowanych kawalerek.

Tym razem za przekonaniem o przyszłym wzroście cen może nie pójść decyzja o zakupie nieruchomości już teraz. Wystarczy przywołać zjawisko wygładzania konsumpcji, które jest obecne w Polsce. Wartość realnej sprzedaży detalicznej w gospodarce nie spadła w ubiegłym roku w ujęciu rocznym, choć przez wiele miesięcy spadała pula środków przekazywana przez firmy na wynagrodzenia (przez zwolnienia i ograniczanie podwyżek). Teraz przyszła pora na odbudowę oszczędności, którymi posiłkowały się gospodarstwa domowe w obliczu kurczących się dochodów, a więc i mniejszej skłonności do obciążania bieżących wpływów kosztami obsługi kredytu hipotecznego.

Pytanie „Jak zmienią się ceny nowych mieszkań w perspektywie następnych sześciu miesięcy?" zadano klientom banku także w styczniu 2009 roku.
W okresie objętym pytaniem ceny spadły o ok. 5% w Warszawie, ale prawie nie zmieniły się w Krakowie (na rynku wtórnym). Ruch w dół rzędu 0-5% przewidziało 19% ankietowanych. Na głębsze spadki wskazało wtedy 51% a na stabilizację cen 13%. Przedstawione powyżej linia rozumowania skłania do opinii, że faktyczny ruch cen może być mniejszy od ujawnionych w naszym badaniu ankietowym oczekiwań.

 

Wakacje na giełdzie


/ ING Bank Śląski
Źródło:Informacja prasowa
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Polacy z Doliny Krzemowej robią biznes na cyberbezpieczeństwie. Wchodzą w branżę defence
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~zoso
A kupujcie kupujcie :):) zarobicie te 10 % w rok :D:D:D

pomysły na zmuszenie ludzi do kupna powoli stają się żenujące... Najpierw były rady (to może być dobry moment) potem było straszenie (ostatni dzownek na kupno mieszkania, kto nie kupi przegra życie) a teraz co... żenujące insynuacje, że klienci jakiegoś mało rewelacyjnego
A kupujcie kupujcie :):) zarobicie te 10 % w rok :D:D:D

pomysły na zmuszenie ludzi do kupna powoli stają się żenujące... Najpierw były rady (to może być dobry moment) potem było straszenie (ostatni dzownek na kupno mieszkania, kto nie kupi przegra życie) a teraz co... żenujące insynuacje, że klienci jakiegoś mało rewelacyjnego banku coś tam se wymyślili więc tak będzie... Gdybym słuchał takich doradców w zimie biegałbym w trampkach. A ja wolę pomyśleć....
~magnum
szkoda gadac. rece i piersi opadaja

Warszawa zawsze byla i bedzie droga. aspirujemy przeciez do Europy, czyz nie, wiec ceny musimy miec europejskie.

obiad w resauracji: Warszawa 30-50PLN, Europa 8-12 EURO.
piwo: 10-13ZL, Londyn 2-3.5 funciaka.

mieszkania: Warszawa 7-12k PLN = cena Europejska.

pamietajmy,
szkoda gadac. rece i piersi opadaja

Warszawa zawsze byla i bedzie droga. aspirujemy przeciez do Europy, czyz nie, wiec ceny musimy miec europejskie.

obiad w resauracji: Warszawa 30-50PLN, Europa 8-12 EURO.
piwo: 10-13ZL, Londyn 2-3.5 funciaka.

mieszkania: Warszawa 7-12k PLN = cena Europejska.

pamietajmy, ze jestesmy krajem biednym! Przyjmijmy, ze definicja biedy to: wszystko jest relatywine drogie. Skoro jestesmy biedni, to wypada nam miec drogie mieszkania.

pozdrowienia z City of London... Tu dopiero jest drogo :/ hehe
~tulip
Wróciłem niedawno z Mediolanu - oferta która napotkałem w metrze: Mieszkanie, śwetna lokalizacja, przystanek metra tuż obok, standard b. wysoki, cudna architektura, cena za metr: 2099 EURO (czyli, po kursie dzisiejszym 8tys / metr Z naszego podwórka: Mieszkanie, 5 km od centrum, w zakorkowanym Krakowie, kiepski dojazd - cena 8tys/ Wróciłem niedawno z Mediolanu - oferta która napotkałem w metrze: Mieszkanie, śwetna lokalizacja, przystanek metra tuż obok, standard b. wysoki, cudna architektura, cena za metr: 2099 EURO (czyli, po kursie dzisiejszym 8tys / metr Z naszego podwórka: Mieszkanie, 5 km od centrum, w zakorkowanym Krakowie, kiepski dojazd - cena 8tys/ metr...... i nie pytajcie o metro. Co Wy na to?! Cenami developerzy wkroczyli pełna gębą do Europy
~Adam
tylko kto by tam chciał mieszkac?
Ceny mieszkan nie są zależne od faktycznych kosztow budowy ale od popytu i dostepnosci.
Butelka piwa w osiedowym sklepie kosztuje 2 zl. To samo piwo w schronisku gorskim 4 zl a w panoramicznej knajpie na szczycie wierzowca 10 zl.
Choc koszt produkcji jest wszedzie taki sam.
Pomimo roznic
tylko kto by tam chciał mieszkac?
Ceny mieszkan nie są zależne od faktycznych kosztow budowy ale od popytu i dostepnosci.
Butelka piwa w osiedowym sklepie kosztuje 2 zl. To samo piwo w schronisku gorskim 4 zl a w panoramicznej knajpie na szczycie wierzowca 10 zl.
Choc koszt produkcji jest wszedzie taki sam.
Pomimo roznic w cenie takze na piwo za 10 zl znajda sie chetni.
Butelka wina kosztuje 6 zl w Biedronce, można tez kupic za 60 zl w sklepie "Wina swiata".
Jak wypijesz cała butelke - to nastepnego dnia głowa boli tak samo - niezaleznie od ceny.
Jak widac wiecej ludzi woli placic 8000 zl/m2 w Krakowie niż 2000e/m2 w Mediolanie.
Musisz sie z tym pogodzic .....
~młody
a spróbujcie kupić mieszkanie w dobrej lokalizacji do tego w rozsądnej cenie...

zarobieńcy skupują wszystkie dobre oferty a szary żuczek jak jest w potrzebie i prosi o kredyt bo nie ma wyjścia kupuje w kredycie 20% drożej o tych co obracają milionami.

zarabiają na tym miliony a wy czekacie na niższe ceny :)
~melisa
racja, niestety, ale racja. takich, którzy kupują jest ciągle spora ilość i zazwyczaj mają kasę właśnie na te najlepsze, a oczywiście przede wszystkim zysk ma z tego być. dlatego szukając kredytu, trzeba sobie zdawać sprawę z tego, jak sytuacja obecnie wygląda i że raczej słabo będzie z tymi "chcianymi" spadkami cen.
~tasior
szukaja jeszcze głupich do kupowania nieruchomosci po tych kosmicznych cenach, ciekawe co jeszcze wymyślą a chetnych jak niebyło tak nie ma.
~nostri
Budownictwo, a w tym znaczyny udział miaszkaniówki to ogromna gałąź gospodarki...

Po płonnych artykułach HB, OF, GF, Reas, przez cały 2009 i początek 2010r, że:
STABILIZACJA z tendencją wzrostową, STABILIZACJA z tendencją wzrostową, STA...
a przez ten cały okres ceny ofertowe i kilka procent, ale tranzakcyjne o kilkanaście
Budownictwo, a w tym znaczyny udział miaszkaniówki to ogromna gałąź gospodarki...

Po płonnych artykułach HB, OF, GF, Reas, przez cały 2009 i początek 2010r, że:
STABILIZACJA z tendencją wzrostową, STABILIZACJA z tendencją wzrostową, STA...
a przez ten cały okres ceny ofertowe i kilka procent, ale tranzakcyjne o kilkanaście w dół
Po wielu artykułach z przedstawicielami Deweloperów (właściciele, stoważyszenia), że
BUDUJEMY APARTAMENTY NIE MOŻE BYĆ TANIEJ, MARŻE WCALE NIE SĄ Z KOSMOSU, a tak w ogóle to PRZESTANIEMY BUDOWAĆ, a ceny tranzakcyjne w dół.

OTÓŻ ZAPYTANO W KOŃCU LUD o zdanie!!! :) (normalnie FAMILJADA i ankietowani)

Jak chcecie podwyżki to będą, jak nie chcecie to będzie STAGNACJA - bełkot WIEM, ale taki wniosek płynie z artukułu. Na podstawie ankiety, budownictwo mieszkaniowe ma ruszyć z miejsca.

PrimaAprilis należy przesunąć na 6 kwietnia.
~Residenzpalast
chyba ...ankieta na zamowienie!!! bankowcow i developerow:-)

www.zegardlugu.pl ....... pozyjemy- zobaczymy... a moze jak przyslowiowy " baton" od
lat komentujacy na portalach i... kupujacy swojej zonie wypasione domy po
przyslowiowe 250.000 bedzie " gora".... pozyjemy....
przypominam mlodszym
chyba ...ankieta na zamowienie!!! bankowcow i developerow:-)

www.zegardlugu.pl ....... pozyjemy- zobaczymy... a moze jak przyslowiowy " baton" od
lat komentujacy na portalach i... kupujacy swojej zonie wypasione domy po
przyslowiowe 250.000 bedzie " gora".... pozyjemy....
przypominam mlodszym i zyjacym " w chmurkach", ze w Berlinie cena kamienicy za
czasow kajzerowskich to byla rownowartosc 700 uncji zlota ...pozniej - kryzys i
Rep Weimarska i wielki kryzys- 50-70 uncji... a historia lubi sie powtarzac...
a uncja przypominam do rownego to dzisiaj 1000 USD

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki