Andrzej Sławiński
30.05.2008 r.
Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN 102 FM jest dziś profesor Andrzej Sławiński
- członek Rady Polityki Pieniężnej. Dzień dobry panie profesorze.
Andrzej Sławiński: Dzień dobry panu.
CS: Narodowy Bank Polski zanotował w ubiegłym roku rekordową stratę - tak donosi dziś dziennik „The Wall Street Journal Polska”. Z powodu zbyt mocnej złotówki NBP stracił niespełna osiem miliardów złotych, dokładnie siedem miliardów, osiemset milionów. Nie bez powodu dodałem te dwa słowa, które są również w nagłówku tego tekstu: „mocnej złotówki” - sytuacja bez wpływu, dobrze rozumiem?
AS: Tutaj trzeba wyjaśnić sobie kilka rzeczy. Powiedział pan, że Bank Centralny poniósł stratę. Otóż nie jest to adekwatne do rzeczywistości. To jest tak, że księgowa wartość rezerw walutowych zmniejszyła się o taką kwotę. Musimy rozróżnić dwie rzeczy: straty bilansowe czyli zmniejszenie się księgowej wartości liczonej w złotych rezerw walutowych i straty zrealizowane. Dodajmy też, że jest to problem, który występuje w wielu krajach. Łatwo się tego domyśleć, bo wiele krajów większość rezerw ma w dolarach amerykańskich, w związku z czym jeśli wartość dolara spada, to księgowa wartość rezerw walutowych w wielu krajach zmniejsza się.
Ten problem, o którym pan mówi od wielu lat miały Czechy, Chile, szereg innych krajów. Jeżeli zmniejsza się księgowa wartość rezerw, to Bank Centralny ponosi zrealizowaną stratę tylko wtedy, kiedy sprzedaje waluty, bo sprzedaje je po niższej cenie, którą kupił. Trzeba dodać też, że Bank Centralny jest bankiem rządu i to rządy kupują waluty po korzystniejszych dla siebie kursach. Warto więc w tej kwestii pamiętać też o tym, że to co jest stratą dla Banku Centralnego w kraju „x”, nie tylko w Polsce, jest z korzyścią dla rządu, ponieważ kupuje waluty po niższym kursie.
CS: Czyli nie ma powodu do tego, by bić na alarm?
AS: Strata bilansowa będzie musiała być pokryta z zysków Centralnego Banku w latach przyszłych.
CS: Ile lat może nam to zająć? Strata jest dosyć duża.
AS: Musielibyśmy mieć kryształową kulę dobrej jakości i wiedzieć jak się będzie kształtował kurs dolara amerykańskiego w latach przyszłych i gdybyśmy wzięli wykres historycznych zmian kursu dolara, to trochę otuchy by nam dodało, jak ten wąż się wije bardzo do góry i bardzo do góry i bardzo na dół. Niestety od 1971 roku odkąd się rozpadł system kursów stałych z Bretton Woods kursy walut zmieniają się znacznie bardziej niż sądzono zanim ten system się rozpadł i szkoda, że najważniejsze kraje wtedy się nie dogadały, żeby został jednak system kursów stałych.
CS: Zmieńmy temat, ale pozostańmy przy wątku kryształowej kuli, dobrzej jakości jak sam pan wspomniał . Czy takowa kula byłyby mi potrzebna do tego, by stwierdzić, że czerwcu będzie kolejna podwyżka stóp procentowych czy w właściwie mogę to powiedzieć już bez owej kuli?
AS: Musimy poczekać na decyzję Rady Polityki Pieniężnej, to jest ciało kolegialne. Oni tam dyskutują między sobą, biorą pod uwagę wszystkie możliwe…
CS: A pana zdaniem tak w dyskusji ze mną?
AS: Odkąd mam przyjemność od czasu do czasu do pana wpadać, to powtarzam, że ja lubię sposób komunikowania się z rynkami banku Anglii. Bank Anglii nigdy wcześniej nie mówi, co ma zamiar zrobić, że stopami…
CS: Ale ostatni komunikat z majowego posiedzenia RPP nie pozostawia chyba tak naprawdę wątpliwości. Jest dosyć - jak to mówią analitycy - „jastrzębi”, że ta kolejna podwyżka o 25%...
AS: Jakby się wczytać w treść komunikatu, to byśmy sobie tam przeczytali, że nastawienie restrykcyjne jest do polityki pieniężnej, także oczywiście nie możemy tu wykluczyć, że Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na podniesienie stóp procentowych.
CS: Jak długo jeszcze może potrwać to restrykcyjne nastawienie w Radzie Polityki Pieniężnej?
AS: Oni tam w RPP biorą pod uwagę, że w małej, otwartej gospodarce o restrykcyjności polityki pieniężnej decyduje wysokość stopy procentowej i kształtowanie się kursu walutowego. W związku z tym obie rzeczy biorą pod uwagę. MCA czyli szereg wersji takiego wskaźnika, który pokazuje wpływ zmian kursu i stopy procentowej na restrykcyjność polityki pieniężnej, odczyty tego wskaźnika są wyższe. Natomiast, jeśli już mówimy o aprecjacji, to warto powiedzieć o jednej rzeczy, która troszkę umyka, powszechnych wad. Polska przechodzi przez proces doganiania zamożnych krajów i ekonomiści jak o tym mówią, to mówią o dwóch rzeczach: o realnej konwergencji, czyli o wzroście PKB na głowę i nominalnej konwergencji czyli dostosowywaniu się poziomu cen w kraju doganiającym kraje zamożne. Sama intuicja mówi, że jest to konflikt pomiędzy konwergencją realną i nominalną. W literaturze jest dosyć ugruntowany konsensus, że czynnikiem, który łagodzi ten konflikt jest stopniowa aprecjacja kursu. Na aprecjację kursu z tego punktu widzenia trzeba patrzeć przyjaźnie, ponieważ ona pomaga godzić z sobą proces realnej konwergencji i nominalnej. Te osoby, które siedzą w RPP na sam proces aprecjacji patrzą przyjaźnie, tylko mogą się bać, że tempo tej aprecjacji może być wyższe niż takie, które by łagodziło konflikt pomiędzy konwergencją realną i nominalną w sposób znaczny.
CS: I powstrzymać z decyzjami, nawet jeżeli chcieliby w Radzie Polityki Pieniężnej podjąć?
AS: Nie warto wyprzedzać biegu zdarzeń.
CS: Pytam o to nie bez powodu - wczoraj wicepremier Waldemar Pawlak mówił tak: „Rada Polityki Pieniężnej powinna dostosować decyzje do realiów tak, aby nie było dalszej aprecjacji kursu”.
AS: W długim okresie na aprecjację kursu trzeba patrzeć przyjaźnie, ponieważ jest to zjawisko, które pomaga utrzymać równowagę w gospodarce, bo użyję innych słów: gdybyśmy nie byli w stanie godzić procesu konwergencji realnej i nominalnej, to efektem byłoby powstanie nierównowag w gospodarce.
CS: I na konie dziś - Główny Urząd Statystyczny poda dane dotyczące tempa rozwoju naszej gospodarki w pierwszym kwartale - jak pan prognozuje?
AS: Prognozowanie danych, które mają być opublikowane wydaje mi się…
CS: Swego rodzaju totolotkiem.
AS: Zwłaszcza my nie powinniśmy prognozować danych, tylko spokojnie poczekać jakie one będą.
CS: A w kolejnych kwartałach w takim razie?
AS: To, co będzie się działo w kolejnych kwartałach, to mówią o tym wskaźniki koniunktury. Wskaźniki koniunktury mówią, że koniunktura w polskiej gospodarce będzie stopniowo słabła. Wydaje mi się, że przyczyną tego jest to, że 80% naszego eksportu trafia na rynki Unii Europejskiej a poza gospodarką niemiecką, no może francuską, szwedzką jeszcze, koniunktura w pozostałych większych gospodarkach krajów Unii Europejskiej, wszystko na to wskazuje, będzie słabnąć. Jesteśmy coraz bardziej integralną częścią Unii Europejskiej, z czego należy się cieszyć. Dwa motory procesu realnej konwergencji a w długim okresie o to chodzi, tj. napływ inwestycji bezpośrednich i handel. To są takie dwa motory realnej konwergencji i z przyczyn oczywistych nasze członkostwo w Unii Europejskiej sprzyja napływowi inwestycji bezpośrednich i handlu. Także nasza integracja z Unią jest rzeczą nawet historycznie rzecz biorąc niesłychanie dla nas korzystną, stwarza cywilizacyjne szanse. Jednak przez jakiś czas - wszystko na to wskazuje - koniunktura w Unii Europejskiej będzie słabła więc u nas też trochę słabnie, ale ponieważ u nas zachodzi właśnie proces realnej konwergencji, to u nas koniunktura osłabnie, ale z pewnością mniej niż w Unii Europejskiej, więc jakieś zupełnie przyzwoite tempo wzrostu będziemy mięli.
CS: Dziękuję bardzo, profesor Andrzej Sławiński - Rada Polityki Pieniężnej. Dziękuję.
AS: Bardzo dziękuję.






























































