Dzisiaj kwadrans po rozpoczęciu sesji rynek zapozna się z marcowym wskaźnikiem aktywności gospodarczej w regionie Chicago. Oczekiwania analityków mówią o wzroście tego indeksu, lecz mało kto spodziewa się, by pokazał on poprawę koniunktury.
W dalszej części tygodnia opublikowane zostaną niemniej ważne dane na temat sytuacji w sektorze usług oraz w przemyśle (indeksy ISM), a w piątek światło dzienne ujrzą bardzo istotne dane z rynku pracy. Wszystkie te wskaźniki przez pierwsze dwa miesiące sygnalizowały recesję, a prognozy ekonomistów mówią o potwierdzeniu tej diagnozy.
Tak słabe prognozy makroekonomiczne przekładają się na obniżenie szacunków zysków przedsiębiorstw. Według obliczeń agencji Reutersa analitycy spodziewają się, że w pierwszym kwartale zyski spółek z indeksu S&P500 spadną o 8,1%.
Za tak słabe wyniki w dużej mierze odpowiadać ma branża bankowa, co do której wielu specjalistów nastawiona jest bardzo sceptycznie. Ostatnie raporty mówią o wielomiliardowych stratach, jakie mogły ponieść Citigroup oraz Merriill Lynch.
Na dwie godziny przed rozpoczęciem sesji w Nowym Jorku na rynku terminowym odnotowywane są niewielkie spadki. Futures na Dow Jones’a tracił 25 punktów, a kontrakty na S&P500 zniżkowały zaledwie o 0,9 pkt.
K.K.




























































