Po silnych wahaniach indeksów wywołanych upadkiem Bear Stearns, decyzjami Rezerwy Federalnej oraz gwałtownej korekcie na rynkach surowcowych wielu inwestorów ma nadzieje na nieco spokojniejszą przedświąteczną sesję.
Spokoju nie powinny też zakłócić dane z gospodarki - informacje na temat tygodniowej zmianie liczby nowych bezrobotnych czy lutowe wskaźniki wyprzedzające koniunktury raczej nie wzbudzą większych emocji. Inaczej może być tylko w przypadku indeksu obrazującego nastroje w przemyśle z regionu filadelfijskiego. W poprzednim miesiącu wskaźnik ten zanurkował do poziomu -24 pkt. i znalazł się na poziomie niższym niż w latach 2000-01. Niektórzy ekonomiści obawiają się, że tak złe nastroje w tym regionie mogą świadczyć, że Stanom Zjednoczonym grozi recesja w stylu z początku lat 90-tych czy 80-tych ubiegłego wieku.
Analitycy zastanawiają się, jak na nastroje inwestorów wpłynęły wczorajsze spadki, które praktycznie zniwelowały wtorkowe wzrosty wypracowane przez uspokajające raporty kwartalne banków inwestycyjnych oraz obniżkę stóp procentowych przez Rezerwę Federalną.
Na półtorej godziny przed otwarciem dzisiejszych notowań na plusie pozostają wyceny kontraktów terminowych, co pozwala spodziewać się umiarkowanych wzrostów. Futures na Dow Jones’a rosną o 49 punktów, zaś kontrakty na S&P500 zwyżkują o 6,9 pkt.
K.K.































































