Według CFR, kryzys we Włoszech jest niezmiernie groźny dla gospodarki UE.
Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej (EFSF) nie dysponuje wystarczającymi środkami, by sfinansować włoski dług, szacowany na 2,6 bln dol. Niewypłacalność Italii może być nieuchronna - głosi komentarz CFR.
Reperkusje niewypłacalności tak dużej gospodarki byłyby bardzo niebezpieczne dla centrum strefy euro i zdewastowałyby europejski system finansowy, bardzo podatny na problemy pochodzące z Rzymu, ponieważ banki w UE posiadają włoskie obligacje warte 344 mld dol.
Gdyby inwestorzy musieli realizować straty związane z inwestycjami we włoskie papiery dłużne, mogłoby to spowodować paniczną ucieczkę kapitałów z włoskich banków.
Inwestorzy instytucjonalni i przedsiębiorcy woleliby wycofać pieniądze ze swych kont we włoskich bankach, prywatni inwestorzy szukaliby bezpieczniejszych lokaty dla swych oszczędności. Byłby to nie tylko cios dla instytucji finansowych we Włoszech, ale też dla ich partnerów w całej Europie - pisze CFR, powołując się na analizy "Sddeutsche Zeitung" i "Der Spiegel".
![]() | Co się dzieje ze strefą euro? |
MFW, EBC i wzmocniony EFSC mogłyby oferować Włochom finansowanie pomostowe, w okresie, w którym Rzym regulowałby swe zadłużenie. Ale organizacje te czekają, aż Italia wykona pierwszy ruch - uważa Lombardi. "UE i MFW przypiekają Włochom stopy", by zobaczyć, czy w kraju zrodzi się wola polityczna, aby przeprowadzić reformy rynku pracy, systemu emerytalnego i ograniczyć wydatki rządu - komentuje dyrektor oksfordzkiego instytutu.
CFR przytacza fragment analizy "Sddeutsche Zeitung", z której wynika, że żaden ze znawców rynku obligacji "nie wierzy, że ostatni pakiet ratunkowy dla euro przetrwa więcej niż kilka tygodni".
Zabezpieczenia kapitałowe dla banków są odpowiedzią na objawy kryzysu, a nie lekarstwem na jego przyczyny, czyli poważne ryzyko niewypłacalności państw.
"SZ" dodaje, że zamiary "wzmocnienia siły rażenia EFSF" są "mieszanką budzących obawy trików finansowych i mglistych obietnic", zaś ekonomiści żartują, że zamiast "bazooki" (aluzja do wypowiedzi premiera Wielkiej Brytanii - PAP), do walki z kryzysem "politycy wyciągnęli pistolet na wodę".
Na razie pożyczkodawcą ostatniej instancji pozostaje, w opinii CFR, Europejski Bank Centralny.
Amerykańscy eksperci obawiają się w ostatnich tygodniach "zainfekowania" tamtejszych instytucji finansowych europejskim kryzysem. Jak napisał w środę "New York Times" - banki mogą posłużyć za "pas transmisyjny", który przeniesie problemy finansowe z peryferii strefy euro do jej centrum, a jeśli sytuacja się pogorszy, również do USA. (PAP)
fit/ dan/
Źródło:PAP





























































