Akcje: Krótkotrwały optymizm, nadal w zakresie trzymiesięcznych wahań
Pierwszy giełdowy tydzień nowego roku miał zmienny przebieg. Poniedziałkowe notowania 5-go stycznia stały pod znakiem dużego optymizmu. Indeks WIG20 reagował na to co działo się z głównymi rynkami w ostatnim tygodniu 2008 roku, wtedy gdy trwał u nas wyjątkowo długi sylwestrowy weekend. W poniedziałek WIG20 utworzył wzrostową lukę w zakresie 1818.30-1847.06 pkt. Trend wzrostowy utrzymał się później do zamknięcia, a zmiana wyniosła +4.9%. Sesja wtorkowa była kontynuacją tego ruchu. Indeks osiągnął tygodniowe maksimum 1921.47 pkt.zamykając się wyżej o 2.3%. Znaleźliśmy się wtedy najwyżej od połowy października. Optymizm wyparował jednak w środę, gdy WIG20 cofnął się o 1.7% Wyglądało to na korektę trendu, choć z technicznego punktu widzenia powstała negatywna formacja harami (spadek w ciągu dnia mieszczący się w zakresie poprzedzającego go dzień wcześniej wzrostu). W czwartek indeks stracił kolejne 1.3%, potwierdzając formację i schodząc do okolic górnego ograniczenia poniedziałkowej luki. Bardzo negatywny przebieg miały notowania piątkowe. Przez cały dzień nasz rynek zachowywał się gorzej od giełd zachodnioeuropejskich. Publikowane o godz. 14:30 amerykańskie dane dotyczące liczby nowych miejsc pracy (praktycznie zgodne z oczekiwaniem, choć nadal bardzo negatywne) wywołały chwilową poprawę, ale sesja zakończyła się blisko dziennego minimum. WIG20 stracił 2.5% i zamknął poniżej luki z poniedziałku, wracając do punktu wyjścia poprzedniego tygodnia. Piątkowe zamknięcie to 1817.37 pkt. Względem zamknięcia środy 31-go grudnia oznacza to wzrost o 27.6 pkt. (+1.5%).
Szybkie cofnięcie po ruchu w górę należy zaliczyć do negatywnych sygnałów. Kluczowym oporem zostają okolice 1900 pkt. Już od października rynek próbuje wrócić nad ten poziom. Wtedy nastąpiło pierwsze odbicie z osiągniętego w panice minimum 1470.85 pkt. Od prawie trzech miesięcy indeks znajduje się w nerwowej konsolidacji. Po jesiennym krachu taki wariant był zresztą najbardziej prawdopodobny. Cały grudzień minął na wahaniach w dużo węższym przedziale, ok. 1740-1860 pkt. Rok 2009 zaczął się od wybicia w górę z tej małej konsolidacji. W tej chwili stronie popytowej brakuje jednak sił do kontynuacji trendu. Ewidentnie ciążą nad nami obawy związane z kryzysem, któremu polska gospodarka prawdopodobnie ulegnie w tym roku. Zaledwie trzy tygodnie października przyniosły załamanie z poziomu ok. 2280 pkt. do okolic 1500 pkt. Teraz upływają trzy miesiące w trakcie których indeks testował zaledwie połowę tej trzytygodniowej paniki. Nadal nie ma sygnałów które wskazywałyby zakończenie całej bessy. W dalszym ciągu wygląda to tylko na konsolidację. Praktycznie jest to więc najcięższy moment dla przeciętnego inwestora. Jeśli ktoś przetrzymał portfel akcji (co mogło wynikać z błędnego przekonania, że spadki zakończą się np. w połowie 2008 roku) i przetrwał załamanie cen, to zwykle kilkumiesięczne lub trwające kilka kwartałów wahania sprawią, że zniecierpliwiony sprzeda akcje, prawdopodobnie tuż przed falą wzrostową. Pierwsze miesiące tego roku mogą jeszcze przynieść ruch do góry, ale to co stało się w ubiegłym tygodniu znacznie ograniczyło optymizm. Jeśli będziemy mieć do czynienia z trendem wzrostowym to w charakterze „wspinaczki po ścianie zmartwień”. w20intra w20day w20tyg w20long




























































