Mimo wypracowania kompromisu w kwestii dodatkowych oszczędności Grecja nie może na razie liczyć na pomoc od Unii Europejskiej. Unijni politycy wymagają, aby greccy parlamentarzyści przyjęli pakiet reform, a także znaleźli jeszcze 300 mln euro oszczędności.
Kolejne spotkanie w sprawie Grecji zostało zaplanowane na środę. Tym sposobem politycy zafundowali rynkom przynajmniej pół tygodnia dodatkowej niepewności. Ponadto jedna z marginalnych partii LAOS zapowiedziała głosowanie przeciwko oszczędnościom, co dodatkowo podgrzewa atmosferę.
130 mld euro, które Ateny mają otrzymać w ramach drugiej pożyczki pomocowej ma za zadanie uratowanie kraju przed niewypłacalnością. Istnieje niewielkie zagrożenie, że tym razem scenariusz niekontrolowanego bankructwa Aten zostanie zrealizowany, lecz do czasu oficjalnego zamknięcia sprawy wszystkie możliwości wchodzą w rachubę.
Początek głębszej korekty?
Z perspektywy inwestorów wzrost niepewności skłania do pozbywania się ryzykowanych aktywów. Podwyższona awersja do ryzyka wpływa negatywnie na złotego, który wyraźnie taniej wobec najważniejszych walut.
Po 14.30 złoty dolar drożał niemal 1,5 proc. do 3,2022 złotego. Za euro płacono 4,2184 złotego, zza franka szwajcarskiego 3,4874 złotego.
Polska waluta od początku stycznia niemal nieustannie drożała. Tak zdecydowany ruch od dłuższego czasu domagał się korekty, która wreszcie znalazła wystarczająco przekonywający motyw. Ponadto obok greckiego zamieszania rozczarowały ponownie dane z Chin, które na początku roku wyglądają coraz bardziej niepokojąco.
Do czasu wyjaśnienia przyszłości Grecji atmosfera na rynkach pozostanie nerwowa. Jednak nie należy oczekiwać realizacji czarnego scenariusza, gdyż politycy zbyt wiele zainwestowali, aby teraz się wycofać. Ponadto w zanadrzu pozostaje Europejski Bank Centralny, który pod koniec miesiąca ma przeprowadzić drugą operację długoterminowego refinansowania.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl





























































