Tylko przez pierwsze dwa dni lutego US Mint sprzedała przeszło 1,5 miliona jednouncjowych srebrnych monet bulionowych. W styczniu sprzedaż wyniosła 4,775 mln uncji. Dla porównania, w lutym 2020 sprzedano 650 tys. srebrnych bulionówek.
Najnowszy skok popytu na srebro wiązany jest z „naganianiem” na biały metal na forach internetowych i w mediach społecznościowych. Choć akurat popularna redditowa grupa dyskusyjna WallStreetBets jednoznacznie odcięła się od inicjatywy wywołania „ataku na srebro”, to pomysł zaczął żyć własnym życiem i już w trakcie weekendu doprowadził do wykupienia srebrnych monet u amerykańskich dilerów.
- W ciągu ostatniego tygodnia odnotowaliśmy dramatyczną zmianę popytu na srebro od naszych klientów. Przykładowo, na początku tygodnia liczba dziennie sprzedawanych uncji była dwa razy większa niż wcześniej, a pod koniec tygodnia była już bliżej czterokrotności przeciętnego zapotrzebowania. Gdy w piątek zamknięto rynki, zaobserwowaliśmy popyt sześć razy większy niż w zawyły dzień roboczy i 12-krotnie większy niż w normalny dzień weekendu – napisał prezes firmy Apmex, dużego amerykańskiego dilera metali szlachetnych.
Popyt zgłaszany przez nowych klientów był tak silny, że Apmex musiał wstrzymać internetową sprzedaż srebra. W środę firma nadal informowałam, że z powodu „zwiększonego napływu zamówień” opóźnienie w realizacji dostaw może wynieść ok. 3-5 dni. W górę wystrzeliły też marże detaliczne. Popularne srebrne bulionówki w USA kosztują obecnie ok. 40 dolarów za uncję, podczas gdy notowania kontraktów terminowych na biały metal wynosiły 26,80 USD za uncję.
Mamy więc do czynienia z powtórką sytuacji z jesieni 2008 roku czy z wiosny 2020, gdy wzmożone zainteresowanie metalami szlachetnymi ze strony inwestorów detalicznych doprowadziło do pojawienia się braków i dilerów, co skutkowało oderwaniem się cen złotych i srebrnych monet od notowań z rynku giełdowego. Póki co problemem nie jest dostępność fizycznego srebra jako takiego. Rzecz w tym, że brakuje małych monet inwestycyjnych i ich ceny oderwały się od tego, co widzimy w giełdowych notowaniach.
KK