Zysk NBP uratuje tegoroczny budżet?

Znamy już pierwsze dane, na podstawie których ekonomiści zaczynają szacować możliwy zysk NBP za miniony rok. To o tyle ważne, że może on zadecydować o wykonaniu budżetu państwa w tym roku.

W minionym tygodniu, tuż przed długim weekendem, Narodowy Bank Polski opublikował dane o stanie swoich rezerw. Na koniec grudnia 2016 roku poziom oficjalnych aktywów rezerwowych zarządzanych przez NBP wyniósł 108,1 mld euro i był o 21,1 mld euro wyższy niż dwanaście miesięcy temu (wzrost o 24,4%).

Ten wyraźny skok zapoczątkował wśród analityków spekulacje dotyczące wielkości zysku NBP za miniony rok. Zwłaszcza, że wzrost wyrażony w złotych był jeszcze bardziej imponujący. W 2016 roku rezerwy skoczyły o rekordowe 107,8 mld zł do 478 mld zł. To wzrost o 29%.

(Opracowanie własne Bankier.pl na podstawie danych NBP)


Tak dużych nominalnych wzrostów rezerw Polska jeszcze nie odnotowała. Wynik robi jeszcze większe wrażenie, gdy porówna się go z latami poprzednimi. Od 2009 roku NBP podwoił wartość swoich rezerw w złotych. Od razu pojawiły się komentarze ekonomistów dotyczące wpływu rezerw na zysk NBP. Analitycy mBanku oszacowali, że zysk banku centralnego za 2016 "będzie potężny" i wyniesie ponad 10 mld zł. Byłby to rekord.

Poziom rezerw NBP zależy głównie od dwóch czynników. Pierwszy to umiejętności pracowników NBP w zarządzaniu aktywami - dewizy NBP inwestowane są w rządowe papiery wartościowe innych państw lub w lokaty.

Drugi czynnik to kondycja złotego, według którego stan rezerw obliczany jest na koniec roku. Ta różnica ma kolosalne znaczenie dla zysku wypracowanego przez bank centralny. W minionym roku NBP przelał do budżetu państwa 7,9 mld zł wypracowanego czystego zysku z 2015 roku. A przychody z różnicy kursowej rezerw w 2015 odegrały wtedy kluczową rolę na wypracowanie zysku, stając się jego największym elementem składowym. Wyniosły prawie 13 mld zł.

NBP nie zawsze z zyskiem

Przelanie gotówki z banku centralnego na rachunek ministra finansów to wydarzenie wyjątkowe. Zarówno w świecie ekonomii jak i prawa. Konstytucja RP wprost zakazuje wspierania budżetu państwa przez bank centralny, którego głównym zadaniem jest dbanie o wartość złotego, a nie reperowanie zadłużonego budżetu. Zwłaszcza, że dodatkowa emisja pieniądza może tę wartość naszej waluty nadszarpnąć.

Jedyną formą wsparcia budżetu państwa przez NBP jest przekazanie do Ministerstwa Finansów zysku pod warunkiem, że NBP go wypracuje. W minionych latach bywało, że bank centralny wypracował nawet ponad 8 mld zł zysku. Tak było w 2011 i 2015 roku. Ale były także i lata, gdzie tego zysku nie było w ogóle, więc i minister finansów nie mógł się cieszyć z dodatkowych wpływów. 

(Opracowanie własne Bankier.pl na podstawie danych NBP)

 
Nie znaczy to jednak, że cały wypracowany przez NBP zysk jest przekazywany do budżetu. Bank centralny zostawia sobie 5% na funduszu rezerwowym, wzmacniając kapitał NBP. A fundusz ten może być wyłącznie przeznaczony na pokrycie strat bilansowych z lat poprzednich. 95% zysku zatem zasila budżet.

3 czynniki przesądzające o zysku NBP

Wymienia się trzy główne elementy determinujące zysk Narodowego Banku Polskiego. Pierwszy i najważniejszy to zmiana kursu walutowego. Tu zależność jest jasna. Im słabszy złoty, tym zysk większy. To właśnie kurs złotego w dużym stopniu wpływa na wielkość rezerw NBP.

Można sobie zadać pytanie: ale jak to działa? Ponad 95% swoich rezerw NBP posiada w walutach obcych i w złocie. Wśród dewiz głównie dominuje dolar amerykański i euro (ponad 60% rezerw), ale NBP posiada w swoim skarbcu także funta brytyjskiego, dolara australijskiego i nowozelandzkiego oraz koronę norweską. Gdy złoty osłabia się na rynkach, a wartość walut, które NBP posiada rośnie, rosną także rezerwy NBP wyrażone w złotych. W rachunku zysków i strat widać wtedy przychody. W 2016 roku, z wyjątkiem funta brytyjskiego, wyraźnie było widać znaczny wzrost wartości walut zagranicznych. Ten czynnik będzie zatem powodował wzrost spodziewanego zysku z NBP. 

Należy jednak pamiętać, że zysk wynikający z osłabienia złotego jest nieco wirtualny. Wielkość rezerw w skarbcu NBP wciąż nominalnie jest taka sama, ale przeliczając je na złotego, w wyniku spadku wartości naszej waluty, rezerwy te nagle staną się więcej warte. Spowoduje to, że w sprawozdaniu na koniec roku, które wykonywane jest w naszej walucie, NBP będzie mógł powiedzieć, że odnotował wzrost rezerw. 

Sytuacja odwraca się, gdy złoty się umacnia. Wtedy zamiast przychodów wynikających z różnic kursowych, NBP odnotowuje straty. Należy jednak pamiętać, że straty te realnie będą miały miejsce dopiero, gdy NBP postanowi sprzedać posiadane dewizy po niższym kursie. Gdy tego nie zrobi, strata NBP wynikać będzie jedynie z niższej wyceny rezerw na koniec roku.

(Opracowanie własne Bankier.pl na podstawie kursów z fixingów NBP z ostatniego dnia roku)


Drugi element wpływający na zysk NBP to rentowności zagranicznych obligacji. NBP nie trzyma plików zagranicznych banknotów u siebie w skarbcu. Dewizy są inwestowane. Ponad 80% walut, które posiada, bank centralny zainwestował w obligacje innych państw. Jeśli rentowności tych obligacji rosną, to zarabiamy na nich także my - na odsetkach. Miniony rok jednak nie był specjalnie udany dla inwestujących w obligacje europejskich państw. Ich rentowności na początku roku znacznie spadały w porównaniu do 2015 roku. Odbicie było widoczne dopiero w drugiej połowie roku. Jednak rentowności obligacji nie wróciły do takich poziomów, jakie notowały na początku 2016.

Inaczej było w przypadku obligacji amerykańskich. W związku z zapowiedzią podnoszenia stóp procentowych przez Fed w drugiej połowie roku, ich rentowności pod koniec zeszłego roku wyraźnie zaczęły piąć się w górę. Tu warto zaznaczyć, że NBP posiada około 40% swoich rezerw w dolarze, może to zatem sugerować, że wpływ rentowności wszystkich zagranicznych obligacji na zysk NBP w 2016 w porównaniu do roku poprzedniego może być neutralny.

NBP niecałe 15% swoich rezerw  lokuje także w obligacjach dyskontowych. O ich wartości w bilansie decyduje cena, po której handluje się nimi na rynku długu. Gdy ich cena rośnie, rentowność takiej obligacji spada. A gdy cena spada, rentowność rośnie. NBP może zatem zwiększać swoje przychody także wtedy, gdy rentowności obligacji spadają. Przychód NBP w 2015 roku z obligacjach dyskontowych przekroczył 108 mln zł. Jednak największe zyski dla NBP  przynoszą oprocentowane papiery wartościowe. Posiada on ich ponad 70% w swoim portfelu. A odsetki z ich posiadania w 2015 wyniosły prawie 5,6 mld zł.

Trzecim elementem są koszty sterylizacji, czyli koszty copiątkowych operacji otwartego rynku, w których NBP sprzedaje bankom komercyjnym swoje bony pieniężne, by pozyskać nadpłynność (gotówkę) z rynku międzybankowego. W ten sposób NBP zmniejsza nadpłynność w sektorze bankowym. Mówiąc inaczej, sterylizuje.

Banki komercyjne chętnie oddają swoją gotówkę na 7 dni do banku centralnego w zamian za bony pieniężne, gdyż są one oprocentowane. Jednak to, co jest zyskiem dla banków, jest kosztem dla NBP. Kosztem sterylizacji nadpłynności. Zależy on od stopy referencyjnej NBP (ta się nie zmieniła w 2016 i wynosiła 1,5%) oraz od wielkości sprzedaży bonów pieniężnych. W 2016 było widać wyraźny spadek popytu na bony pieniężne. Średnia wielkość przetargu spadła z 88 mld zł w 2015 do 71 mld zł w 2016. Może to sugerować znacznie mniejsze koszty sterylizacji niż w roku poprzednim, nawet o 0,5-1 mld zł.

Warto zaznaczyć, że zysk NBP jest zawsze miłą niespodzianką dla ministra finansów. Oczywiście pod warunkiem, że NBP w danym roku go wypracuje. Jeśli bowiem NBP notuje stratę zamiast zysku, nie ma to negatywnych konsekwencji dla budżetu państwa, martwi się wtedy bank centralny.

Budżet w 2017 napięty jak nigdy

Chociaż budżet na 2017 r. jeszcze nie został uchwalony, to założenia Ministerstwa Finansów dotyczące budżetu są znane. Wydatki zaplanowano na rekordową kwotę 384,7 mld zł. To wzrost o 16 mld zł w porównaniu do 2016 roku. Rekordowa jest także rozpiętość pomiędzy wydatkami a dochodami państwa. Rząd spodziewa się deficytu sięgającego niemal 60 mld zł.

Obecny rok budżetowy będzie zatem dla Ministerstwa Finansów znacznie trudniejszy niż ten, który minął. To będzie pierwszy pełny rok z programem 500+, którego roczne koszty sięgają 23 mld zł. To będzie także pierwszy pełny rok z programem darmowych leków dla seniorów, których koszt przekracza ponad pół miliarda złotych. Od 1 października zacznie obowiązywać ustawa o niższym wieku emerytalnym, która zacznie generować dodatkowe koszty wraz z wcześniejszymi odejściami na emerytury. 

Kolejnym powodem do zmartwień ministra finansów w obecnym roku będzie zapewne brak dodatkowych wpływów budżetowych wynikający z podatku handlowego, który Komisja Europejska kazała zawiesić, oraz znacznie mniejsze wpływy z podatku bankowego niż MF się spodziewało. Zysk z NBP byłby zatem sporym zastrzykiem gotówki, który pomógłby z realizacją budżetu na ten rok.

Ratunek jednak nie prędko

Rada Polityki Pieniężnej zatwierdza roczne sprawozdanie finansowe zazwyczaj na kwietniowym posiedzeniu. To ostatni moment, bo właśnie do końca tego miesiąca prezes NBP musi przedstawić roczne sprawozdanie Radzie Ministrów, która podejmie decyzję w sprawie jego zatwierdzenia.
To właśnie również wtedy zakończą się spekulacje, jaki zysk NBP wypracował w minionym roku. Będzie to już oficjalnie znane.

Zwyczajowo w latach poprzednich Rada Ministrów podejmowała uchwałę o zatwierdzeniu rocznego sprawozdania finansowego na przełomie czerwca i lipca. Wtedy NBP ma 14 dni na przelanie zysku do budżetu państwa, co następuje w połowie lub pod koniec lipca. Do tego czasu minister finansów musi radzić sobie bez dodatkowego wpływu, jakim jest zysk NBP. I możliwe, że MF już zaczyna zapożyczać się pod możliwy zastrzyk gotówki z NBP. Pod koniec zeszłego roku poinformował, że od stycznia, po prawie rocznej przerwie, powraca z ofertą sprzedaży krótkoterminowych papierów dłużnych, czyli bonów skarbowych. Termin ich wykupu planowany jest na koniec sierpnia. Miesiąc po tym, kiedy MF zwyczajowo otrzymuje zysk z NBP.

Zysk NBP stanowi ratunek dla ministra finansów. Jednak planując budżet nie jest się w stanie przewidzieć ani jego wielkości, ani tego, czy w ogóle zostanie w danym roku wypracowany. Dopiero dziś zaczynamy poznawać pierwsze dane, które mogły wpłynąć na zysk w 2016 roku. Dane mocno zaskakujące. Sugerujące, że zysk z NBP może mocno pozytywnie zaskoczyć ministra finansów i pobić dotychczasowy rekord, przekraczając nawet 10 mld zł. O tyle właśnie mogą być mniejsze potrzeby pożyczkowe w 2017 roku. To pozytywnie odbiłoby się na budżecie, ale także na polskim długu.

Rafał Mundry

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Jankiel

Dlatego takiemu krajowi jak Polska nie oplaca sie wstepowanie do strefy Euro.

Takie zadanie: deficyt po wyplacie 10mld zysku NBP wyniesie 50mld zl.
Wplywy do budzetu wzrosna o 3.3% wzgledem roku poprzedniego. W roku poprzednim bylo 46mld deficytu czyli 2.8%.
To jaki bedzie wyrazony w proc. deficyt?
50/46/0.028×1. 033=2.95%

Wzrost zadluzenia wyniesie 2.95%

Problemy moga sie pojawic wraz z przechodzeniem ludzi na emeryture. Tutaj trzeba juz liczyc na Ukrainccow i namawiac ich do osiedlania sie na stale. Bez nich budzet sie sypnie wczesniej czy pozniej.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 1 ~Amen

Mac Gywer nie osmieszaj się sprawdź za ile kupimy dolara i za ile euro mamy wyraźny wzrost gospodarczy jawny.... Dodam to żebyś nie zapominal o dużej skali Ukraińców w Polsce dlatego i małe bezrobocie i kop dla gospodarki!

! Odpowiedz
0 6 ~MacGawer

"zysk wynikający z osłabienia złotego jest nieco wirtualny"

Moim zdaniem ten zwrot jest "nieco" eufemistyczny. "Zysk" wynikający z oslabienia się złotego wobec innych walut nigdy nie będzie realny, zawsze "wirtualny" lub mówiąc językie ekonomii nominalny. Jego wypłata to nic innego jak dodruk złotego ale nie tak jak to sugerują niektorzy komentujący. "Zysk" NBP ani o jote nie zwiększa "rezerw" w PLN, nie da się go tez łatwo zrealizować np. kupując złoto. Polska to nie Szwajcaria gdzie moga drukowac franki ile wlezie, kupować za granica co sie da i jeszcze im rosnie. Gdyby NBP za świeżo "wydrukowany" zysk zaczął kupować złoto złoty natychmiast się osłabi (wypłata do budzetu działa ze sporym opóźnieniem). W ten sposób w następnym roku wyprodukuje jeszcze większy "zysk", kupując zloto jeszcze mocniej osłabi złotego... Po kilku latach mamy pare ton złota w sejfie NBP i hiperinflację.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 2 ~PLanktON

Dodruk pustego pieniądza pod płaszczykiem jakiś księgowych "zysków" z "aktywów".
Na co mi wzrost rezerw walutowe w PLN w NBP? Waluty i przede wszystkim złoto niech kupują a nie dodrukowują z powietrza PLNy

! Odpowiedz
5 8 ~Ron2000

Jest zysk, zamiast kupić trochę złota przejedzą.

! Odpowiedz
12 6 ~Jarek

E, i tak to wszystko nie ma wartości... Papierowe bilety bez pokrycia. Jedynie złoto to konkret.

! Odpowiedz
0 0 ~bulkomorowski

mocno umoczyłeś w złocie? Ja jakieś 180 tys ale powtarzanie sobie "Papierowe bilety bez pokrycia", "Papierowe bilety bez pokrycia", Papierowe bilety bez pokrycia" jakoś mi nie poprawia humoru

! Odpowiedz
0 2 ~xxx

Z tym wzrostem rentowności papierów kuponowych to nie do końca jest tak korzystnie dla NBPu , chyba ze w danym momencie nie mieli już kupionych tego typu papierów. Ale jeżeli mieli je już w portfelu to chyba mimo wszystko na nich stracili...

! Odpowiedz
0 3 ~urbancard

ale to już chyba zależy od obligacji dyskontowych. a tych NBP ma tylko 10%.
obligacji odsetkowych ponad 70%. więc może zarobić i tak i tak.
ale zarobi i tak dopiero wtedy jak je spienięży czyli sprzeda.

Pytanie jeszcze czy kupon był zmienny czy stały. To też może być istotne dla zysku. w danym roku. a tu nic o tym.
Ale NBP już takich informacji chyba nie udostępnia.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~xxx odpowiada ~urbancard

posiadając jakikolwiek papier to przy wzroście rentowności jego cena spada, więc sprzedając go stracisz na wycenie, a kwestia reinwestycji kuponu to już inna sprawa bo nie dotyczy kompletnie wyniku na danym papierze

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl