W styczniu 2010 r. bet-at-home.com był sponsorem konkursu skoków narciarskich w Zakopanem. Po tym wydarzeniu, dwójce organizatorów zostały postawione zarzuty nielegalnej reklamy hazardu. - Zakopiański konkurs był pierwszą dużą imprezą organizowaną po wejściu w życie ustawy hazardowej, a losy rozprawy mogą wywołać sytuację precedensową - mówi Claus Retschitzegger, rzecznik prasowy oraz szef działu prawego bet-at-home.com.
Jak poinformował rzecznik, sąd zgłosił się z prośba o opinię do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Artykuł 29 ustawy m.in. zabrania reklamy, promocji i informowania o sponsoringu przez podmioty prowadzące działalność w zakresie gier cylindrycznych, gier w karty, gier w kości, przyjmowania zakładów wzajemnych oraz gier na automatach.
- Jeśli Europejski Trybunał Sprawiedliwości stwierdzi, że przepisy te wymagały notyfikacji ze strony UE, wszystkie wszczęte na ich podstawie postępowania sądowe staną się bezpodstawne, a polski ustawodawca będzie zmuszony do przystosowanie przepisów do unijnych regulacji i ich notyfikacji - powiedział Retschitzegger. - Co więcej do momentu wydania stanowiska przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości, nie powinny zakończyć się żadne sprawy sądowe wszczęte na podstawie przepisów ustawy hazardowej - ocenia sytuację rzecznik.
Obowiązujący w Polsce zakaz reklamy firm świadczących usługi hazardowe jest martwym prawem, które w dodatku poważnie szkodzi polskiemu sportowi. W dobie powszechnego dostępu do telewizji czy internetu Polacy i tak będą oglądali reklamy bukmacherów, choćby podczas rozgrywek Ligi Mistrzów czy zawodów skoków narciarskich w innych krajach. Logo firmy oferującej zakłady wzajemne noszą na swoich koszulkach zawodnicy m.in. Realu Madryt. Z tego powodu i tak nie uda się zablokować dostępu do reklam tego typu usług, odcina się natomiast polski sport od poważnego źródła finansowania.
/ms, bet-at-home
Foto: Szymon Matuszyński




























































