Według informacji "Gazety Wyborczej"polscy żołnierze, piją nawet spirytus przeznaczony do dezynfekcji (dostaje go każdy żołnierz). Pędzą mocne wino z owoców, które stawia się w naczyniu pod klimatyzatorem. W ciągu paru dni otrzymują mocny alkohol. Kwitnie też przemyt. Piloci samolotów CASA zabierają do Afganistanu czy wcześniej do Iraku wódkę razem z transportami ludzi i sprzętu. Żołnierze w plecakach wożą spirytus w plastikowych butelkach
Za złamanie zakazu picia na misjach żołnierzom grozi karny powrót do kraju, postępowanie dyscyplinarne, a w skrajnych przypadkach prokuratorskie. Tak było w Iraku, tak jest w Libanie, Czadzie, Kosowie i Afganistanie. W tym ostatnim kraju jesteśmy, jak się okazuje, najbardziej purytańskim, przynajmniej oficjalnie, kontyngentem w operacji NATO.
Na dozwoloną przez ISAF (dowództwo sił NATO w Afganistanie) dawkę alkoholu mogą sobie codziennie pozwolić Niemcy, Holendrzy, Duńczycy czy Francuzi.
IAR/"Gazeta Wyborcza"/as/łp
Źródło:IAR




























































