REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Znów zaczęliśmy pożyczać na mieszkania

2008-06-25 08:08
publikacja
2008-06-25 08:08
Dodaj Bankier.pl w Google
Bankowcy oddychają z ulgą, nadeszło wyczekiwane ożywienie na rynku kredytów hipotecznych. – Końcówka maja i czerwiec są już zdecydowanie lepsze niż kilka wcześniejszych miesięcy – twierdzą zgodnie eksperci. – Wzrost popytu najlepiej widać po wydłużeniu się czasu, jaki banki potrzebują na rozpatrzenie wniosków – mówi Aleksandra Łukasiewicz, dyrektor produktów bankowych w Open Finance.

– Niemal na każdym etapie załatwiania kredytu w ostatnich tygodniach terminy wydłużyły się o co najmniej 1 dzień – dodaje przedstawicielka Open Finance. Większe zainteresowanie zakupem mieszkań i domów na kredyt pokazały również majowe dane Narodowego Banku Polskiego. Według banku centralnego wartość kredytów na nieruchomości zaciągniętych przez klientów indywidualnych wzrosła w zeszłym miesiącu o ponad 1,5 mld zł (z czego ponad 1,1 mld zł pożyczyliśmy w walutach obcych) wobec zaledwie 820 mln zł w kwietniu.

– Statystyki te w dużym stopniu zakłóca jednak umocnienie się złotego, które sprawia, że portfel kredytów na nieruchomości przeliczany jest po coraz niższych kursach walut obcych – zauważa Agnieszka Konarzewska, dyrektor biura promocji i rozwoju sprzedaży kredytów hipotecznych w GE Money Banku. W kwietniu frank szwajcarski, ulubiona waluta obca osób biorących kredyty mieszkaniowe, osłabił się o 4,3 proc. (ponad 10 gr), a w maju o 3,2 proc. (ponad 6 gr). Można przyjąć, że gdyby nie te zmiany, portfel kredytów walutowych dwa miesiące temu wzrósłby dodatkowo o blisko 3,2 mld zł, a w minionym miesiącu o 2,4 mld zł.

To, że banki nie sprzedają kredytów miesięcznie w milionach, lecz w miliardach pokazują również dane Związku Banków Polskich. Z ostatnich, które obejmują kwiecień, wynika, że raportującym do ZBP bankom (ok. 94 proc. rynku) udało się udzielić kredytów o wartości 5,1 mld zł, a to już bardzo dobry wynik. Bankowcy oczekują, że maj mimo dwóch długich weekendów będzie równie dobry, a czerwiec może wyglądać jeszcze lepiej. Niewykluczone, że mimo obaw, iż pierwsze półrocze może okazać się gorsze od porównywalnego okresu 2007 r., bankom jednak uda się pobić zeszłoroczny wynik – ponad 24 mld zł. Do tego pułapu po kwietniu brakuje ok. 8 mld zł.

Według danych ZBP wartość kredytów hipotecznych dla klientów indywidualnych wyniosła w całym ubiegłym roku ok. 56 mld zł. – Wszystko dzięki temu, że część osób wyczekująca na dalsze spadki cen nieruchomości ruszyła już na zakupy – stwierdza Alaksandra Łukasiewicz. Transakcji przybywa też dzięki temu, że wielu właścicieli nieruchomości przestało liczyć na dalszy wzrost cen i zdecydowało się na sprzedaż – dodaje.

Również coraz więcej jest osób, które na kupionych przed rokiem działkach rozpoczynają budowę domów. W drugim na rynku kredytów hipotecznych Banku Millennium już niemal co trzeci kredyt hipoteczny biorą właśnie budujący domy. Jeszcze przed rokiem na ten cel trafiał tylko co piąty kredyt. Spory ruch robią osoby przechodzące z kredytem z jednego banku do drugiego. Pożyczki refinansowe zaciągane na spłatę zadłużenia u konkurencji to np. w GE Money Banku już niemal 20 proc., czyli dwa razy więcej niż przed rokiem, a w Millennium – prawie 25 proc.

Halina Kochalska
Dziennik Finansowy

Więcej na ten temat
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
IKO do lamusa. Nazwa aplikacji PKO BP zniknie
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~myślący
ponad 155 tys.finansistow na świecie będzie zwolnionych w zwiążku z obecym kryzysem. nie myślcie, że polskę to ominie. naganiają jak tylko mogą, oni myślą, że po kredyt idą ci z pod budki z piwem.czas białych kolnieżyków dla większości się kończy.
~ala3
Kochany Ty się nie martw o finansistów, Ci gorsi znajdą inną pracę, a Ci lepsi wogóle nie muszą pracować by dużo zarabiać.
~tttttttttttttt
Co to za propaganda w tym artykule?
Niech mnie ktoś poprawi jeżeli się mylę, ale jeśli sobie dobrze przypominam, to rok 2008 miał przynieść wg planów sektora bankowego wzrost wartości udzielonych kredytów hipotecznych o 68 mld zł (wobec 60 mld w 2007 roku). Jeżeli w kolejnych miesiącach utrzyma się majowe tempo 1,5 mld/miesiąc
Co to za propaganda w tym artykule?
Niech mnie ktoś poprawi jeżeli się mylę, ale jeśli sobie dobrze przypominam, to rok 2008 miał przynieść wg planów sektora bankowego wzrost wartości udzielonych kredytów hipotecznych o 68 mld zł (wobec 60 mld w 2007 roku). Jeżeli w kolejnych miesiącach utrzyma się majowe tempo 1,5 mld/miesiąc (a napewno w wakacje się nie utrzyma) to znaczy, że w takim tempie na koniec roku będzie nie 68 mld lecz 18mld zł. Czy to naprawdę powód, żeby odetchnąć z ulgą?
No jasne, że 1,5 mld w maju to lepiej niż 0,9 mld w kwietniu. W czerwcu może jeszcze przyrost utrzyma się powyżej 1 mld, ale to by było na tyle, bo w lipcu i sierpniu trzeba sie spodziewać jeszcze mniej niż kwietniowe 0,9 mld.
~MM
A ja wiem czy propaganda, i tak te artykuły nie trafiają do ludzi w których taka propaganda miała by godzić. co do tych refinansowanych to nie wróżą wcale problemów, poprostu banki chętnie je rozdają, a kredyt zabezpieczony hipoteką jest tań(ito kilka razy) niż np. gotówkowy, więc jak ktoś ma inny hipoteczny i dwa gotówkowe, to napewno A ja wiem czy propaganda, i tak te artykuły nie trafiają do ludzi w których taka propaganda miała by godzić. co do tych refinansowanych to nie wróżą wcale problemów, poprostu banki chętnie je rozdają, a kredyt zabezpieczony hipoteką jest tań(ito kilka razy) niż np. gotówkowy, więc jak ktoś ma inny hipoteczny i dwa gotówkowe, to napewno na czymś takim zyska, zwłaszcza że "uciekinierom" banki czesto proponują niższą marże niz mieli wcześniej. to poprostu wychodzi taniej. a dróga sprawa jest taka że pracóje w banku (nie jako bóg wie kto, a jak ktoś powie że też biore udział w tej "propagandzie" to śmiech nasali) ale pracuje sobie właśnie w centrum kredytów hipotecznych, u nas jest tak że to jedno centrum obsługuje wszystkie kredyty hipoteczne w polsce, i powiem szczerze że napewno nie jest ich mniej niż przed rokiem, myśle że mniej więcej tyle samo albo troche więcej. NO i warto zwrócić uwage że są poprostu większe niż rok czy 2 lata temu. nie powiem dokładnie wam jak i co, poprostu tak ogólnie widze gołym okiem że jest tak samo albo troszke lepiej...
~MM odpowiada ~MM
przepraszam za to "pracÓje" :|
~ala3
Jeżeli 20% to kredyty nowe refinansujące stare, to znaczy, że prawdziwy wzrost nowych kredytów wynosi o tyle mniej, bo przecież to nie jest nowy kredyt zwiększający wartość kredytowania.
Ale ożywienie zakupów moim zdaniem powoli będzie narastać, bo ile można się wstrzymywać i wynajmować.
Jeżeli 20% to kredyty nowe refinansujące stare, to znaczy, że prawdziwy wzrost nowych kredytów wynosi o tyle mniej, bo przecież to nie jest nowy kredyt zwiększający wartość kredytowania.
Ale ożywienie zakupów moim zdaniem powoli będzie narastać, bo ile można się wstrzymywać i wynajmować.
Przecież za te same pieniądze można spłacać raty.
~s44
łapanie spadającego noża - nie dawajcie podstaw mafii deweloperów do utrzymania tych chorych cen. bedzie taniej o 20-30% cierpliwości, straceńcy! nie słuchajcie "doradców" bo oni sie bogacą waszym kosztem upychając fałszywe analizy.
~mxxx
ale z tego wynika że sprzedaż samych mieszkań wciąż mocno siedzi. bo więcej jest kredytow refinansowych i na budowe domu, a mniej na zakup mieszkania.
~ap
A czy pożyczki refinansowe nie zwiastują problemów kredytobiorców? Tak mi się wydaje, ale może jestem w błędzie. Jeżeli tak, to jeszcze trochę i ich nieruchomości zaczną być sprzedawane przez banki.

Powiązane: Nieruchomości

Ważne linki