REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Złoty przebija dno, a strefa euro coraz dalej

2009-01-24 07:30
publikacja
2009-01-24 07:30
Dodaj Bankier.pl w Google
Złoty najsłabszy od 2004 r. Wczoraj za jedno euro trzeba było zapłacić nawet 4,46 zł, a frank szwajcarski na rynku walutowym otarł się o 3 zł, choć jeszcze nie przebił tej bariery.

Analitycy twierdzą, że przyczyniły się do tego piątkowe informacje o tym, że gospodarka Wielkiej Brytanii po raz pierwszy od 1991 r. weszła w stan recesji, co świadczy o słabości całej unijnej gospodarki, a zwłaszcza tzw. rynków wschodzących, czyli m.in. Polski, Węgier czy Czech. Waluty tych krajów też notowały rekordowe spadki. Drugą przyczyną osłabnięcia złotego może być deklaracja ministra finansów Jacka Rostowskiego o możliwym przesunięciu o kilka miesięcy wejścia Polski do strefy ERM2, która poprzedza przyjęcie wspólnej waluty. Będąc w tym "przedpokoju" do euro, musielibyśmy utrzymywać sztywny kurs złotego wobec euro. Gdyby wahania kursowe były tak silne jak dziś, kosztowałoby to miliardy złotych.

Na razie minister finansów robi dobrą minę do złej gry. Wczoraj podczas sejmowej debaty Rostowski zapewnił, że wejście do strefy euro w 2012 r. w dalszym ciągu jest priorytetem rządu. Tyle tylko, że eksperci w to już nie wierzą, a stan polskiej gospodarki budzi coraz większe obawy.

Polska waluta słabnie w oczach

Padły kolejne rekordy słabości naszej waluty. Dolar otarł się w piątek o granicę 3,46 zł, co jest najwyższym poziomem od listopada 2005 r., a euro przekroczyło 4,43 zł. Wspólny pieniądz nie był tak drogi od połowy 2004 r. Złoty tracił też wobec franka - przez chwilę płaciliśmy za niego 3 zł, co bardzo mocno uderzy w setki tysięcy osób, które zaciągnęły kredyty we frankach.

Analitycy twierdzą, że złoty słabnie nie tylko z powodu spekulacji. W europejskiej gospodarce panuje ogromna niepewność, którą spotęgowały w piątek bardzo niepokojące dane z Wielkiej Brytanii, która po raz pierwszy od 1991 r. weszła oficjalnie w recesję. W ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku brytyjski PKB spadł o 1,5 proc. w skali roku.

- Inwestorzy spoza Europy podchodzą do złotego z podwójną nieufnością - nie dość, że jest to waluta kraju europejskiego, który jest gospodarczo powiązany m.in. z Wielką Brytanią, to jeszcze Polska jest tzw. rynkiem wschodzącym. A do takich inwestorzy podchodzą z dużą ostrożnością - wyjaśnia Marek Rogalski, główny analityk domu maklerskiego First International Traders.

Jego zdaniem istotny wpływ na wahania kursu złotego mogła mieć też czwartkowa wypowiedź ministra finansów Jacka Rostowskiego. Zasugerował on przesunięcie wejścia Polski do strefy euro, jeśli sytuacja w światowych finansach będzie tak napięta jak obecnie. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że Rostowski coraz poważniej myśli o przesunięciu z wiosny na jesień wejścia do strefy ERM2, czyli tzw. przedsionka, w którym musimy pozostawać co najmniej dwa lata przed przystąpieniem do strefy euro. W tym czasie musimy utrzymywać sztywny kurs złotego wobec wspólnej waluty. Jeśli doszłoby do przesunięcia daty, do Eurolandu moglibyśmy wejść najwcześniej w 2013 r., a nie w 2012 r., jak chce rząd.

- Będziemy uważnie obserwować, co będzie się działo na rynkach i podejmiemy odpowiednią decyzję w swoim czasie - powiedział "Polsce" Szymon Milczanowski z gabinetu ministra Rostowskiego. W piątek w Sejmie minister finansów podtrzymał jednak, że chce wejścia do Eurolandu za trzy lata.

Znakomita większość ekspertów uważa, że Rostowski powinien wreszcie podjąć męską decyzję i przesunąć wejście do strefy euro o co najmniej rok. Podkreślają, że nie jesteśmy dziś w stanie spełnić najważniejszych kryteriów wejścia do Eurolandu, m.in. niskiego deficytu budżetowego, bo w czasie spowolnienia gospodarczego dochody państwa, m.in. z podatków, z pewnością będą niższe od zakładanych. Komisja Europejska ogłosiła kilka dni temu, że tegoroczny deficyt budżetowy Polski wyniesie 3,6 proc. PKB. Ale niepokojące są też ostatnie dane GUS dotyczące produkcji przemysłowej - w grudniu spadła ona o 4,4 proc. w porównaniu z grudniem 2007 r. Spada też eksport. To wszystko oznacza, że polska gospodarka będzie się rozwijać wolniej.

- Wchodzenie wiosną do przedsionka ERM2 to duże ryzyko, szczególnie jeśli wahania złotego są tak silne. To zaproszenie dla spekulantów, którzy wiedzą, na jakim poziomie rząd będzie musiał bronić kursu złotego - uważa Krzysztof Rybiński, partner w Ernst & Young.

Ekonomiści twierdzą, że Narodowy Bank Polski, chroniąc złotego, musiałby pozbywać się swoich rezerw w euro. Dlatego radzą rządowi, by zaczekał z decyzją o wejściu do ERM2, a tym samym do strefy euro, aż złoty odzyska siły. Zdaniem Marka Rogalskiego z First International Traders może się to stać już w drugiej połowie roku.

POLSKA Gazeta Opolska
Tomasz Ł. Rożek, Łukasz Pałka
Źródło:
Tematy

Komentarze (15)

dodaj komentarz
~FAFIK
No tak.... dziura w budżecie ,a co z rolnikami ??? dla czego oni płacą tylko krus ??
Przecież Polska to w większości wieś wiec oni także powinni odprowadzać PEŁNE podatki!!!
Wystarczy sie przejechać po wsiach jak im sie dobrze żyje. Z resztą mam rodzine to wiem.
Nieroby w zimie odpoczywają ,a w lato narzekają tylko ,że
No tak.... dziura w budżecie ,a co z rolnikami ??? dla czego oni płacą tylko krus ??
Przecież Polska to w większości wieś wiec oni także powinni odprowadzać PEŁNE podatki!!!
Wystarczy sie przejechać po wsiach jak im sie dobrze żyje. Z resztą mam rodzine to wiem.
Nieroby w zimie odpoczywają ,a w lato narzekają tylko ,że domy na 3 piętra i auta luksusowe posprowadzane .
Jak na razie to państwo jest "karmione" prze małe i średnie firmy o które z resztą nie dba bo o dotacje to trzeba nieźle sie napocić ,a taki rolnik nie dość że podatku nie odprowadza (od nieruchomości takżę) to jeszcze dostaje dotacje "NA RĘKĘ" nawet nie musi umieć czytać i pisać. To jest skandal !!!!! i my mamy mieć pełną kasę państwową oraz dobrobyt???
~robert
Gdyby nie opcje, to zloty w ogole niewiele by stracil do euro czy dolca. Firmy zakazone niesymetrycznymi opcjami kupuja waluty po wręcz rozpaczliwych kursach ! Ot i cała tajemnica wyjatkowo słabej złotowki. Chyba nikt nie uwierzy, ze hrywna ukrainska jest tak silną waluta, aby zyskac bez przyczyny w ciagu dnia do zlotego ponad 8%,Gdyby nie opcje, to zloty w ogole niewiele by stracil do euro czy dolca. Firmy zakazone niesymetrycznymi opcjami kupuja waluty po wręcz rozpaczliwych kursach ! Ot i cała tajemnica wyjatkowo słabej złotowki. Chyba nikt nie uwierzy, ze hrywna ukrainska jest tak silną waluta, aby zyskac bez przyczyny w ciagu dnia do zlotego ponad 8%, a tak wlasnie teraz bylo.
~lex
zadluzenie ty sie martw u popyt wewnetrzny export ,bezrobocie to zreszta dasz sobie rade a my nie mamy nadzoru co robili akcjonarjusze i knf kiedy firmy braly opcje ,najwazniejsze zeby w tych instytucjach pracowali praktycy rynkow finansowych a nie madrale co swojej zlotowki nie zaryzykowali czli najlepsi z dokonaniami a z tym cieniutko zadluzenie ty sie martw u popyt wewnetrzny export ,bezrobocie to zreszta dasz sobie rade a my nie mamy nadzoru co robili akcjonarjusze i knf kiedy firmy braly opcje ,najwazniejsze zeby w tych instytucjach pracowali praktycy rynkow finansowych a nie madrale co swojej zlotowki nie zaryzykowali czli najlepsi z dokonaniami a z tym cieniutko a tusk usmiechniety baran ,my gonimy europe nie odwrotnie.euro za 0 lat ale trza dzis kraj rozwijac gospodarczo reszte powoli likwidowac lub ograniczac ,wplyw polityki do gospodarki.
~Robert
Dzięki temu wyeksportujemy żywność samoistnie zwiekszy sie konkurencyjność eksportowanych towarów - to szansa na wyjście obronną ręką z kryzysu.
Niestety przyleca biegiem kupować polskie nieruchomości. Ale też bedzie sie bardziej opłacać produkcja w Polsce.
Najgorsze że ludzie nabrali kredytów w walucie.
~jack
To, że ludzie nabrali kredytów to nie jest jakiś duży problem. 300-400zł jakoś budżetu nie zrujnuje, ale popatrz na setki firm, które są kredytowane w walucie. Miesiąc w miesiąc miliony złotówek wyparowuje w kosmos, zamiast zostać tu w kraju i wspomagać kolejne inwestycje. Wzrastają koszty firm, zaczynaja się kolejne zwolnienia, To, że ludzie nabrali kredytów to nie jest jakiś duży problem. 300-400zł jakoś budżetu nie zrujnuje, ale popatrz na setki firm, które są kredytowane w walucie. Miesiąc w miesiąc miliony złotówek wyparowuje w kosmos, zamiast zostać tu w kraju i wspomagać kolejne inwestycje. Wzrastają koszty firm, zaczynaja się kolejne zwolnienia, nie ma kasy na wypłaty i tak dalej. Samonapędzające koło zagłady. Słaba złotówka zniszczy rodzimy biznes. Rząd musi w końcu zainterweniować.
~aaa odpowiada ~jack
A kto kazał brać im kredyty w walutach.? Jacy idioci dali namówić się na opcje walutowe?
Zarabiali w pln , kredyt w walucie, kiedyś to pęknięcie musiało przyjść. Tak jak idioci ze SFINXA; nie zarabiali na działaności podstwaowej więc wzięli się za opcje. Jak dowiaduję się że SFINX stracił na opcjach 16 mln pln , to pytam się czy
A kto kazał brać im kredyty w walutach.? Jacy idioci dali namówić się na opcje walutowe?
Zarabiali w pln , kredyt w walucie, kiedyś to pęknięcie musiało przyjść. Tak jak idioci ze SFINXA; nie zarabiali na działaności podstwaowej więc wzięli się za opcje. Jak dowiaduję się że SFINX stracił na opcjach 16 mln pln , to pytam się czy zabezieczali zakup wołowiny w Argentynie? Śmiech na sali. Zarbiasz w określonej walucie to w niej ewentualnie się zadłużaj a nie bawisz się w spekulanta walutowego. Mówisz że rząd powinien zainterweniować. Przypominam casus UK z połowy lat 90, jeśli tak mocne państwo jak UK nie było w stanie obronić swojej waluty. Mamy 40-50 mld USD rezerw to starczyłoby na miesiąc dwa. Gratuluję rozumu, poprzez dewaluację zwiększmy konkurencyjność gospodarki a kurs równowagi sam się znajdzie bo na pewno to nie jest ani 3,20 za euro ani nteż 5 pln za euro.
Jeżli już chcecie się zadłużać w walutach to róbcie to teraz czy raczej za 3-4 miesiące, kiedyb pewnie będzie dno. Wtedy bierzcie jeny czy franki , nie należało tego brać przy 2,22 pln/chf
~lex odpowiada ~aaa
zgadzam sie z przedmowca -zasady sa trzy kupuj jak inni masowo sprzedaja,sprzedawaj jak inni masowo kupuja no i 3 przewiduj na podstawie danych caly 2007 pis cykle trzy letnie i wielkie korporacje finansowe musza grac bo stego zyja ze spekulacji przyklad ropa lipiec 145 wypowiedz gazpromu 250 i co pootwierali esek ze szok teraz odwrotnie zgadzam sie z przedmowca -zasady sa trzy kupuj jak inni masowo sprzedaja,sprzedawaj jak inni masowo kupuja no i 3 przewiduj na podstawie danych caly 2007 pis cykle trzy letnie i wielkie korporacje finansowe musza grac bo stego zyja ze spekulacji przyklad ropa lipiec 145 wypowiedz gazpromu 250 i co pootwierali esek ze szok teraz odwrotnie robia itdi to samo dotyczy walut i waluty euro,niech tylko nasi kompetentni politycy zrobia to co zawsze obiecuja uproszcza i pozwola ludziom dzialac w sferze gospodarczej poprzez stymulowanie startu firm i unijnych srodkow i tylko tyle ale nie ambitne plany ,budzety bez wsparcia kompetencja urzednikow musi jebnac i my chcemy euro po co?teraz okazja tak rozwinac turystyke ze szok obojetnie czy zakupowa czy inna itd ale nie teraz z kryzysem barany sie zmagaja plany itd zeby wiecej ukrasc.kolejki bezrobotnych smiech na sali rejestruja sie ci ci do tej pory byli poza -dlaczego placa za kursy i za ubezpieczenie zdrowotne a nie mozesz juz na garnuszku zony lub meza,nawet nie zajakli sie w tv,dlatego dajmy sobie luzu z euro scignijmy banki jako panstwo ale tam sami kolesie no to jak,moja prognoza zreszta otwarlem krotka pozycje na euro/zl4zl za 2 miesiace tylko rpp zrobi co musi na 4% procentowe stopy.mamy cienkich analitykow przed za to swietnych po
~stan
policz o ile rośnie obsluga zadluzenia i samo zadluzenie, to moze pomyslisz bardziej trzeźwo.
~jack odpowiada ~aaa
Szukanie odpowiedzi na pytanie dlaczego ktoś się zadłużał w walutach jest tak samo sensowne jak zgadywanie czy pierwsze było jajko czy kura. To naprawdę w tej chwili nie ma najmniejszego znaczenia. Dlaczego mieliby się nie zadłużać tam, gdzie oferują 2% tylko tam, gdzie jest 7%? Gdzie sens i logika? A to, że akurat mamy zawirowania Szukanie odpowiedzi na pytanie dlaczego ktoś się zadłużał w walutach jest tak samo sensowne jak zgadywanie czy pierwsze było jajko czy kura. To naprawdę w tej chwili nie ma najmniejszego znaczenia. Dlaczego mieliby się nie zadłużać tam, gdzie oferują 2% tylko tam, gdzie jest 7%? Gdzie sens i logika? A to, że akurat mamy zawirowania kursowe jest sprawą totalnie drugorzedną nie mającą nic wspólnego z racjonalnym działaniem. Sytuacja jest mocno patologiczna i przede wszystkim przejściowa. Niestety jej siła rażenia dość mocno odbija się na naszej gospodarce, stąd spodziewana interwencja rządu, aby zapobiegać tak nienormalnym zjawiskom. Czy ktoś spodziewałby się, że w kraju członkowskim UE o naprawdę niezłej kondycji ekonomicznej, z bardzo wysokim popytem własnym i chyba najbardziej chłonnym w całej UE rynkiem mogą dziać się takie historie? Czy ktoś spodziewałby się, że jej waluta osłabi się nawet do będących na granicy bankructwa Ukrainy i Węgier? Czy to jest normalne? Oczywiście, że nie. Chyba nie trzeba być jakimś ekonomicznym geniuszem żeby zauważyć potężne wałki na wielką skalę na naszej walucie nie mające żadnego odzwierciedlenia w stanie naszej gospodarki.
Podpieranie się w czasach kryzysu argumentami o sprzedaży wycieczek do Polski czy tańszymi zakupami u nas to chyba jakaś kpina. Zakupy u nas to chyba ostatnia rzecz, o których myślą importerzy.
PS. O sfinksie masz widzę blade pojęcie. Rano na Gazecie był opiasany cały mechanizm przejęcia tej firmy przez właściciela KFC i Pizza Hut. Strata 30mln (a nie 16) nie miała nic wspólnego z opcjami. Pozdrawiam.
michal_84
po jaką cholerę chcą nas phać do strefy euro gdzie gospodarka po prostu umiera z powodu biurokracji i dyrektyw unijnych ?

Powiązane: Strefa euro

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki