Poniedziałkowe przedpołudnie przyniosło kontynuację spadków na rynku złota. Kurs żółtego metalu znalazł się najniżej od marca i zmierza w stronę 1200 dolarów za uncję.
Przecena złota trwa już od miesiąca. Zaczęło się od tego, gdy kurs żółtego metalu nie był w stanie sforsować 1300 USD. Wyrysowana pro-spadkowa formacja podwójnego szczytu (na wysokości 1295 USD/oz) okazała się samospełniającą się przepowiednią.
Zarządzający funduszami tylko w ubiegłym tygodniu ścięli spekulacyjną pozycję netto o ponad połowę! To największa redukcja od 2015 roku. Do najniższego poziomu od marca spadł stan posiadania SPDR Gold Trust - największego „złotego” ETF-a. Oznacza to, że od złota odwrócili się zarówno profesjonalni spekulanci jak i inwestorzy indywidualni spekulujący przy pomocy ETF-ów.
W rezultacie przez ostatnie pięć tygodni ceny złota (a dokładniej: kontraktów terminowych na złoto) znalazły się na równi pochyłej. W poniedziałek o 11:40 za uncję królewskiego metalu płacono 1207,06 dolarów, czyli o 0,4% mniej niż przed weekendem. W piątek złoto potaniało o 1%.

Mimo kiepskich wyników w ostatnim miesiącu złoto (liczone w USD) wciąż jest o 4,7% droższe niż na początku roku. Ale dzięki osłabieniu dolara ceny złota przeliczone na polską walutę spadły do najniższego poziomu od stycznia 2016 roku. Przed południem uncja żółtego metalu była wyceniana na równowartość ok. 4473 zł. To o przeszło 17% mniej niż rok temu i prawie 20% mniej niż w szczycie paniki po brexicie, która wyniosła notowania kruszcu na przeszło 5500 złotych za uncję.
Jak zwykle po tak silnych spadkach analitycy prognozują dalszą przecenę złota. Eksperci BNP Paribas spodziewają się zejścia cen do 1165 USD w czwartym kwartale. Najbliższe „techniczne” wsparcie znajduje się znacznie bliżej: na wysokości 1.200 USD wyznaczane przez lokalne minima z marca.
Na rynku mówi się, że złotu nie sprzyja wyhamowanie inflacji CPI oraz polityka Rezerwy Federalnej. Fed zamierza do końca roku jeszcze raz podwyższyć stopy procentowe oraz rozpocząć redukcję swojego portfela obligacji. Tyle że realne stopy procentowe w USA pozostają ujemne, a dolar od początku roku osłabia się, co w przeszłości było czynnikiem sprzyjającym wzrostom dolarowych cen złota.
Krzysztof Kolany





























































