Powszechnie używanym kryterium doboru funduszy jest badanie ich wyników inwestycyjnych w przeszłości. Nie jest to, moim zdaniem, sposób najlepszy — wyniki historyczne dają, oczywiście, jakiś obraz sprawności inwestycyjnej funduszu, ale nie jest to obraz pełny.
Warto zacząć od tego, że dla inwestora ze wszech miar korzystniejszy jest portfel funduszy niż jeden fundusz. Ważne, by portfel różnicował nasze inwestycje nie tylko pod kątem rodzaju funduszy, ale także dostawcy. Mówiąc krótko — warto mieć w nim fundusze różnych towarzystw. Taka formuła zapewnia dywersyfikację ryzyka.
Dobrze zbudowany portfel realizuje dwa podstawowe zadania — ma być dostosowany do preferencji inwestora (ryzyko) oraz zabezpieczać go przed nagłymi zmianami wartości inwestycji spowodowanymi przez jeden fundusz. Do osiągnięcia obu celów służy rozproszenie ryzyka, czyli podział inwestycji między fundusze różnych TFI oraz różnych klas.
Co zatem powinniśmy zrobić i na co zwrócić uwagę budując swój portfel?
Po pierwsze, należy określić swój profil ryzyka, czyli odpowiedzieć sobie na pytanie, jaką stratę jesteśmy w stanie zaakceptować. Jeżeli zależy nam tylko na ochronie kapitału i wypracowywaniu zysków nieco większych niż w banku, nie powinny nas interesować fundusze lokujące aktywa w akcje. Lepiej skupić się na najbardziej płynnych funduszach pieniężnych i uzupełnić portfel funduszami zrównoważonymi. Jeżeli akceptujemy ryzyko i możemy dopuścić stratę np. 10 proc. kapitału jako ceny za ponadprzeciętne zyski, warto sporą część portfela przeznaczyć na fundusze akcji. Chodzi o to, abyśmy z naszą inwestycją czuli się w miarę możliwości komfortowo, a nie zarywali noce myśląc o tym, czy jutro „spadnie czy wzrośnie”.
Następnie warto odpowiedzieć sobie na pytanie, na jaki okres możemy zamrozić środki, aby nie okazało się, że zainwestowanych pieniędzy potrzebujemy nagle wtedy, kiedy likwidacja inwestycji jest dla nas najmniej korzystna. Im dłuższy okres, tym bardziej możemy skłaniać się ku funduszom akcji, pod warunkiem, że nasz profil ryzyka nam na to pozwala. Fundusze pieniężne można łatwo zamienić na gotówkę w razie nagłej potrzeby, bez ryzyka straty. Fundusze akcji takiego komfortu nam nie dają i warto o tym pamiętać.
Dobrze jest również określić jasno swój cel finansowy. Należy to zrobić w miarę możliwości realnie. Nie jest realnym celem zarobienie 50 proc. na funduszach zrównoważonych w ciągu 3 miesięcy, ale już zarobienie np. 10 proc. rocznie — jak najbardziej. Określenie celu finansowego pozwoli na dokonanie bieżącej oceny inwestycji i podjęcie we właściwym momencie decyzji o realizacji zysku w całości lub części. Inaczej mówiąc, jeżeli wiemy, do czego dążymy, łatwiej będzie nam określić, w którym miejscu jesteśmy. Odpowiedź na te trzy pytania pozwoli nam wybrać kategorie funduszy i proporcje między nimi (czyli profesjonalnie: ustalić strukturę portfela), które zapewnią nam komfortowe samopoczucie i realizację celów finansowych.
Pozostaje już tylko wybrać konkretne fundusze w ramach kategorii, tak aby zróżnicować ryzyko. Fundusze mają różnych zarządzających i ich wyniki mogą się od siebie znacznie różnić. Tylko dywersyfikacja pozwoli nam osiągać stopy zwrotu zbliżone do średniej rynkowej. W tym miejscu możemy skorzystać z historycznych wyników i wybrać np. w ramach każdej kategorii po 2 fundusze różnych TFI, które w różnych okresach (np. rok i 3 lata) były liderami; osiągnęły najwyższe stopy zwrotu. Warto również trochę uwagi poświęcić funduszom nowym na rynku, ponieważ często przynoszą one lepsze wyniki.
Tak zbudowany portfel nie zapewni sukcesu, ale da największe prawdopodobieństwo jego osiągnięcia — i to w dostosowanych do naszego charakteru warunkach. Nie dajmy sobie wciskać na siłę funduszy przez „doradcę” w banku. Sami decydujmy świadomie o swoich pieniądzach i — co najważniejsze — trzymajmy się podjętych decyzji, dopóki racjonalne przesłanki nie wskazują ewidentnie na to, że się pomyliliśmy.
Maciej Witkowski,
mBank
































































