Chociaż próbowali wszyscy, nie tylko firmy zbrojeniowe, ale też Bartimpex, a nawet polska branża IT. Zyski obiecywała nie tylko amerykańska administracja. Także przedstawiciele Lockheed Martina, kiedy wciskali Polsce F-16, obiecywali pomoc w zdobywaniu irackich kontraktów.
Nic z tego nie wyszło, jeśli nie liczyć drobnego handlu realizowanego za pośrednictwem Jordanii. Ale nadzieje wciąż pozostały. Edward Pietrzyk, ambasador RP w Iraku, obiecywał niedawno, że wraz ze stabilizacją sytuacji politycznej przyjdzie czas na kontrakty. Do tej pory jedyne, co Polska zyskała w Iraku, to doświadczenie, że planując udział w wojskowych misjach, trudno liczyć na gospodarcze korzyści. Nauka nie poszła w las – podczas przygotowań do misji afgańskiej już mało kto pytał, ile na tym zarobimy. Raczej, ile stracimy.



























































